Zapomniana biografia Madame Curie

opublikowano 2 czerwca 2021 r.

/   Tomasz Pospieszny & Ewelina Wajs   /

 

Jakiś czas temu usłyszeliśmy od pewnego profesora zajmującego się wybranymi wątkami życia Marii Skłodowskiej-Curie, że wszystko o Uczonej już wiadomo i dlatego nie warto badać jej życia. My jednak nie posłuchaliśmy tej rady…

Według wielu opinii biografia Marii Skłodowskiej-Curie autorstwa Ewy Curie była pierwszą, którą napisano i wydano na świecie. Biografista i uznany pisarz francuski André Maurois opowiadał, że Ewa Curie przyszła do niego po radę. Wydawcy amerykańscy nalegają, żebym napisała życie mojej matki. Sama o tym często myślałam. Gdybym była zdolna to zrobić, kochałabym tę pracę. Posiadam bardzo dużo materiałów, jej listy, dzienniki, wspomnienia. Zdaje mi się, że wszystko co o niej powiedziano jest tak dalekie od rzeczywistości. Jeżeli nie napiszę Jej książki, pewne jest, że napiszą ją inni. Czy napiszą ją tak jakbym sobie tego życzyła? Boję się, że nie. Kusi mnię to i przeraża jednocześnie – wspominał pisarz wypowiedź Ewy [A. Maurois, Mademoiselle Eve Curie, „Vogue”, Vol. 91, 1938, s. 74–77].

Natomiast Susan Quinn, autorka jednej z najlepszych biografii uczonej, wspominała, że w 1988 roku przeprowadziła wywiad z Ewą. Kiedy zapytała ją, dlaczego napisała biografię matki tak szybko usłyszała odpowiedź, że Ewa obawiała się, iż ktoś inny ją ubiegnie i nie zrobi tego właściwie [S. Quinn, 1997, s. 12].

Czy rzeczywiście książka Ewy Curie pod tytułem Madame Curie (wyd. polskie Maria Curie, Warszawa 1938) była pierwszą biografią uczonej? Okazuje się, że ktoś uprzedził Ewę Curie, i co znamienne była to osoba, która poznała zarówno Marię jak i Ewę. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że pierwsza książka powstała z potrzeby serca, a nie jak w przypadku panny Curie na zlecenie amerykańskiego wydawcy.

Pierwsze wydanie książki autorstwa M.L. Morales pt. „Madame Curie”, Barcelona 1936, fot. T. Pospieszny

Z przeprowadzonej przez nas żmudnej i czasochłonnej kwerendy wynika, że pierwsza książkowa biografia Marii Skłodowskiej-Curie ukazała sie w Hiszpanii w 1936 roku, a więc dwa lata po śmierci uczonej i rok przed publikacją Ewy Curie. Autorką liczącej 108 stron biografii Marii Curie jest María Luz Morales.

María Luz Morales [za:] http://www.escritorasenlaprensa.es

Autorka urodziła się 23 kwietnia 1889 roku w Marineda w hiszpańskiej Galicji. Była pionierką kobiecego dziennikarstwa w Hiszpanii. W 1910 roku rodzina przeniosła się do Barcelony. Po ukończeniu studiów na wydziale pedagogiki, filozofii i literatury postanowiła zostać pisarką i dziennikarką, co w tamtym czasie było dość niezwykłym zawodem dla kobiet, które wprawdzie pisywały artykuły w czasopismach, ale nie uprawiały aktywnego dziennikarstwa.

María Luz Morales, domena publiczna

Były to także czasy, kiedy kobiety w Hiszpanii albo pracowały, albo zakładały rodziny. Morales wybrała karierę zawodową. Początkowo zajmowała się opisywaniem kobiecej mody, później krytyką filmową i teatralną pod męskim pseudonimem Felipe Centeno. Była niezwykle charyzmatyczna i wojownicza, a jej teksty świeże, dowcipne i trafne.

 

Grupa hiszpańskich dziennikarzy filmowych wita aktorkę Rositę Moreno [w środku], María Luz Morales siedzi po lewej stronie, wrzesień 1931 roku, [za:] „El Espanol”, www.elespanol.com

Zaangażowała się między innymi w Międzynarodową Rezydencję Młodych Studentów w Barcelonie, Konferencję Klubu Isabel Llorach, równocześnie prowadziła intensywną działalność literacką, w tym także pisząc książki dla dzieci.

 

Pierwsza z prawej María Morales, [za:] „La Opinión de La Coruña”, https://www.laopinioncoruna.es

 

W latach 1936–1937 kierowała ogólnokrajową hiszpańską gazetą „La Vanguardiaˮ. Była pierwszą kobietą w Hiszpanii, która tego dokonała. Znała języki: angielski, francuski, portugalski, kataloński i włoski – tłumaczyła sztuki teatralne, poezję i literaturę piękną. Dokonała między innymi pierwszego hiszpańskiego tłumaczenia Piotrusia Pana (Peter Pan y Wendy: la historia del niño que no quiso crecer, de J. M. Barrie, traducción de María Luz Morales, editorial Salvat, Barcelona 1925).

 

María Luz Morales, [za:] Real Academia de la Historia, http://dbe.rah.es

Współpracowała także z amerykańską wytwórnią Paramount Pictures jako konsultant literacki – jej zadaniem było tłumaczenie i adaptacja tekstów, a także układanie dialogów dla hiszpańskojęzycznych widzów. Jej obiecującą karierę przerwała wojna domowa. Do lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku miała oficjalny zakaz pracy w zawodzie dziennikarza i publikowała teksty pod kilkoma pseudonimami.

Niedatowane zdjęcie z wieczoru autorskiego, [za:] „El Espanol”, www.elespanol.com

W 1950 roku napisała trzytomowe dzieło Kino. Ilustrowana historia siódmej sztuki. W 1965 roku była współautorką leksykonu Kino. Od Lumière do kinematografii. Dziś uznaje się ją za osobę, która przez swoje zaangażowanie umożliwiła Hiszpankom działalność zarówno dziennikarską jak i literacką. María mawiała: Ale izmy! Nie ma mowy. Ani feminizm, ani masculinizm. Sama Morales napisała między innymi biografie: Edisona (1934), Juliusza Cezara (1936) czy Marii Antoniny (1943). Jako autorka była niezwykle ceniona w Hiszpanii o czym mogą świadczyć nagrody: Orden de las Palmas Académicas (1956), Premio Nacional de Teatro (1962), Lazo de Isabel la Católica (1971). María Luz Morales zamarła w wieku 91 lat 22 września w 1980 roku.

María Luz Morales na inauguracji dawnego teatru Calderón de la Barca w Barcelonie w 1968 roku, [za:] „La Vanguardia”, https://www.lavanguardia.com

[za:] www.amazon.de
W 2017 roku dziennikarka doczekała się własnej biografii autorstwa Maríi Ángeles Cabré pt. María Luz Morales: pionera del periodismo (La Vanguardia, Barcelona 2017).

 

Film dokumentalny o Maríi Luz Morales, zrealizowany w 2004 roku przez hiszpańską stację telewizyjną rTVe.

 

 

Maríia Luz Morales poznała Marię Curie w Madrycie w 1931 roku. Madame Curie została zaproszona przez Wyższą Radę ds. Badań Naukowych do wygłoszenia serii wykładów. Panie spotkały się w Rezydencji dla Młodych Dam w kierowanej przez Marię de Maeztu, gdzie Uczona zatrzymała się wraz z córką Ewą. Wkrótce Morales została przewodniczką pań Curie po Madrycie i okolicach. W jednej z publikacji pisarka wspomina uczoną jako kruchą staruszkę, ubraną na czarno, skromnie, prawie biednie, z kapeluszem na głowie, którego francuskie wieśniaczki dawno by już nie nosiły. Nie udało się jej jednak przekonać Marii Curie do zwierzeń, bowiem uczona zawsze milczała, nie interesowała się sztuką, chociaż była oczarowana ogrodami. W eseju Kobiety i polityka (Mujeres en la política, „El Sol”, 18 lipca 1931, s. 9) Morales wspominała rozmowę z Madame Curie w Hiszpanii w kilkanaście dni po ustanowieniu II Republiki, kiedy Uczona miała zauważyć, że Republika w dużej mierze swoją popularność wśród obywateli zawdzięcza entuzjazmowi, z jakim witają ją hiszpańskie kobiety. […] Ewa Curie była podobnego zdania.

 

Pierwsza biografia Uczonej napisana po jej śmierci w 1934 roku – książka Maríi Luz Morales – ukazała się w serii Życie znamienitych kobiet, nakładem wydawnictwa I. G. Seix y Barral Hnos., S. A. w Barcelonie 1936 roku. Książka została wydana w twardej okładce, z pięknymi złotymi tłoczeniami.

Fot. T. Pospieszny

 

Fot. T. Pospieszny

Zawiera Przedmowę wydawców, liczy 10 rozdziałów (Warszawa 1867, Paryż 1892, Ona i On, Życie intymne, Cud, Chwała, Tragedia, Potrójne pudełko, Madame Curie w Hiszpanii, Wieczna obecność) oraz zawiera 5 fotografii. Oczywiście nie obejmuje ona tylu informacji (wspomnień osobistych, listów, notatek), które zostały ujęte w książce Ewy Curie, jednak stanowi podstawowe źródło informacji o uczonej. O sukcesie książki może świadczyć fakt, że została ona wydana w Hiszpanii trzy razy – po raz ostatni w 1957. Warto odnotować, że ostatnie wydanie ma przepiękną okładkę z rzadko pokazywaną fotografią portretową uczonej.

Trzecie wydanie książki z 1957 roku, fot. E. Wajs

Książka Morales nadal pozostaje wysoko ceniona w Hiszpanii. Jest cytowana między innymi przez hiszpańskie biografki Uczonej – Sonnię L. Rivas-Caballero i Maríę Belén Yuste w książce pt. María Skłodowska-Curie. Ella Misma (Ediciones Palabra, Madrid 2016).

Fot. E. Wajs

Rozdział poświęcony Madame Curie w Hiszpanii otwierają wspomnienia Autorki o ich pierwszym spotkaniu i wrażeniu, jakie odniosła:

Fot. E. Wajs

Madame Curie poznałam w kwietniu 1931 roku, kiedy słynna współodkrywczyni radu przyjechała do Madrytu, aby wygłosić wykład i odwiedzić instytucje naukowe stolicy Hiszpanii. Jej czcigodna postać wywarła na mnie głębokie wrażenie, które pozostało ze mną na zawsze. Była postacią charakterystyczną, obdarzoną wielką, skoncentrowaną, wewnętrzną energią: mała, szczupła, z małą głową, przysłoniętą przez koronę bardzo białych włosów; jasne, głęboko osadzone i przenikliwe oczy, piękne usta, już wychudzone policzki i szerokie kości policzkowe – ukazujące jej słowiańskie pochodzenie. Niezwykle wyczerpana po chwalebnych sześćdziesięciu latach życia, podtrzymywana jedynie temperamentem i wolą, ogromną siłą ducha. Z zaciekawieniem kontemplowałam ją w jej charakterystycznym bezruchu i milczeniu – patrząc w jej oczy, jej twarz. […]

Kiedy ją spotkałam, w tym historycznym kwietniu 1931 roku, jej zwyczajowe zachowanie można określić jako „ciągłe oszczędzanie wysiłku”. W godnym podziwu i ofiarnym zadaniu dla każdego żywiołowego młodego człowieka, tak dalekim od dziedziny naukowej i artystycznej, jej córka Ewa była odpowiedzialna za weryfikację planu zajęć matki, każdej z godzin i minut. Ja sama dążyłam przede wszystkim do chronienia wyczerpanej ciągłym wysiłkiem tylu owocnych lat od wszystkich tych bezużytecznych i męczących rzeczy które niesie ze sobą bycie celebrytką. W konsekwencji Madame Curie nie podpisywała albumów, nie rozdawała autografów, nie odpowiadała na ankiety, nie udzielała wywiadów. Nigdy nie opowiadała swojej biografii, nie mówiła o sobie, nie lubiła zadawania jej pytań o jej opinię o feminizmie – z pewnością bezzasadnych, skoro całe życie na nie nie odpowiada! Nie przyjmowała także zaproszeń na posiłki, w których uczestniczyło więcej niż pięć osób. Na tych kameralnych bankietach jadła zaledwie kęs i odbywały się one w całkowitej ciszy; ale nie w ponurym czy wyniosłym nastroju, ale pełnym szacunku milczeniu, które było niezwykle uprzejme i uważne na rozmowę toczoną wokół nich, a także cieszące się rozmowami innych. Podczas swojej podróży do Hiszpanii Madame Curie okazywała w kilku oszczędnych słowach niemal dziecięcą ciekawość wszystkiego; chciała, aby wszystko zostało jej dokładnie wyjaśnione. Po wysłuchaniu objaśnień osób, które jej towarzyszyły, [Uczona] odwrócała wzrok w stronę swojej córki Ewy, która z godną podziwu żarliwą intuicją zawsze znajdowała zagadnienie, którego wyjaśnieniem lub podkreśleniem jej matka była zainteresowana. Rzadko komentowała. […]

Madame Curie na schodach Rezydencji Młodych Dam niecierpliwie pozuje natrętnemu fotoreporterowi czasopisma „Ahora”. Prośbę o wywiad odrzuca, mówiąc, że ma w zwyczaju unikanie rozmów z prasą. Skoro konsekwentnie odmawiała dziennikarzom w USA, nie może w Hiszpanii postąpić inaczej, „Ahora” 23.IV.1931, [za:] http://hemerotecadigital.bne.es
Widziałem ją na czarnym tle, wymazującym jej czarną sukienkę jak w „tricku” camera obscura, został jedynie kontur sylwetki. Pozostała tylko głowa, głos i ręce, zwrócone ku gorącemu zainteresowaniu i gorliwej uwadze publiczności, która przyszła wysłuchać wykładu na temat „Radioaktywności i ewolucji nauki”. Głowa, cera biała i bezkrwista, włosy. […]

Słaby i monotonny głos, jakby ostre, przezroczyste dłonie … Nagle głos jest taki słaby, postać jest tak oddalona, a sala jest taka ogromna. Jest w niej tyle osób, że boję się uronić cokolwiek. Lękam się, że ta owocna lekcja zostanie zaprzepaszczona. Ale wkrótce tylko ta głowa, ten głos i te ręce dominują w zatłoczonym, niespokojnym tłumie. Cisza staje się absolutna. Pod okularami z szylkretu, które wypełniają całą małą twarz, lśni żar oczu w zapadniętych oczodołach. Głos, nadal monotonny, ożywia cały dziwny świat, nowy i wspaniały: atomy, protony, elektrony; promienie alfa, beta i gamma; pierwiastki radioaktywne, radioaktywność… Na twarzach wtajemniczonych widać świetliste działanie idei i słów. Magia i profanum wyostrzają moce i zmysły. Chwytać! Rozumieć!… A gdy głos staje się lekki, te bezkrwawe ręce – jakby zgromadziła w nich cała witalność, cała aktywność nieruchomego i rozmytego ciała – podrygują się energicznie i żywiołowo. Jak lot białych motyli, jak zwinięty niewidzialny motek czy brzdąkające cicho struny harfy…

[María Luz Morales, Madame Curie, Editorial Seix Barral S.A., Barcelona 1957, s. 84–88]

 

Niezwykle interesujący jest również fakt, że obie panie i Maríę Morales i Ewę Curie łączyło bardzo wiele wspólnych cech. Były doskonale wykształcone, miały niezwykle dobre pióro, były spostrzegawcze, inteligentne, niezależne, odważne. Cechowała je niezwykła elegancja i subtelność. Miały podobne zainteresowania – kino, teatr, polityka, sprawy kobiet. Obie przeszły do historii jako wybitne osobowości swoich czasów.

 

Czy Ewa Curie nie wiedziała o istnieniu biografii matki? Czy może nie traktowała tej pozycji zbyt poważnie? Na te pytanie nie znajdziemy odpowiedzi. Pewne jest jednak, że Morales pierwsza podjęła się próby sportretowania najwybitniejszej Uczonej wszechczasów. I wyszło jej to bardzo dobrze.

 

 

Mojem najgorętszem życzeniem…. — 89. rocznica otwarcia Instytutu Radowego w Warszawie

/    Tomasz Pospieszny & Ewelina Wajs   /

zaktualizowano 28 maja 2021 r.

Instytut Radowy w Warszawie był inwestycją bez precedensu. Powstał jako dar – hołd złożony największej polskiej Uczonej – Marii Skłodowskiej-Curie. Do dziś na elewacji Centrum Onkologii – Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie przy ulicy Wawelskiej 15 w Warszawie widnieje napis Marii Skłodowskiej-Curie w Hołdzie. Instytut wybudowano w dużej części ze składek społecznych. Mimo trudnych lat po odzyskaniu niepodległości społeczeństwo polskie zdobyło się na wysiłek współfinansowania jednej z najnowocześniejszych wówczas instytucji leczniczych na świecie.

Historia Instytutu Radowego jest nierozerwalnie związana z wielkim marzeniem Marii Skłodowskiej-Curie. W październiku 1921 roku uczona przyjechała do Warszawy. Czas dzieliła pomiędzy wykłady, odczyty i spotkania oraz ukochaną rodzinę. Pogoda jest wspaniała – pisała w liście – wieczory są bardzo zimne, dni pełne słońca i ciepłe, światło niezrównane. 11 października w liście do córki Ireny napisała – Tutaj mówi się o zamiarze utworzenia Instytutu Radowego. Natomiast w swoich skrupulatnie prowadzonych zapiskach, w zestawieniu zatytułowanym „Daty różne”, zanotowała:

Podróż M[arii] do Warszawy – 2 października 1921

inicjatywa Instytutu Radowego – 18 października

Już podczas pobytu w Ameryce w czerwcu tego roku uczona powiedziała do Polonii w Chicago – Polska niepodległa powinna mieć jak każdy kraj swój instytut radowy. Pod koniec 1921 roku sprawa nabrała rozpędu. W listopadzie Maria napisała do Ignacego Jana Paderewskiego:

Panie Prezydencie,

Pozwalam sobie prosić Pana o poparcie kwesty na cel, którego realizacja jest moim gorącym pragnieniem. Chodzi o stworzenie w Warszawie centralnego Instytutu Radowego, który miałby za zadanie leczenie radem i badania naukowe z tym związane. Rad i jego zastosowania stają się coraz ważniejsze w życiu każdego cywilizowanego narodu. Polska musi mieć co najmniej jedną instytucję państwową, podobną do tych, które świadczą podobne usługi w różnych krajach, szczególnie w Ameryce. Mam nadzieję, że środki niezbędne do utworzenia nowoczesnego Instytutu da się znaleźć częściowo w Polsce, przy współpracy rządu, miasta Warszawy i narodu.

Miesiąc później dr Józef Skłodowski – brat Marii – pisał w liście: W tych dniach złożyłem już do zatwierdzenia projekt ustawy Towarzystwa Instytutu Radowego. Na czele Towarzystwa stanęli: Kazimierz Białoszewski, Bronisława Dłuska – siostra Marii, Alicja Dorabialska, Ludwik Paszkiewicz, Stefan Pieńkowski, Józef Skłodowski, Wojciech Świętosławski, Adolf Wojciechowski. Dłuska napisała krótką biografię siostry skierowaną do amerykańskiej Polonii, którą wydała w formie książkowej „Gazeta Ludowa” w Chicago w 1921 roku.

 

Paryska Sorbona 26 grudnia 1923 roku – w 25. rocznicę ogłoszenia komunikatu o odkryciu radu – zorganizowała uroczystą akademię, na którą do Paryża przyjechali Józef, Bronisława i Helena. Rząd francuski uhonorował Noblistkę Darem Narodowym – wypłacanym rokrocznie w kwocie 40 000 franków. W tym samym czasie Polski Komitet do Zwalczania Raka zwrócił się do społeczeństwa polskiego za pośrednictwem prasy z apelem o składanie ofiar na „Dar Narodowy dla Marii Skłodowskiej-Curie” – Instytut Radowy jej imienia. W marcu 1924 roku powołano Komitet Daru Narodowego im. Marii Skłodowskiej-Curie w celu zbudowania Instytutu Radowego w Warszawie. Na jego czele stanęli Prezydent RP Stanisław Wojciechowski i marszałek sejmu Wojciech Trąmpczyński. Machina ruszyła.

 

Spotkanie rodzeństwa w grudniu 1923 roku w Paryżu, od lewej: Maria Skłodowska-Curie, Józef Skłodowski, Bronisława Dłuska i Helena Skłodowska-Szalay, Archiwum rodzinne Piotra Chrząstowskiego

Od samego początku zaangażowane w prace Towarzystwa było rodzeństwo Marii, a zwłaszcza Józef Skłodowski i Bronisława Dłuska – oboje lekarze. Dla Bronisławy Dłuskiej Instytut Radowy stał się najważniejszym do zrealizowania celem w życiu, a także sposobem na zapomnienie osobistych nieszczęść: w 1921 roku w Chicago popełniła samobójstwo jej córka Helena, a w 1930 roku zmarł mąż Kazimierz. Instytut nie powstałby nigdy, gdyby nie energia i żelazna wola siostry uczonej, dr Bronisławy Dłuskiej. – wspominała Alicja Dorabialska – Ona to wpadła na świetny pomysł. Aby instytut stał się istotnie darem narodu w tej formie, że zaczęto sprzedawać cegiełki […] cieniutkimi strugami popłynęły setki tysięcy. Natomiast Józef Skłodowski pisał: Instytut, zarówno w pomyśle jak i wykonaniu, jest dziełem Dłuskiej, owocem jej niesłychanej energii i pracy; cały zaś współudział innych osób i to nielicznych, sprowadza się do odrobiny dobrej woli, do roli doradczej poparcia lub wreszcie udzielenia swej firmy. Z kolei Maria Curie do siostry Bronisławy powiedziała – Zdaje mi się, Brońciu, że zbudowanie Instytutu większą będzie z twojej strony sztuką, aniżeli z mojej odkrycie radu.

 

Mottem zbiórki był autograf Marii Skłodowskiej-Curie, jej słowa wypowiedziane do delegacji kobiet polskich – Mojem najgorętszem życzeniem jest powstanie Instytutu Radowego w Warszawie. Marja Skłodowska-Curie. Faksymile zdobiło serię pocztówek wydanych przez Komitet Daru Narodowego dla Marii Skłodowskiej-Curie.

 

Autograf Marii Skłodowskiej-Curie powielany na materiałach promujących zbiórkę funduszy na budowę Instytutu Radowego w Warszawie, archiwum Tomasza Pospiesznego
Pocztówka – cegiełka na budowę Instytutu Radowego, archiwum Tomasza Pospiesznego

Biuro Wykonawcze rozprowadzało także plakaty z podobizną Marii, szereg broszur i książeczek poświęconych Uczonej, znaczki i cegiełki. Skromna cena nalepek z podobizną Marii Skłodowskiej-Curie (10 gr.) umożliwia każdemu wzięcie udziału w „Darze Narodowym”, t.j. w powstającym Instytucie Radowym do walki z rakiem – głosiły podpisy. Poczta Polska używała specjalnego stempla obok datownika na pocztówkach i listach: popieraj Instytut Radowym im. Marii Skłodowskiej-Curie (dla walki z rakiem). Wydano drukiem wspomnienia Marii o Piotrze Curie, dwa odczyty uczonej wygłoszone w Warszawie w 1925 roku oraz publikację jej autorstwa pt. Jak powstał i jak się rozwija Instytut Radowy w Paryżu. W każdym większym mieście działał oddział Komitetu, który kierował lokalną zbiórką pieniędzy: Osoby pragnące współpracować z Komitetem – zwłaszcza na prowincjisą bardzo pożądane. Kwesta na rzecz budowy instytutu odbywała się na niebywałą do tej pory skalę. W Biurze Komitetu Wykonawczego Daru Narodowego przy ulicy Nowy Świat 21 w Warszawie, oprócz nabycia cegiełki lub wykupienia członkostwa w Towarzystwie Instytutu Radowego, można było wypożyczyć przeźrocza do odczytów i wykładów o promieniotwórczości – oczywiście połączonych z kwestą na rzecz budowy. W 1929 roku udział członka założyciela Towarzystwa wynosił 1000 złotych, a cegiełkę można było nabyć za 100 złotych. Każdy, kto wykupił taką cegiełkę miał prawo do specjalnej tabliczki – jedna ze ścian w korytarzu głównym szpitala pełna będzie w 1932 roku mosiężnych tabliczek z nazwiskami ofiarodawców.

 

Ściana z tabliczkami z nazwiskami osób i nazwami instytucji – darczyńców na rzecz budowy Instytutu Radowego w Warszawie; miejsce to znajdowało się w korytarzu głównym na parterze, w kierunku drogi do mieszkania Bronisławy Dłuskiej; za ścianą mieściła się biblioteka, lata 30. XX wieku, Narodowe Archiwum Cyfrowe

 

Faksymile stempla pocztowego, znaczek oraz pocztówka — kolportowane przez komitet wykonawczy Towarzystwa Instytutu Radowego, przełom lat 20. i 30. XX wieku, zbiory Eweliny Wajs-Baryły

7 czerwca 1925 roku Maria Skłodowska-Curie w obecności prezydenta RP Stanisława Wojciechowskiego i innych szacownych gości wmurowała kamień węgielny i akt erekcyjny pod budowę Instytutu Radowego w Warszawie przy ulicy Wawelskiej. Zgromadzony fundusz, początkowo 100 000 złotych, pozwolił na rozpoczęcie robót dopiero w 1926 roku.

 

Maria Skłodowska-Curie i prezydent RP Stanisław Wojciechowski w trakcie uroczystości wmurowania aktu erekcyjnego pod budowę Instytutu Radowego w Warszawie, 7 czerwca 1925 roku, Narodowe Archiwum Cyfrowe

Gmachy Instytutu zaprojektowali architekci Tadeusz Zieliński (zmarł niespodziewanie w 1925 roku) i Zygmunt Wóycicki. Projekt – konsultowany z Marią Skłodowską-Curie i dyrektorem Claudiusem Regaud – zakładał budowę dwóch zasadniczych części: nowoczesnej kliniki wraz z przychodnią i mieszkaniami dla pracowników, połączonej przeszklonym pasażem z pawilonem terapii promieniami rentgenowskimi oraz budynku laboratoryjnego dla pracowni biologicznej i fizyczno-chemicznej wraz ze specjalnym oddzielnym budynkiem do przechowywania preparatów promieniotwórczych (miał je łączyć podziemny korytarz transportowy). Za wystrój wnętrz odpowiadał Stanisław Pomian-Połujan. Obie części łączył modernistyczny ogród z sadzawką i fontanną. Robotami budowlanymi kierował inżynier Edmund Telakowski.

 

Modernistyczny ogród Instytutu Radowego, w tle: po lewej budynek Pracowni i Laboratoriów, po prawej „domek radu”. Podobnie jak w Paryżu, ogród był drobiazgowo zaplanowany przez Marię Skłodowską-Curie i Bronisławę Dłuską. Wśród rosnących tam roślin znajdowały się derenie ufundowane przez amerykańską znajomą Uczonej,  lata 30. XX wieku, Narodowe Archiwum Cyfrowe

 

Instytut w Warszawie miał być oparty o doświadczenia paryskie i był na każdym etapie projektu i budowy konsultowany z Uczoną i profesorem Regaud. To bezpośrednie zajęcie się Marji Skłodowskiej-Curie i współpraca paryskiego Instytut Radowego uchroniły przed częstemi błędami stwarzania rzeczy jednostronnych, dosłownie Zakładów dla leczenia tylko radem, a nawet leczenia radem bez organizacji zakładowej. Łącznikiem między Instytutem Radowym w Paryżu, a nowo powstającym instytutem warszawskim była Bronisława Dłuska: Należało zdobyć środki, jak na nasze stosunki wielkie […] Należało przygotować przyszłych pracowników. Wszystkim tym zajęła się Dr Bronisława Dłuska. Co tylko mogła, robiła sama, czego nie mogła zrobić sama – robiła przez organizacje. Umiała wyszukać ludzi wartościowych, umiała zjednać sobie ich współpracę i zainteresować swoim duchem. W organizacjach, które się do akcji wzniesienia Instytutu Radowego przyłączyły odgrywała Ona główną, chociaż nie zawsze najbardziej widoczną rolę, była Ona ich motorem…

 

Maria Skłodowska-Curie podkreślała jak ważna jest interdyscyplinarność i ścisła współpraca pomiędzy dwoma zasadniczymi częściami placówki: badawczą i kliniczną. Instytut w Warszawie miał dysponować oprócz przychodni własnym szpitalem z 60 łóżkami – właśnie brak części klinicznej Uczona odczuwała najdotkliwiej: Dalszy rozwój Instytutu [Radowego w Paryżu] jest ściśle związany z koniecznością posiadania własnego szpitala.

 

Franciszek Łukaszczyk (lata 30. XX wieku, Narodowe Archiwum Cyfrowe) – dyrektor i naczelny lekarz Instytutu przy swoim biurku oraz Cezary Pawłowski – kierownik Pracowni Fizycznej (lata 40. XX wieku, Domena Publiczna).

Zawczasu wybrano przyszłych zwierzchników Instytutu Radowego. Kierownikiem części klinicznej, a także dyrektorem Instytutu miał zostać Franciszek Łukaszczyk. Na kierownika pracowni fizycznej wybrano Cezarego Pawłowskiego. Obaj wyjechali do Paryża żeby uczyć w Instytucie Radowym. Częstokroć brałem udział w naradach dotyczących Instytutu Radowego w Warszawie. — wspominał Pawłowski — Narady te odbywały się zazwyczaj przy współudziale specjalistów francuskich w prywatnym mieszkaniu Marii Skłodowskiej-Curie.

 

Gmach pracowni i laboratoriów Instytutu Radowego w Warszawie w trakcie budowy; w tyle widać „domek radu” – specjalny budynek do przechowywania preparatów promieniotwórczych, ok. 1930 roku, Narodowe Archiwum Cyfrowe

 

Budynek kliniczny Instytutu Radowego w Warszawie w trakcie prac wykończeniowych, zdjęcie pokazuje klinikę od strony ogrodu; po lewej stronie pawilon leczenia promieniami rentgenowskim, po prawej część szpitalna (na parterze znajdowało się mieszkanie zaprojektowane dla Marii Skłodowskiej-Curie z balkonem i oknami skierowanymi na ogród, a także z niezależnym wejściem od strony ogrodu), ok. 1931 roku, Narodowe Archiwum Cyfrowe

 

Mimo ofiarności społeczeństwa (ofiarowano nie tylko pieniądze, ale również materiały budowlane czy elementy wyposażenia) budowa posuwała się wolno. I tak w listopadzie 1927 roku udało się zamknąć pod dachem część kliniczną. W 1929 roku wszystkie budynki miały już dachy, okna i drzwi. Pięć aparatów rentgenowskich ufundował Bank Polski. Budżet inwestycji pod koniec 1929 roku zamykał się w kwocie 1 300 000 złotych, do wykończenia instytutu brakowało nadal około miliona. Nieprawdą jest, że pieniędzy u nas niema; na piękny i pożyteczny cel znajdą się zawsze, lecz trzeba ich szukać i wytrwale przekonywać ogół społeczeństwa, że cel ten wart wysiłków! – przekonywał Komitet Budowy – Czyż to nie wstyd, że Polska dotąd Instytutu Radowego nie ma, choć Polką jest Ta, której Ludzkość zawdzięcza odkrycie Radu! Czyż można pozwolić, aby Marja Skłodowska miała długo czekać na to, aby Dar Jej mógł być przyjęty przez Warszawę? Najwyższy czas, aby budujący się Zakład wykończyć i uposażyć tak, ażeby mógł godnie spełniać swe humanitarne i naukowe zadanie.

 

Maria Skłodowska-Curie w i prezydent USA Herbert Hoover, ilustracja prasowa, [w:] „The Evening Star”, Washington, 31 października 1929, s. 2
W 1928 roku do Paryża przyjechała dziennikarka amerykańska Maria Meloney – przyjaciółka uczonej, która w 1921 roku zorganizowała w Stanach Zjednoczonych zbiórkę pieniędzy na zakup grama radu dla Instytutu Radowego w Paryżu. Skłodowska-Curie poprosiła Meloney, aby pomogła jej i tym razem. W 1929 roku dziennikarka zorganizowała dla Madame Curie jeszcze jedną podróż do Stanów Zjednoczonych i tak Maria Curie 9 października 1929 roku wyruszyła w kolejną długą podróż przez ocean. Prezydent Herbert Hoover, podczas uroczystości przekazania daru powiedział:

Jako substancja stosowana w leczeniu wielu chorób, zwłaszcza nowotworów, rad przyniósł setkom tysięcy ludzi ulgę w cierpieniach. Wyrazem wdzięczności i szacunku, żywionych przez nasz naród wobec pani Curie, jest hojność obywateli i obywatelek amerykańskich, którzy zachęceni przez Mrs. William Brown Meloney, zebrali środki na zakup grama radu. Pierwiastek ten zostanie przekazany warszawskiemu Instytutowi imienia Marii Curie. Jego stworzenie jest wielkim hołdem złożonym przez uczoną swemu rodzinnemu miastu i narodowi polskiemu, któremu naród amerykański ma przyjemność przysłużyć się w ten skromny sposób.

Maria z kolei powiedziała – W badaniach naukowych kryje się wielkie piękno i to ono jest największą nagrodą, dlatego moja praca daje mi szczęście. Szczęściem również jest świadomość, że moja praca może przynosić ulgę ludziom w ich cierpieniach.

 

 

Budynek kliniczny Instytutu Radowego w trakcie prac wykończeniowych (jeszcze nie otynkowany), około 1930 roku, Narodowe Archiwum Cyfrowe

W celu zapewnienia dalszej ofiarności wydano bogato ilustrowaną zdjęciami z budowy oraz projektami architektonicznymi broszurę pt. Stan budowy Instytutu Radowego dla walki z rakiem im. Marji Skłodowskiej-Curie jako Daru Narodowego od całej Polski dla Wielkiej Uczonej. Makietę instytutu prezentowano na Wystawie Krajowej w Poznaniu w 1929 roku. Z inicjatywy Bronisławy Dłuskiej powstał „Komitet Zjednoczonych Organizacji Kobiecych dla dokończenia Instytutu Radowego im. Marji Skłodowskiej-Curie”: Polski Komitet Kobiecy uważa, że honor kobiet polskich wymaga, aby one przede wszystkiem dopomogły do spełnienia gorącego pragnienia wielkiej uczonej. Rozpoczęły się także specjalnie organizowane „wycieczki” na teren budowy. W 1931 roku Państwo Polskie przekazało Towarzystwu nieodpłatnie prawo własności do parceli, a której budowano Instytut. Dzięki temu możliwe było zaciągnięcie pożyczki hipotecznej. Ostatecznie kosztem budynków laboratoryjnych jako pierwszy wykończono budynek kliniczny. Z żalem muszę powiedzieć – pisała w jednym z listów Maria Skłodowska-Curie – że unieruchomienie na kilka lat gmachu przeznaczonego na pracownie dla Instytutu Radowego nie jest zgodne z moim zapatrywaniem na potrzeby tegoż Instytutu, którego praca powinna być ściśle związana z pomocniczymi pracowniami w dziedzinie biologii, fizyki i chemii. Wobec nieustannego braku funduszy konieczny był kompromis. Ten trudny czas wspominał Franciszek Łukaszczyk – pierwszy dyrektor Instytutu: Budowa szła bardzo powoli. Zbieranie funduszów […] nie starczyło na stałe prowadzenie budowy, która trwała 6 lat z dłuższymi okresami całkowitej przerwy w robotach z powodu braku pieniędzy. […] zebrano 1.900.000 zł.

 

Ołowiana kaseta z Instytutu Radowego w Warszawie zawierająca platynowe tubki z radem, lata 30. XX wieku, Narodowe Archiwum Cyfrowe

 

Dzięki Marii Skłodowskiej-Curie warszawski Instytut Radowy dysponował 1033,21 mg radu w postaci 124 tubek i 42 igieł z platyny – każda z nich sygnowana była skrótem „RMS” – rad Marii Skłodowskiej. Oddział terapii naświetlaniami posiadał 5 najnowocześniejszych w kraju aparatów rentgenowskich to tzw. terapii głębokiej. Sala operacyjna wyposażona była ostatnim słowem techniki nowoczesnej, m.in. w pierwszy w Polsce nóż–skalpel elektryczny „Cutor”.

 

17 stycznia 1932 roku — pierwszy dzień funkcjonowania Instytutu Radowego w Warszawie. Na czele przedstawicieli Towarzystwa Instytutu Radowego i pracowników kliniki dr Bronisława Dłuska (8. do prawej), którą prasa nazywała „naczelniczką Instytutu” oraz dyrektor dr Francisek Łukaszyczyk (3. od prawej), Narodowe Archiwum Cyfrowe

 

Pierwszego pacjenta Instytut Radowy w Warszawie przyjął 17 stycznia 1932 roku. Było to nieoficjalne otwarcie wynikające z faktu, że kasa Towarzystwa była pusta (wystarczyło pieniędzy tylko na zakup kilku ton węgla do ogrzania budynku): Na najskromniejsze wyposażenie i to tylko części klinicznej zabrakło 500.000 zł. […] udało się pożyczyć w Zakładzie Ubezpieczeń Pracowników Umysłowych, zakupić najpotrzebniejsze wyposażenie i zacząć pracę. […] Komitet naprawdę nie miał pieniędzy. Subwencji nie było żadnych, tak, że byliśmy w zupełności skazani na własne siły, to znaczy na bieżące wpływy za leczenie. Komitet, to znaczy siostra Marii Skłodowskiej-Curie – Dr. Bronisława Dłuska, która była istotnym budowniczym Instytutu robiła wielkie wysiłki, żeby zdobyć trochę pieniędzy na ukończenie budynku pracowni i najskromniejsze wyposażenie. Drogi były najrozmaitsze i dzisiaj [rok 1953] niełatwe do zrozumienia – różnego rodzaju kombinacje i pożyczki.

 

Zdjęcie z uroczystego otwarcia Instytutu Radowego w Warszawie 29 maja 1932; od lewej: Helena Skłodowska-Szalay (zazwyczaj opisywana na tym ujęciu jako Bronisława Dłuska), ambasador Francji w Polsce Jules Laroche, Maria Skłodowska-Curie, Franciszek Łukaszczyk i Claudius Regaud, Narodowe Archiwum Cyfrowe

 

Oficjalne otwarcie warszawskiego Instytutu Radowego miało miejsce w niedzielę 29 maja 1932 roku. W mowie inauguracyjnej wygłoszonej w Sali Bibliotecznej placówki uczona powiedziała:

Szanowny Panie Prezydencie,

Szanowne Panie i Szanowni Panowie,

W dniu, w którym witamy powstanie Instytutu Radowego w Warszawie, miło mi wyrazić wdzięczność wszystkim tym, których dobra wola, sympatia i poświęcenia pozwoliły dzieła tego dokonać, mimo trudnych warunków, w jakich się ono rozwija.

Obywatele kraju mego rodzinnego zrobili mi zaszczyt, dając imię moje nowej placówce. Jednakowoż zupełnie zdaję sobie sprawę z tego, że nie o imię tu głównie chodzi, lecz o owocną pracę, której się od Instytutu spodziewamy.

Komitet takowego słusznie, jak sądzę, postanowił otworzyć naprzód część leczniczą, aby spełnić względem społeczeństwa polskiego obowiązek postawienia na wysokiej stopie nowej i trudnej terapii, od której wiele się można spodziewać dla złagodzenia cierpień. Jednakowoż, terapia ta powinna być w łączności nieustannej z pracą naukową, bez której postępów czynić nie może. Przytem poszukiwanie czystej wiedzy jest jedną z istotniejszych potrzeb ludzkości. Tak więc mam nadzieję, że puszczenie w ruch pracowni naukowych przewidzianych dla Instytutu, nastąpi wkrótce po otwarciu sekcji lekarskiej. Inauguracja dzisiejsza jest dowodem opieki, jaką Rząd, Miasto i społeczeństwo polskie otaczają Instytut Radowy. Z zupełnem zaufaniem zatem życzę temu Instytutowi pomyślnego rozwoju, a Komitetowi i Dyrektorowi sekcji lekarskiej powodzenia w pracy, której odpowiedzialność zechcieli na siebie przyjąć.

Jednym z punktów uroczystości było posadzenie pamiątkowych drzewek. W ogrodzie Instytutu klony-jawory zasadzili kolejno: Prezydent RP Ignacy Mościcki, Maria Skłodowska-Curie, Claudius Regaud i Bronisława Dłuska.

 

Maria Skłodowska-Curie sadzi pamiątkowe drzewko w ogrodzie Instytutu Radowego w Warszawie 29 maja 1932 roku. Nad głowami zgromadzonych w środkowej części fotografii widać duże okno mieszkania przygotowanego dla Noblistki. W mieszkaniu tym jesienią 1930 roku zamieszkała Bronisława Dłuska, która aż do śmierci 1939 roku sprawowała opiekę nad Instytutem, Narodowe Archiwum Cyfrowe

Dwa dodatkowe drzewka posadzono dla upamiętnienia amerykanek, które miały niebagatelne zasługi dla zbiórki funduszy na zakup radu: Marie Meloney (Missy), Elsie Mead i Theodory Mead Abel. Zasługi pań Meloney, Mead i Abel zostały upamiętnione także wraz z innymi fundatorami tablicą, umieszczoną w hallu głównym kliniki.

Tablica pamiątkowa, która zaginęła podczas II wojny światowej, lata 30. XX wieku, Narodowa Archiwum Cyfrowe

 

Staraniem Towarzystwa Marii Skłodowskiej-Curie w Hołdzie kopia tablicy powróciła na swoje miejsce w Narodowym Centrum Onkologii. Niestety nazwisko „Mead” umieszczono na niej z błędem jako „Nead”, Domena Publiczna

29 maja 1932 roku w części warszawskiego klinicznej Instytutu Radowego hospitalizowanych było 40 chorych:

Posiedliśmy w stolicy kraju wspaniały zakład im. Marji Skłodowskiej-Curie — pisał „Kurjer Warszawski”— jakim niewiele miast na świecie poszczycić się może, należy teraz dbać, aby społeczeństwo osiągnęło zeń jak największą korzyść, co jest wszak celem jedynym instytutu.

 

Instytut Radowy w Warszawie widziany od ulicy Wawelskiej; wjazd w dzisiejszą uliczkę Marii Skłodowskiej-Curie był zagrodzony, ponieważ ruch kołowy miał powodować drgania, a tym samym zakłócać pracę czułej aparatury leczniczej, ok. 1936, Narodowe Archiwum Cyfrowe

Problemy finansowe towarzyszyły Instytutowi Radowemu w Warszawie nadal. Ruch pacjentów początkowo był bardzo mały i była stale niewydolna finansowo. Przychodziło mi na myśl – wspominał Franciszek Łukaszczyk pierwszy rok działania – że Polska otrzymała taki Zakład – wówczas jeden z niewielu w świecie, dzięki Marii Skłodowskiej-Curie – za wcześnie, że nie wynikało to z naturalnych tendencji rozwojowych medycyny w Polsce i stąd Instytut jest sam, bez oparcia i zaplecza. Pożyczka od Państwowego Zakładu Ubezpieczeń nigdy nie została spłacona…

 

Na otwarcie pracowni badawczych i laboratorium nie starczyło funduszy. Pracownia Fizyczna została uruchomiona w 1936 roku, już po śmierci Marii Skłodowskiej-Curie (budowę laboratorium ukończono w 1934 roku, ale kolejne dwa lata zajęło jej urządzanie i zdobywanie pieniędzy na wyposażenie). W tym samym roku otrzymała cenny dar od Ireny i Fryderyka Joliot-Curie – elektromagnes do badań naukowych. Spełniając życzenie Noblistki w październiku 1937 roku przy pracowni Fizycznej uruchomiono Pracownię Pomiarową o zasięgu ogólnopolskim. Także w 1937 roku udało się uruchomić Pracownię Biologiczną. W ramach budynku laboratoryjnego funkcjonowały również warsztaty: mechaniczny, szklarski i ciemnia fotograficzna.

 

Fryderyk i Irena Joliot-Curie podczas wizyty w Pracowni Fizycznej warszawskiego Instytutu Radowego, kierowanej przez Cezarego Pawłowskiego, 1936, Redakcja Naukowa i Biblioteka Naukowa Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej Curie w Warszawie

Działalność Instytutu Radowego została mocno ograniczona we wrześniu 1939 po wybuchu II wojny światowej. Ostateczny kres pracy Instytutu przyniosło Powstanie Warszawskie, już w sierpniu 1944 roku Instytut został zdewastowany i kilkukrotnie podpalony. Większość preparatów radowych zdołano ukryć i przetrwały wojnę. Ale to już materiał na inną historię.

 

 

Zalecana lektura:

M. Skłodowska-Curie, Jak powstał i jak się rozwija Instytut Radowy w Paryżu, Komitet Daru Narodowego dla Marji Skłodowskiej-Curie, Warszawa 1925.

K. Kabzińska (i in.), Korespondencja polska Marii Skłodowskiej-Curie (1881–1934), Instytut Historii Nauki Polskiej Akademii Nauk i Polskie Towarzystwo Chemiczne, Warszawa 1994.

E. Twpik (red.), Materiały do historii Instytutu Radowego i Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie w 80. rocznicę otwarcia, Polskie Towarzystwo Onkologiczne, Warszawa 2012.

E. Wajs-Baryła, Bronisława Dłuska twórczyni Instytutu Radowego w Warszawie, [w:] E. Wajs-Baryła (red.), Warszawskie oblicza Niepodległości. Zbiór esejów, Polska Akademia Archiwum w Warszawie, Warszawa 2019.

T. Pospieszny, Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce, Wydawnictwo Po Godzinach, Warszawa 2020.

A. Rupińska (i in.), Instytut Radowy w Warszawie – Dar Narodu Polskiego dla Marii Skłodowskiej-Curie, Dom Wydawniczy GAL, Warszawa, 2007.

 

Paní Curieová — nowe czeskie wydanie książki Ewy Curie o matce

 

František Běhounek (1898–1973) jeden z najbardziej znanych czeskich fizyków, ale co ciekawsze także i pisarzy, był uczniem Marii Skłodowskiej-Curie. Przebywał w jej paryskim laboratorium w latach 1920–1922, gdzie nie tylko poznał Uczoną, ale także jej córkę Irenę. Po zakończeniu stypendium i powrocie do kraju Běhounek założył w 1926 roku praski Państwowy Instytut Radiologiczny, którym kierował w latach 1933–1945. Po przeczytaniu książki Ewy Curie uczony napisał:

 

Ewa Curie zdołała uchwycić obraz swojej matki z sukcesem, którego dzieci zwykle nie odnoszą, próbując sportretować własnych rodziców. Fundamentalne znaczenie wieloletniej pracy pani Curie, co jej córka Ewa słusznie założyła, z czasem staje się coraz wyraźniejsze. To najsolidniejszy fundament, na którym jako pierwsza budowla wznosi się cała fizyka jądrowa, a jako druga – energię jądrowa, będąca gwarancją postępu ludzkości.

 

Kilka tygodni temu przedstawiliśmy Państwu naszą opinię o najnowszym polskim, szumnie zapowiadanym wydaniu książki Ewy Curie pt. Maria Curie (Wydawnictwo W.A.B, Warszawa 2021). O potrzebie nowego wydania polskiego, w którym uzupełnione zostaną wątki wcześniej pominięte przez rodzinę Skłodowskich, mówiło się od dawna. Natomiast dużym zaskoczeniem była dla nas premiera nowego wydania książki Ewy Curie w języku czeskim – Ève Curieová, Paní Curieová, Nakladatelství Maraton, Praha 2021. Dzięki naszym przyjaciołom z Wydawnictwa Maraton, który przysłali nam najnowsze czeskie wydanie, możemy je Państwu pokazać i opowiedzieć o kulisach jego powstania.

 

fot. E. Wajs

 

Książkę Ewy Curie pod tytułem Madame Curie wydano w Czechosłowacji po raz pierwszy w 1938 roku (Ève Curieová, Madame Curie, Evropský Literární Klub, Praha 1938) w tłumaczeniu Anny Jehlovéj. Obecne, szóste wydanie czeskie opiera się na tłumaczeniu, którego w 1959 roku dokonała Eva Sagallová na podstawie oryginału książki Madame Curie wydanego w języku francuskim przez wydawnictwo Gallimard w 1938 roku. Tłumaczenie Evy Sagallovéj zostało wydane przez wydawnictwo Mladá fronta pod tytułem Paní Curieová. Na tym tłumaczeniu opiera się najnowsza edycja książki.

 

Warto w tym miejscu zauważyć, że pomimo trudnej i zawiłej sytuacji politycznej w Czechosłowacji książka Ewy Curie była wydawana zarówno po czesku (5 wydań: 1938, 1946, 1959, 1964, 1971) jak i po słowacku ( 6 wydań: 1938, 1945, 1947, 1951, 1957 i 1987).

fot. E. Wajs

Podobnie jak w przypadku polskich wydań, wersja czeska także została ocenzurowana. Tym razem cenzorem była nie rodzina, ale ustrój polityczny w Czechosłowacji. Z książki wykreślono między innymi fragmenty krytykujące zabór rosyjski, kontakty Uczonej z monarchami i politykami z Zachodu, wizytę Madame Curie u Tomáša Masaryka czy poglądy filozoficzne, wyznawane przez Marię i Piotra. Żmudną i szczegółową analizę porównawczą kilku kolejnych wydań w języku czeskim i słowackim przeprowadził Jan Novotný (Habent sua fata libelli. Úpravy překladů knihy Eva Curie: Madame Curie – Dokumentace, „Listy. Dvouměsíčník pro kulturu a dialoguˮ, 2003, Nr 2).

 

Mimo cięć tekstu (w obojętności około 20 stron maszynopisu między wydaniem z 1938 roku, a wydaniem z 1971 roku) książka Ewy Curie cieszyła się w Czechosłowacji, a później także w Czechach i na Słowacji dużym uznaniem. Potrzeba wydania jej po raz kolejny w języku czeskim w pełnej wersji, po 50 latach od ostatniego ocenzurowanego wydania, nie powinna dziwić.

 

fot. E. Wajs

 

Zespół redakcyjny Wydawnictwa Maraton oparł najnowsze wydanie o tłumaczenie Evy Sagallovéj z wydania czwartego z 1964 roku. Radovan Beneš dokonał uwspółcześnienia przekładu, natomiast Nina Hřidelová przetłumaczyła brakujące fragmenty na podstawie wydania francuskiego z 1938 roku. Książka liczy 375 stron i zawiera 32 duże, czarno-białe fotografie (są to reprodukcje z poprzednich czeskich wydań). Paní Curieová została wydana w miękkiej oprawie ze skrzydełkami. Posłowie napisała czeska fizyczka jądrowa i polityczka Dana Drábová (pełni między innymi funkcję przewodniczącej Państwowego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Jądrowego i jest zastępczynią burmistrza miasta Pyšel). Nawiązuje w nim do historii górniczego miasteczka Jachymov w północno-zachodnich Czechach, skąd Maria i Piotr Curie otrzymali cenną smółkę uranową, z której pozyskali polon i rad. Miasteczko to, uzdrowisko wodolecznicze, kopalnię i zakłady chemiczne Maria Skłodowska-Curie odwiedziła osobiście w 1925 roku. Posłowie zamyka refleksja na temat badań naukowych i ciekawości odkrywania tego, co nieznane.

fot. E. Wajs

Jesteśmy pod ogromnym wrażeniem posłowia autrostwa profesor Dany Drábovéj, która jako uznana fizyczka jądrowa swoim słowem spina miniony czasy Marii Skłodowskiej-Curie ze współczesnością.

Postęp – pisze profesor Drábová – jest w mniejszym lub większym stopniu uznawany za rzecz oczywistą, ale paradoksalnie coraz częściej towarzyszy mu oczekiwanie, że nie będziemy narażeni na żadne mimowolne ryzyko. Boimy się elektrowni jądrowych, boimy się dwutlenku węgla, wywołujemy alarmy i paniki przed zagrożeniami tak niewielkimi, że nie da się ich wyrazić, chyba że przez długi ciąg zer po przecinku, we wszystkim wymagamy zabezpieczenia – nie w stu procentach, ale w tysiącu procent. Gdyby nasi przodkowie zachowywali się w ten sposób, podróże odkrywcze nigdy nie miałyby miejsca, podstawowe zasady nauki i techniki pozostałyby nieodkryte, ponieważ każde odkrycie wiąże się z pewnym stopniem ryzyka. Aby żyć bez zbędnych zmartwień, trzeba spróbować pozbyć się uproszczonych poglądów, odrzucić wprowadzające w błąd slogany i zacząć myśleć samodzielnie. Już Maria Curie-Skłodowska mówiła: „Na świecie nie ma się czego bać, po prostu trzeba wszystko zrozumieć”. Tak właśnie żyła i to jest dla nas wielkie przesłanie.

 

Serdecznie dziękujemy Pani Ninie Hřidelovéj z Wydawnictwa Maraton za życzliwość i podarowanie egzemplarza książki Paní Curieová, które z całą pewnością dopełni naszą kolekcję.

Rzekomy dom Marii Curie w Saint-Rémy-lès-Chevreuse

Dzisiaj niewiele osób zdaje się pamiętać o mazowieckich Szczukach — miejscowości i dworku, w którym młodziutka Maria Skłodowska mieszkała przez trzy lata jako guwernantka dzieci Państwa Żorawskich. A znajduje się on przecież zaledwię godzinę drogi samochodem od Warszawy. Ostatnimi dniami natomiast prasa oraz media społecznościowe ekscytują się ofertą sprzedaży rzekomego domu Państwa Curie.

Widok współczesny domu „Petite Biche” w Saint-Rémy-lès-Chevreuse, zdjęcie z portalu sprzedaży nieruchomości, [za:] https://www.bellesdemeures.com
Dom ten leży w części miasteczka Saint-Rémy-lès-Chevreuse zwanej Moc-Souris. Warto zauważyć, że adresem zamieszkania Państwa Curie w tamtym czasie był niewielki dom z dużymi oknami przy Bulwarze Kellermana 108 w Paryżu i tam rodzina mieszkała na stałe. Prostym argumentem o tym świadczącym jest fakt, że z funduszy uzyskanych wraz z Nagrodą Nobla z dziedziny fizyki odnowili dom przy bulwarze Kellermana instalując łazienkę, co należało do rzadkości, ponieważ tylko jeden dom na dziesięć miał wówczas kanalizację. Po śmierci męża w 1906 roku, Maria przeprowadziła się z córkami i teściem z bulwaru Kellermanna 108 do Sceaux pod Paryżem.

Podparyski dom „Petite Biche” w Saint-Rémy-lès-Chevreuse wynajmowano krótkoterminowo na pobyty letnie i krótkie wakacje okolicznościowe – takie, jak na przykład Wielkanoc 1906 roku. Saint-Rémy było świetnie skomunikowane z Paryżem kolejką podmiejską (podróż trwała tylko godzinę), więc dojazd był tam łatwy, a jednocześnie znajdowało się w sielskiej Dolinie Chevreuse i rzeki Yvette, pośród pól i lasów – było tak dalekie od zgiełku i świateł miasta.

Okolice St, Remy, początek XX w. [za:] https://www.geneanet.org/
Maria i Piotr wynajęli dom prawdopodobnie po raz pierwszy na lato 1904 roku. Była to okolica znana Piotrowi z jego lat młodzieńczych. Maria była wówczas w ciąży z Ewą i po zeszłorocznym poronieniu drżała o nienarodzone dziecko. Tym razem postanawia dbać o siebie i oszczędzać siły. Piotr natomiast był słaby i stale zmęczony. W liście do Jeana Perrina Maria pisała:

Mój mąż jest bardzo zmęczony i nie może więcej chodzić. Spędzamy czas na wspomnieniach o studiach matematyczno-fizycznych. Irena ma teraz mały rower i doskonale wie, jak z niego korzystać. Jeździ na nim w chłopięcym kostiumie i oglądanie tego jest niezłą frajdą… [M. Augustin, N. Pigeard-Micault, Marie Curie. Une femme dans son siècle, Paris 2017, s. 107].

Irenka Curie na swoim rowerze w Saint-Rémy-lès-Chevreuse. W tle widać dom „Petite Biche”, w którym rodzina Curie spędzała lato, 1904,  [za:] M. Sobieszczak-Marciniak, „Maria Skłodowska-Curie. Kobieta wyprzedzająca epokę”, Wydawnictwo Multico, Warszawa 2011.
Piotr Curie chciał odpocząć i spędzić czas z Marią i Irenką, ale chciał także być blisko laboratorium, bez którego nie umiał żyć. Kursował więc między Paryżem a St. Remy. W liście z 22 czerwca 1904 roku z St. Remy napisał do fizyka Alberta Laborde: […] Znajdujemy się w Saint-Rémy (niedaleko Chevreuse), Seine-et-Oise. W czwartek przyjadę do Paryża i zostanę do piątku wieczorem…. [K. Blanc, „Pierre Curie. Correspondances”, Editions Monelle Hayot, Saint-Remy-en-l’Eau 2009, s. 511].

 

Piotr Curie z Ireną w Saint-Rémy-lès-Chevreuse, 1904, [za:]M. Augustin, N. Pigeard-Micault, „Marie Curie. Une femme dans son siècle”, Paris 2017

 

Madame Curie z Ireną w Saint-Rémy-lès-Chevreuse, 1904, [za:]M. Augustin, N. Pigeard-Micault, „Marie Curie. Une femme dans son siècle”, Paris 2017

Lato 1904 w ogrodzie domu w Saint-Rémy-lès-Chevreuse. Wraz z Marią, Piotrem i Ireną Curie wakacje spędzili Jacques Curie z rodziną i przyjaciele, m.in. Andre Debierne. Musee Curie coll. ACJC, [za:] „Saint-Rémy-lès-Chevreuse informations”, n° 162, Lato 2012, s. 11.
Na lato 1904 roku do St. Remy przyjechał także Jacques Curie ze swoją rodziną — żoną Marie, córkami Evelyn i Madelaine oraz synem Mauricem [S. Quinn, Życie Marie Curie, Wydawnictwo Prószyński, Warszawa 1997, s. 302–303]. W „La Biche” życie toczyło się powolnym, wiejskim rytmem. Chadzano na długie spacery, zbierano kwiaty, podziwiano przyrodę. Często wyprawiano się do pobliskiej farmy zwanej „Dolną Farmą” po świeże mleko.

Jedna z farm w okolicy Saint-Rémy-lès-Chevreuse, początek XX w. [za:] https://www.geneanet.org/
W ostatnim liście do brata Jacquesa z 16 kwietnia 1906 roku Piotr pisał:

Mój drogi Jacques, jesteśmy w Saint-Rémy, gdzie spędzamy 2 dni ogrzewając się w słońcu, które bardzo dobrze wpływa na nasze stare kości. Irena robi bukiety i jeździ na rowerze, Ewa, która nie ma w sobie lęku, wspina się po wszystkich stosach kamyków. [K. Blanc, „Pierre Curie. Correspondances”, Editions Monelle Hayot, Saint-Remy-en-l’Eau 2009, s. 646–647]. Warto zauważyć, że w cytowanej Korespondencji Piotra są zaledwie 4 listy pisane z Saint-Rémy-lès-Chevreuse: 22 kwietnia 1904, 15 i 25 września 1904 i 16 kwietnia 1906.

Córki Marii i Piotra w Saint-Rémy-lès-Chevreuse. Po lewej Irena w 1904 roku; po prawej Ewa i Irena w 1905, [za:] „Marie Curie. Une femme dans son siecle”, Musee Curie, Paris 2017.

Willa „La Biche” (Łania) miała trzy sypialnie i trzy toalety, salon, gabinet, a także kuchnię i piwnicę. Opiekowali się nią Państwo Giraud, którzy także służyli w razie potrzeby wozem konnym. Zapewne Pani Giraud gotowała i sprzątała, a jej mąż zajmował się pracami gospodarczymi i ogrodem.

Państwo Giroud przed „Petite Biche”, początek XX w., [za:] „Saint-Rémy-lès-Chevreuse informations” n° 162, Lato 2012, s. 11.
Jak widać z naszego krótkiego felietonu wzbudzający emocje dom nie należał do Państwa Curie, lecz był przez nich wynajmowany w okresach wakacyjnych w latach 1904, 1905 i 1906.

W St. Remy współcześnie upamiętniono Uczonych. Jedna z ulic prowadząca od stacji kolejki podmiejskiej do „Petite Biche” nosi nazwę Piotra Curie. Natomiast kompleks wykładowo-wystawienniczy w miasteczku nosi nazwano „Salle Madame Curie”.

Jesteśmy głęboko przekonani, że życzeniem Marii Skłodowskiej-Curie i jej męża Piotra byłoby z pewnością wspieranie finansowe badań naukowych oraz młodych naukowców, którzy tak jak oni ukochali piękno chemii i fizyki.

Tomasz Pospieszny & Ewelina Wajs

Maniusia Skłodowska

Maniusia Skłodowska w rodzinnym domu przy placu Trzech Krzyży w Warszawie, Archiwum rodzinne Piotra Chrząstowskiego
Kilka dni temu miała miejsce premiera książki Ewy Curie pt. „Maria Curie”, o której już dla Państwa pisaliśmy.

Korzystając z tej okazji, dzięki uprzejmości Pana dr. inż. Piotra Chrząstowskiego, możemy się z Państwem podzielić przepięknymi portretami Ewy Curie w wieku dziecięcym, autorstwa Marii Skłodowskiej — nazywanej w rodzinie Maniusią.
Maniusia Skłodowska w rodzinnym domu przy placu Trzech Krzyży w Warszawie, Archiwum rodzinne Piotra Chrząstowskiego
Maniusia była bratanicą Marii Skłodowskiej-Curie, a babcią Pana Chrząstowskiego. Mieszkała w Paryżu z rodziną Curie w latach 1910–1911. Szkice ołówkiem powstały w kwietniu i maju 1911 roku w trakcie podróży do Włoch, m.in. w miejscowości Santa Margherita.
Ewa Curie wiosną 1911 roku, sportretowana ołówkiem przez Maniusię Skłodowską, Santa Margherita k. Genui, Archiwum rodzinne Piotra Chrząstowskiego
Ewa Curie na portrecie autorstwa Maniusi Skłodowskiej, wiosna 1911, Archiwum rodzinne Piotra Chrząstowskiego
 
______________________________________
Zapraszamy Państwa do przeczytania fragmentu książki Tomasza Pospiesznego pt. Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce, a w nim wspomnienia Maniusi o sławnej Ciotce:
 
 
W czasie moich studiów (1910–1911), gdy mieszkałam u Ciotki w Sceaux pod Paryżem, miałam możność i szczęście stałego z Nią kontaktu i życia w nieporównanej atmosferze Jej domu. Wielką uczoną była Maria Curie w swoim laboratorium, w którym zresztą spędzała większą część swego życia, nie przerywając pracy nawet przy wysokiej temperaturze, którą miewała często z powodu złego stanu zdrowia. […]
W domu zaś była to cicha, spokojna kobieta o wielkich szarych oczach, z aureolą jasnych włosów wokół głowy, przeważnie milcząca i zmęczona, lecz umiejąca się uśmiechać dziecinnym, słodkim uśmiechem. „La douce Mé”, jak ją nazywały uwielbiające ją córki. Niezapomniana „słodka Mé” – cicho niemal bezszelestnie poruszająca się po domu w miękkim, szarym, wełnianym szlafroku, przypominającym habit.
Mimo złego stanu zdrowia i ciężkiej absorbującej pracy – Maria Curie interesowała się w domu wszystkim – nawet smażeniem konfitur, które odbywało się według Jej wskazówek. Była przy każdej mierze sukienek, które szyto Jej córkom, lubiła, gdy śpiewałyśmy polskie i francuskie piosenki, gdy pracowałyśmy w ogrodzie pod Jej kierownictwem – twierdząc przy tym żartobliwie, że mam talent do ogrodnictwa. Przyjeżdżając w południe podmiejską kolejką na lunch zawsze przywoziła osobiście przez siebie zakupione w Paryżu smakołyki dla urozmaicenia posiłków, głównie celem dogodzenia szalenie podówczas grymaśnej Irenie.
Nigdy nie zapomnę uroczych wieczorów przy okrągłym stole, gdy Ciotka wracała po całodziennej pracy do domu. Irena mająca wówczas 13 lat i malutka pięcioletnia Ewa (Evette, albo Ewiątko, jak ją pieszczotliwie nazywała Matka) starały się każda na swój sposób i co dzień na nowo pozyskać Jej względy. Irena niesłychanie zaborcza w stosunku do matki, przeważnie opowiadała jej o swoich sukcesach w nauce, a Ewa krzątała się szczebiocąc jak ptaszek koło stołu, byleby tylko najdroższa Mé i na nią zwróciła uwagę.
Maniusia Skłodowska w rodzinnym domu przy placu Trzech Krzyży w Warszawie, Archiwum rodzinne Piotra Chrząstowskiego
Swoje wspomnienia Maniusia spisywała po latach. Rękopis wspomnień bratanicy Marii Skłodowskiej-Curie liczy 58 stron. Wspomnienia przedstawiają jej wielką ciotkę jako niezwykle cichą i skromną osobę. Ich treść jest bardzo intymna i osobista, przywołują Marię Skłodowską-Curie jako osobę niezwykle rodzinną. Według informacji pozyskanych od dr. Piotra Chrząstowskiego ostateczną wersję wspomnień jego babcia napisała w 1967 roku (zmarła w październiku 1976 roku). Ich większą część zajmują wspomnienia związane z Marią Skłodowską-Curie, co wyraźnie wskazuje, że Maria Goetel-Szancenbach była zafascynowana ciotką.
Maria ze Skłodowskich Goetel-Szancenbachowa, Archiwum rodzinne Piotra Chrząstowskiego
Pierwsza strona wspomnień Marii Goetel-Szancenbachowej Aby ocalić od zapomnienia, 1967, materiał niepublikowany, archiwum rodzinne Piotra Chrząstowskiego
Składamy serdecznie podziękowania Panu dr. inż. Piotrowi Chrząstowskiemu za udostępnienie przepięknych fotografii Babci,  szkiców jej autorstwa oraz fragmentu rękopisów.
Tomasz Pospieszny & Ewelina Wajs

„Maria Curie” — premiera nowego wydania książki Ewy Curie

Ewa Curie podczas pracy, 1961 ©The New York Times

Maria Skłodowska-Curie jest najbardziej znaną uczoną na świecie. Odkrycie polonu i radu oraz badanie radioaktywności niewątpliwie wystarczą, a by wpisać Jej nazwisko do panteonu naukowych sław. Jej legendę utwierdziła jednak w dużej mierze młodsza córka uczonej – Ewa Curie. Po śmierci matki rozpoczęła pracę nad książką opowiadającą o życiu odkrywczyni radu. Ewa podjęła się bardzo trudnej pracy uporządkowania bogatej korespondencji matki oraz całego archiwum. Jesienią 1935 roku odwiedziła rodzinę mieszkającą w Polsce, poszukując informacji o dzieciństwie i młodości swojej matki. Jak się później okazało pośpiech był wskazany – brat Marii Józef zmarł 19 października 1937 roku, a Jej siostra Bronisława Dłuska 15 kwietnia 1939 roku. Ponadto Ewa obawiała się, że ktoś inny ją ubiegnie i nie zrobi tego właściwie [S. Quinn, 1997, s.12]. Pisarz francuski André Maurois wspominał, że Ewa Curie przyszła do niego po radę: Wydawcy amerykańscy nalegają, żebym napisała życie mojej matki. Sama o tym często myślałam. Gdybym była zdolna to zrobić, kochałabym tę pracę. Posiadam bardzo dużo materiałów, jej listy, dzienniki, wspomnienia. Zdaje mi się, że wszystko co o niej powiedziano jest tak dalekie od rzeczywistości. Jeżeli nie napiszę Jej książki, pewne jest, że napiszą ją inni. Czy napiszą ją tak jakbym sobie tego życzyła? Boję się, że nie. Kusi mnię to i przeraża jednocześnie [A. Maurois, Mademoiselle Eve Curie, „Vogue”, Vol. 91, 1938, s. 74–77].

Książka pod tytułem Madame Curie ukazała się w 1937 roku we Francji, Wielkiej Brytanii, Włoszech, Hiszpanii i Stanach Zjednoczonych. Z miejsca okrzyknięta została bestsellerem o czym może świadczyć wyróżnienie jej w 1937 roku amerykańską nagrodą National Book Award w kategorii literatury faktu. Czytelnicy umieli wyczuć niezwykłe wartości ludzkie i pisarskie w książce, która w ciągu kilku miesięcy doczekała się wydawnictw w czternastu językach i znakomitych ocen pióra najświetniejszych dziennikarzy [Piękna uroczystość, „Czas”, R. 91, Nr 181, s. 4]. Sześć lat później książka została sfilmowana przez hollywoodzką wytwórnię Metro-Goldwyn-Mayer z Greer Garson w roli głównej.

 

Pierwsze polskie wydanie książki, Archiwum Tomasza Pospiesznego

 

W Polsce po raz pierwszy książka Ewy Curie została opublikowana w 1938 roku nakładem wydawnictwa J. Przeworskiego pod tytułem Maria Curie w przekładzie siostrzenicy Marii –Hanny Szyllerowej. W tym samym roku, w imieniu prezydenta RP Ignacego Mościckiego, Ewie Curie wręczono w Ambasadzie RP w Paryżu krzyż kawalerski „Polonia Restituta” za książkę, którą napisała o matce [Piękna uroczystość…]. Od 6 stycznia 1938 roku na łamach „Kurjera Warszawskiego” ukazywały się regularnie fragmenty biografii uczonej.

Fragment książki Ewy Curie pt. „Maria Curie” w „Kurjerze Warszawskim” z 1938 roku, Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego

W grudniu 1938 roku w plebiscycie na popularne lektury „Kurjer Warszawski” opisywał: Ogromnym wzięciem w czytelniach i na rynku księgarskim cieszyła się niedawno dość droga, jak na nasze warunki, książka Ewy Curie, poświęcona jej znakomitej matce, Marii Curie-Sklodowskiej [„Kurjer Warszawski”, r. 118, 1938, Nr 353, s. 12]. Cena pierwszych wydań z pewnością była wysoka, ponieważ były to książki w dużym formacie, w twardej, płóciennej oprawie z obwolutą i ze znakomitej jakości fotografiami. Należy podkreślić, że dotychczasowe powojenne wydania książki nigdy nie dorównały jakością zdjęciom prezentowanym w pierwszym wydaniu książki. W 1938 roku na fali sukcesu książki Hanna Szyllerowa wygłaszała odczyty radiowe o sławnej ciotce. O popularności publikacji może świadczyć także fakt, że w 1938 roku ukazało się drugie wydanie, a w 1939 roku kolejne dwa.

Wybrane polskie wydania książki Ewy Curie, Archiwum Eweliny Wajs

Od tego czasu ukazało się w sumie dwadzieścia jeden wydań książki (w tym jedno w 1940 roku w Londynie z okrojoną ilością ilustracji); ostatnie w Oficynie Wydawniczej Rytm w 2017 roku (na podstawie danych Biblioteki Narodowej). Jednak przez cały ten czas nikt nie podjął się uzupełnienia biografii uczonej o brakujące listy lub ich fragmenty, które były opublikowane na przykład w angielskiej wersji książki. Wyjątek stanowił list Marii Skłodowskiej-Curie do Hanny Szyllerowej, która tłumacząc książkę na język polski umieściła go w tekście – jest on tylko w polskich wydaniach. Zgadzamy się w zupełności z Moniką Nyczanką, iż wiele wskazuje, że to apodyktyczna Bronisława Dłuska – starsza siostra Marii – nadawała ostateczny szlif książce w okresie jej pisania [M. Nyczanka, O Marii Skłodowskiej-Curie na Jej 151 urodziny]. Znając charakter doktor Dłuskiej nietrudno uwierzyć w jej ingerencję. Jeszcze bardziej ocenzurowane jest polskie – znakomite zresztą i nadal aktualne – tłumaczenie Hanny Szyllerowej, nad którym bez wątpienia czuwały obie siostry Skłodowskie: Bronisława i Helena tak, aby nic nie zmąciło idealnego wizerunku Uczonej.

Trudno dziś dochodzić, dlaczego dopiero teraz polska wersja książki została uzupełniona o brakujące, często również uważane za zgubione dokumenty, które zostały udostępnione wydawnictwu przez Muzeum Curie w Paryżu. Zrozumiałe jest zatem, że z niecierpliwością oraz podekscytowaniem oczekiwaliśmy pierwszego pełnego wydania książki Ewy Curie.

Najnowsze wydanie książki Ewy Curie o matce, fot. Piękniejsza Strona Nauki

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa W.A.B., które swego czasu wydawało fenomenalną biografię Alberta Einsteina (I. Walter, Einstein. Jego życie, jego wszechświat, Warszawa 2012) w serii FORTUNA I FATUM. Niestety tym razem wydanie książki, która powinna być wydana –w naszym odczuciu – bibliofilsko, mocno rozczarowuje.

Wstęp do książki napisał Sławomir Paszkiet, dyrektor Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie. Książka liczy 504 strony, stanowi więc opasły tom, wydana została w formacie A5 w miękkiej oprawie ze skrzydełkami. Zostawia to ogromny niedosyt, bowiem już po pierwszym czytaniu może ulec rozklejeniu. Dziwi to, tym bardziej, że wspomniana biografia Einsteina została wydana w twardej oprawie z efektowną obwolutą (podobnie zresztą jak inne biografie z tej serii). Należy podkreślić, że ostatnie polskie wydanie książki Maria Curie w miękkiej oprawie ukazało się w 1983 roku. Szkoda także, że okładka została właściwie skopiowana z albumu wydanego przez Musée Curie w Paryżu, który dla Państwa recenzowaliśmy w ubiegłym roku. A przecież Maria Skłodowska-Curie widnieje na tylu pięknych fotografiach. Można było nawiązać do pierwszego polskiego wydania książki, na obwolucie którego widniał rzadko pokazywany dziś portret uczonej.

Fragment wklejki z ilustracjami, fot. Piękniejsza Strona Nauki

 

Książka liczy 39 fotografii, z których wiele jest wielkości znaczka pocztowego (na przykład fotokopie dyplomów noblowskich), umieszczono je na dwóch wklejkach na półmatowym papierze. Trudno także wskazać fotografie (poza dwoma zdjęciami autorki), które nie były wcześniej publikowane w książkach (chyba, że chodzi o eksponaty muzealne, które także były już publikowane: słonik i torebka Madame Curie w książce Maria Skłodowska-Curie. Największa Polska Uczona z serii Wielcy Polacy, Wydawnictwo De Agostini Polska, Warszawa 2007 na stronie 31; słonik, torebka i zegarek Władysława Skłodowskiego w „Wiadomościach Uniwersyteckich UMCS”, nr 8/237, październik 2017, s. 27; a także w ulotce Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie).

Warto podkreślić, że wydanie książki z 1997 roku (Warszawa PWN) liczyło 93 fotografie (także umieszczone we wklejkach). Wbrew zapowiedziom wydawnictwa — fotografie, niezwykłe dokumenty oraz pamiątki pochodzące z archiwów Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie [Facebook wydawnictwa W.A.B., wpis promocyjny z 29 marca 2021 roku] — stanowią zaledwie połowę ilustracji zamieszczonej w nowym wydaniu. Reszta ilustracji pochodzi z Wikipedii, East News, Getty Images, Library of Congress oraz Muzeum Narodowego (dwie nie mają podanego źródła pochodzenia). W ostatnich wydaniach (Oficyna Wydawnicza RTYM, 2013, 2015 i 2017) fotografie pochodziły tylko z zasobu Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie Polskiego Towarzystwa Chemicznego w Warszawie.

Cena okładkowa książki to 54.99 zł, a więc dość sporo jak na takie ekonomiczne wydanie.

Niestety przypisy także są bardzo ubogie, a przede wszystkim brak obszernego komentarza krytycznego. Książka została uzupełniona o tłumaczenia archiwaliów dokonane przez Agnieszkę Rasińską-Bóbr, co wydawca odpowiednio zaznaczył przypisem. Jest to największy walor książki. Należy docenić i pochwalić trud tłumaczki, która musiała zmierzyć się z niełatwym zadaniem. Warto dodać, że zostały podzielone i zmienione niektóre tytuły rozdziałów na przykład w pierwszej części książki jest siedem rozdziałów (było sześć). Niestety książka nie ma indeksu (jak jej wersja angielska), ale została za wersjami angielską i francuską uzupełniona o listę nagród, medali i tytułów honorowych przyznanych Marii Skłodowskiej-Curie. Niestety w przypisach nie powołano się na najnowsze wydanie Autobiografii Marii Skłodowskiej-Curie (Dom Wydawniczo-Promocyjny GAL, 2017), lecz cytuje się (na stronie 111) wydanie sprzed 60 lat (Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej, 1960).

 

Naszym zamiarem nie było recenzowanie znakomitej i fundamentalnej książki Ewy Curie, od której każdy badacz działalności uczonej oraz historyk nauki z pewnością powinien zacząć studiowanie Jej życia. Książka ta wraz z Autobiografią  Marii Skłodowskiej-Curie (Warszawa, 2017), wspomnieniami jej starszej córki Ireny Joliot-Curie (Warszawa, 2020), siostry Heleny Skłodowskiej-Szalay (Warszawa, 2019) czy pamiętnikami ojca Władysława i brata Józefa (maszynopisy w posiadaniu rodziny) dopełniają obraz zarówno rodziny Skłodowskich jak i samej Marii. Książka Ewy Curie stanowi niezastąpiony zbiór materiałów biograficznych, który jeszcze długo będzie służył historykom nauki. Cieszymy się, że wreszcie w Polsce ukazała się książka uzupełniona o brakujące archiwalia z profesjonalnym tłumaczeniem. Niestety wydanie książki zostawia wiele do życzenia. Miejmy nadzieję, że kiedyś ukaże się piękne wydanie książki pióra Ewy Curie w formie na jaką zasługuje Jej bohaterka.

Tomasz Pospieszny & Ewelina Wajs

Maria i Przemysław Pilichowie

 

Z wielką niecierpliwością wyczekiwaliśmy najnowszej książki Marii i Przemysława Pilichów – uznanych autorów, którzy w arcyciekawy sposób przypominają zapomniane postaci historii. W książce Nasi nobliści. 56 laureatów znad Wisły, Odry i Niemna autorzy przedstawili sylwetki laureatów tej prestiżowej nagrody, którzy są związani z Polską przez urodzenie w obecnych granicach naszego kraju, na Kresach Wschodnich lub mających polskie korzenie.

Warto podkreślić, że autorzy są znawcami tematu, bowiem już w 2005 roku wydali książkę pod tytułem Nobliści znad Wisły, Odry i Niemna, która ukazała się w popularnej serii „Ocalić od zapomnienia”, wydawanej przez Wydawnictwo Sport i Turystyka – Muza SA. Obecna książka jest jednak inną pozycją. Została przejrzana, poprawiona, uzupełniona, tak, że powstała zupełnie nowa książka licząca aż 575 stron. W żadnym razie nie powinno to przerażać, a wręcz przeciwnie. Czyta się ją szybko i płynnie, bowiem Maria i Przemysław Pilichowie mają wielki talent gawędziarski i ich opowieści są po prostu niezwykłe. Pełne anegdot i ciekawostek. Za każdym razem, kiedy czytelnik bierze do ręki ich książkę przeżywa wielką przygodę intelektualną.

Książkę otwiera historia Nagrody Nobla, następnie autorzy przedstawiają nam laureatów nagrody z fizyki (9 osób), chemii (5 osób), fizjologii lub medycyny (7 osób), literatury (10 osób), wreszcie laureatów pokojowej nagrody (4 osoby), laureatów z ekonomii — właściwie nagrody Banku Szwecji im. Alfreda Nobla — (2 osoby) i innych noblistów, których nie można pominąć (19 osób). Listę otwiera, co w żaden sposób nie powinno dziwić, podwójna noblistka Maria Skłodowska-Curie. Czytelnicy znajdą tutaj postaci znane jak Max Born, Fritz Haber, Paul Ehrlich, Henryk Sienkiewicz, Władysław Stanisław Reymont, Czesław Miłosz, Wisława Szymborska, Olga Tokarczuk, Lech Wałęsa czy Józef Rotblat, ale także nazwiska, z którymi być może wcześniej się nie spotkał. Na długiej liście uhonorowanych najbardziej prestiżową nagrodą świata znalazło się osiem kobiet obok już wymienionych (Skłodowskiej-Curie, Szymborskiej, Tokarczuk) są także Maria Göppert-Mayer (fizyczka), Swietłana Aleksijewicz (pisarka i dziennikarka), Gertrude Bell Elion (biochemiczka), Irena Joliot-Curie (chemiczka) i Ada Yonath (krystalografka). Szkoda jedynie, że autorzy nie pokusili się o zrobienie dodatkowej listy z nazwiskami Polaków, którzy byli nominowani do Nagrody Nobla w różnych dziedzinach, a nigdy jej nie otrzymali. Byłoby to dopełnienie niezwykle intrygującego tematu.

Książce poza dobrym tekstem i bibliografią kończącą opowieść o każdej postaci towarzyszą niezliczone fotografie, które nie tylko pokazują laureatów, ale także ich rodziny, ważne dla nich miejsca czy pamiątki po nich związane z Polską.

Sądzimy, że najistotniejszą zaletą książki jest to, że po jej lekturze, nikt już nie powie, że mamy siedmioro laureatów Nagrody Nobla, bowiem wielu z przedstawionych w książce Marii i Przemysława Pilichów uważało się za Polaków nie tylko z urodzenia.

Gorąco polecamy także pozostałe książki Państwa Pilichów o wybitnych Polakach, m.in: Wielcy polscy podróżnicy, którzy odkrywali świat, Warszawa 2016 oraz Wybitni polscy odkrywcy i podróżnicy, Wydawnictwo Muza, Warszawa 2018.

Serdecznie dziękujemy Autorom oraz Wydawnictwu Muza za egzemplarze autorskie.

Tomasz Pospieszny & Ewelina Wajs

 

Maria i Przemysław Pilichowie, Nasi nobliści. 56 laureatów znad Wisły, Odry i Niemna, Wydawnictwo Muza, Warszawa 2020.

ISBN 9788328714762

Plenerowy wernisaż wystawy o Marii Skłodowskiej-Curie

 

Jesteśmy niezwykle szczęśliwi, że mogliśmy uczestniczyć w otwarciu wystawy poświęconej największej uczonej wszechczasów – Marii Skłodowskiej-Curie. Nie będzie przesadą, jeśli powiemy, że nasza radość jest tym większa, że pamięć o wspaniałej uczonej jest pielęgnowana i została uhonorowana przez dwa najbliższe jej sercu kraje – Polskę, miejsce jej urodzenia oraz Francję, miejsce pracy twórczej.

 

Wspólne zwiedzanie wystawy, od lewej: Ambasador Frédéric Billet, twórcy wystawy — Tomasz Pospieszny i Ewelina Wajs, dr inż. Piotr Chrząstowski — prawnuk Józefa Skłodowskiego i Pani Joanna Jachimczuk-Lora z Instytutu Francuskiego w Warszawie, fot. R. Pisarska / Ambasada Francji w Polsce

 

Osiągnięcia naukowe Marii Skłodowskiej-Curie są niezwykłe i na przestrzeni lat wciąż wzbudzają podziw, tak wielki, że w 2018 roku w plebiscycie brytyjskiego „BBC History Magazine uznano ją za najbardziej wpływową kobietę w historii. Nie powinno to dziwić, gdyż odkrywczyni polonu i radu swoimi badaniami wprowadziła ludzkość w erę atomu. Dzięki jej wytrwałości i uporowi powstały Instytuty Radowe – najpierw w Paryżu, a później w Warszawie – dwie placówki, które przyniosły ludzkości ukojenie w walce z chorobami nowotworowymi.

 

fot. R. Pisarska / Ambasada Francji w Polsce

 

Niezmiernie cieszy nas fakt, że kobieta, której przyszło żyć w epoce narodzin nauki o atomie i w której marzenia alchemików o przemianie materii w złoto zostały ziszczone, jest wciąż popularna. Jej geniusz, pracowitość, upór w dążeniu do obranego celu, są w istocie świadectwem, że ciężka praca, a nade wszystko wiara we własne możliwości pozwala na realizację nawet tych marzeń, które wydają się niemożliwe do zrealizowania. Z drugiej strony jej skromne i momentami bardzo trudne życie nadawało uczonej ludzki, a nie pomnikowy wymiar.

 

Niech książka i wystawa pt. Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce poświęcone jej wyjątkowemu życiu i niezwykłej pracy będą hołdem dla tej niezwykłej kobiety.

 

Na zdjęciu (od prawej): Pan dr inż. Piotr Chrząstowski, Pani Joanna Jachimczuk-Lora, Jego Ekscelencja Frédéric Billet, Tomasz Pospieszny i Ewelina Wajs, fot. R. Pisarska / Ambasada Francji w Polsce

 

***

Pragniemy wyrazić głęboką wdzięczność Panu Ambasadorowi Republiki Francuskiej w Polsce Jego Ekscelencji Frédéricowi Billet za zaproszenie do współpracy i możliwość wzięcia udziału w tym niezwykłym wydarzeniu, Pani Joannie Jachimczuk-Lora za zorganizowanie plenerowego wernisażu wystawy, poświęcony czas i zaangażowanie oraz Panu Piotrowi Chrząstowskiemu za udostępnienie licznych materiałów z archiwum rodzinnego i nieustanne wspieranie działań Piękniejszej Strony Nauki.

Tomasz Pospieszny & Ewelina Wajs

 

fot. K. Baryła / Piękniejsza Strona Nauki

Mojem najgorętszem życzeniem… — 88. rocznica otwarcia Instytutu Radowego

/    Tomasz Pospieszny & Ewelina Wajs-Baryła   /

 

 

Instytut Radowy w Warszawie był inwestycją bez precedensu. Powstał jako dar – hołd złożony największej polskiej Uczonej – Marii Skłodowskiej-Curie. Do dziś na elewacji Centrum Onkologii – Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie przy ulicy Wawelskiej 15 w Warszawie widnieje napis Marii Skłodowskiej-Curie w Hołdzie. Instytut wybudowano w dużej części ze składek społecznych. Mimo trudnych lat po odzyskaniu niepodległości społeczeństwo polskie zdobyło się na wysiłek współfinansowania jednej z najnowocześniejszych wówczas instytucji leczniczych na świecie.

Historia Instytutu Radowego jest nierozerwalnie związana z wielkim marzeniem Marii Skłodowskiej-Curie. W październiku 1921 roku uczona przyjechała do Warszawy. Czas dzieliła pomiędzy wykłady, odczyty i spotkania oraz ukochaną rodzinę. Pogoda jest wspaniała – pisała w liście – wieczory są bardzo zimne, dni pełne słońca i ciepłe, światło niezrównane. 11 października w liście do córki Ireny napisała – Tutaj mówi się o zamiarze utworzenia Instytutu Radowego. Natomiast w swoich skrupulatnie prowadzonych zapiskach, w zestawieniu zatytułowanym „Daty różne”, zanotowała:

Podróż M[arii] do Warszawy – 2 października 1921

inicjatywa Instytutu Radowego – 18 października

Już podczas pobytu w Ameryce w czerwcu tego roku uczona powiedziała do Polonii w Chicago – Polska niepodległa powinna mieć jak każdy kraj swój instytut radowy. Pod koniec 1921 roku sprawa nabrała rozpędu. W listopadzie Maria napisała do Ignacego Jana Paderewskiego:

Panie Prezydencie,

Pozwalam sobie prosić Pana o poparcie kwesty na cel, którego realizacja jest moim gorącym pragnieniem. Chodzi o stworzenie w Warszawie centralnego Instytutu Radowego, który miałby za zadanie leczenie radem i badania naukowe z tym związane. Rad i jego zastosowania stają się coraz ważniejsze w życiu każdego cywilizowanego narodu. Polska musi mieć co najmniej jedną instytucję państwową, podobną do tych, które świadczą podobne usługi w różnych krajach, szczególnie w Ameryce. Mam nadzieję, że środki niezbędne do utworzenia nowoczesnego Instytutu da się znaleźć częściowo w Polsce, przy współpracy rządu, miasta Warszawy i narodu.

Miesiąc później dr Józef Skłodowski – brat Marii – pisał w liście: W tych dniach złożyłem już do zatwierdzenia projekt ustawy Towarzystwa Instytutu Radowego. Na czele Towarzystwa stanęli: Kazimierz Białoszewski, Bronisława Dłuska – siostra Marii, Alicja Dorabialska, Ludwik Paszkiewicz, Stefan Pieńkowski, Józef Skłodowski, Wojciech Świętosławski, Adolf Wojciechowski. Dłuska napisała krótką biografię siostry skierowaną do amerykańskiej Polonii, którą wydała w formie książkowej „Gazeta Ludowa” w Chicago w 1921 roku.

 

Paryska Sorbona 26 grudnia 1923 roku – w 25. rocznicę ogłoszenia komunikatu o odkryciu radu – zorganizowała uroczystą akademię, na którą do Paryża przyjechali Józef, Bronisława i Helena. Rząd francuski uhonorował Noblistkę Darem Narodowym – wypłacanym rokrocznie w kwocie 40 000 franków. W tym samym czasie Polski Komitet do Zwalczania Raka zwrócił się do społeczeństwa polskiego za pośrednictwem prasy z apelem o składanie ofiar na „Dar Narodowy dla Marii Skłodowskiej-Curie” – Instytut Radowy jej imienia. W marcu 1924 roku powołano Komitet Daru Narodowego im. Marii Skłodowskiej-Curie w celu zbudowania Instytutu Radowego w Warszawie. Na jego czele stanęli Prezydent RP Stanisław Wojciechowski i marszałek sejmu Wojciech Trąmpczyński. Machina ruszyła.

 

Spotkanie rodzeństwa w grudniu 1923 roku w Paryżu, od lewej: Maria Skłodowska-Curie, Józef Skłodowski, Bronisława Dłuska i Helena Skłodowska-Szalay, Archiwum rodzinne Piotra Chrząstowskiego

Od samego początku zaangażowane w prace Towarzystwa było rodzeństwo Marii, a zwłaszcza Józef Skłodowski i Bronisława Dłuska – oboje lekarze. Dla Bronisławy Dłuskiej Instytut Radowy stał się najważniejszym do zrealizowania celem w życiu, a także sposobem na zapomnienie osobistych nieszczęść: w 1921 roku w Chicago popełniła samobójstwo jej córka Helena, a w 1930 roku zmarł mąż Kazimierz. Instytut nie powstałby nigdy, gdyby nie energia i żelazna wola siostry uczonej, dr Bronisławy Dłuskiej. – wspominała Alicja Dorabialska – Ona to wpadła na świetny pomysł. Aby instytut stał się istotnie darem narodu w tej formie, że zaczęto sprzedawać cegiełki […] cieniutkimi strugami popłynęły setki tysięcy. Natomiast Józef Skłodowski pisał: Instytut, zarówno w pomyśle jak i wykonaniu, jest dziełem Dłuskiej, owocem jej niesłychanej energii i pracy; cały zaś współudział innych osób i to nielicznych, sprowadza się do odrobiny dobrej woli, do roli doradczej poparcia lub wreszcie udzielenia swej firmy. Z kolei Maria Curie do siostry Bronisławy powiedziała – Zdaje mi się, Brońciu, że zbudowanie Instytutu większą będzie z twojej strony sztuką, aniżeli z mojej odkrycie radu.

 

Mottem zbiórki był autograf Marii Skłodowskiej-Curie, jej słowa wypowiedziane do delegacji kobiet polskich – Mojem najgorętszem życzeniem jest powstanie Instytutu Radowego w Warszawie. Marja Skłodowska-Curie. Faksymile zdobiło serię pocztówek wydanych przez Komitet Daru Narodowego dla Marii Skłodowskiej-Curie.

 

Autograf Marii Skłodowskiej-Curie powielany na materiałach promujących zbiórkę funduszy na budowę Instytutu Radowego w Warszawie, archiwum Tomasza Pospiesznego
Pocztówka – cegiełka na budowę Instytutu Radowego, archiwum Tomasza Pospiesznego

Biuro Wykonawcze rozprowadzało także plakaty z podobizną Marii, szereg broszur i książeczek poświęconych Uczonej, znaczki i cegiełki. Skromna cena nalepek z podobizną Marii Skłodowskiej-Curie (10 gr.) umożliwia każdemu wzięcie udziału w „Darze Narodowym”, t.j. w powstającym Instytucie Radowym do walki z rakiem – głosiły podpisy. Poczta Polska używała specjalnego stempla obok datownika na pocztówkach i listach: popieraj Instytut Radowym im. Marii Skłodowskiej-Curie (dla walki z rakiem). Wydano drukiem wspomnienia Marii o Piotrze Curie, dwa odczyty uczonej wygłoszone w Warszawie w 1925 roku oraz publikację jej autorstwa pt. Jak powstał i jak się rozwija Instytut Radowy w Paryżu. W każdym większym mieście działał oddział Komitetu, który kierował lokalną zbiórką pieniędzy: Osoby pragnące współpracować z Komitetem – zwłaszcza na prowincjisą bardzo pożądane. Kwesta na rzecz budowy instytutu odbywała się na niebywałą do tej pory skalę. W Biurze Komitetu Wykonawczego Daru Narodowego przy ulicy Nowy Świat 21 w Warszawie oprócz nabycia cegiełki lub wykupienia członkostwa w Towarzystwie Instytutu Radowego, można było wypożyczyć przeźrocza do odczytów i wykładów o promieniotwórczości – oczywiście połączonych z kwestą na rzecz budowy. W 1929 roku udział członka założyciela Towarzystwa wynosił 1000 złotych, a cegiełkę można było nabyć za 100 złotych. Każdy, kto wykupił taką cegiełkę miał prawo do specjalnej tabliczki – jedna ze ścian w korytarzu głównym szpitala pełna będzie w 1932 roku mosiężnych tabliczek z nazwiskami ofiarodawców.

 

Ściana z tabliczkami z nazwiskami osób i nazwami instytucji – darczyńców na rzecz budowy Instytutu Radowego w Warszawie; miejsce to znajdowało się w korytarzu głównym na parterze, w kierunku drogi do mieszkania Bronisławy Dłuskiej; za ścianą mieściła się biblioteka, lata 30. XX wieku, Narodowe Archiwum Cyfrowe

 

Faksymile stempla pocztowego, znaczek oraz pocztówka — kolportowane przez komitet wykonawczy Towarzystwa Instytutu Radowego, przełom lat 20. i 30. XX wieku zbiory Eweliny Wajs-Baryły

7 czerwca 1925 roku Maria Skłodowska-Curie w obecności prezydenta RP Stanisława Wojciechowskiego i innych szacownych gości wmurowała kamień węgielny i akt erekcyjny pod budowę Instytutu Radowego w Warszawie przy ulicy Wawelskiej. Zgromadzony fundusz, początkowo 100 000 złotych, pozwolił na rozpoczęcie robót dopiero w 1926 roku.

 

Maria Skłodowska-Curie i prezydent RP Stanisław Wojciechowski w trakcie uroczystości wmurowania aktu erekcyjnego pod budowę Instytutu Radowego w Warszawie, 7 czerwca 1925 roku, Narodowe Archiwum Cyfrowe

Gmachy Instytutu zaprojektowali architekci Tadeusz Zieliński (zmarł niespodziewanie w 1925 roku) i Zygmunt Wóycicki. Projekt – konsultowany z Marią Skłodowską-Curie i dyrektorem Claudiusem Regaud – zakładał budowę dwóch zasadniczych części: nowoczesnej kliniki wraz z przychodnią i mieszkaniami dla pracowników, połączonej przeszklonym pasażem z pawilonem terapii promieniami rentgenowskimi oraz budynku laboratoryjnego dla pracowni biologicznej i fizyczno-chemicznej wraz ze specjalnym oddzielnym budynkiem do przechowywania preparatów promieniotwórczych (miał je łączyć podziemny korytarz transportowy). Za wystrój wnętrz odpowiadał Stanisław Pomian-Połujan. Obie części łączył modernistyczny ogród z sadzawką i fontanną. Robotami budowlanymi kierował inżynier Edmund Telakowski.

 

Modernistyczny ogród Instytutu Radowego, w tle: po lewej budynek Pracowni i Laboratoriów, po prawej „domek radu”. Podobnie jak w Paryżu, ogród był drobiazgowo zaplanowany przez Marię Skłodowską-Curie i Bronisławę Dłuską. Wśród rosnących tam roślin znajdowały się derenie ufundowane przez amerykańską znajomą Uczonej,  lata 30. XX wieku, Narodowe Archiwum Cyfrowe

 

Instytut w Warszawie miał być oparty o doświadczenia paryskie i był na każdym etapie projektu i budowy konsultowany z Uczoną i profesorem Regaud. To bezpośrednie zajęcie się Marji Skłodowskiej-Curie i współpraca paryskiego Instytut Radowego uchroniły przed częstemi błędami stwarzania rzeczy jednostronnych, dosłownie Zakładów dla leczenia tylko radem, a nawet leczenia radem bez organizacji zakładowej. Łącznikiem między Instytutem Radowym w Paryżu, a nowo powstającym instytutem warszawskim była Bronisława Dłuska: Należało zdobyć środki, jak na nasze stosunki wielkie […] Należało przygotować przyszłych pracowników. Wszystkim tym zajęła się Dr Bronisława Dłuska. Co tylko mogła, robiła sama, czego nie mogła zrobić sama – robiła przez organizacje. Umiała wyszukać ludzi wartościowych, umiała zjednać sobie ich współpracę i zainteresować swoim duchem. W organizacjach, które się do akcji wzniesienia Instytutu Radowego przyłączyły odgrywała Ona główną, chociaż nie zawsze najbardziej widoczną rolę, była Ona ich motorem…

 

Maria Skłodowska-Curie podkreślała jak ważna jest interdyscyplinarność i ścisła współpraca pomiędzy dwoma zasadniczymi częściami placówki: badawczą i kliniczną. Instytut w Warszawie miał dysponować oprócz przychodni własnym szpitalem z 60 łóżkami – właśnie brak części klinicznej Uczona odczuwała najdotkliwiej: Dalszy rozwój Instytutu [Radowego w Paryżu] jest ściśle związany z koniecznością posiadania własnego szpitala.

 

Franciszek Łukaszczyk (lata 30. XX wieku, Narodowe Archiwum Cyfrowe) – dyrektor i naczelny lekarz Instytutu przy swoim biurku oraz Cezary Pawłowski – kierownik Pracowni Fizycznej (lata 40. XX wieku, Domena Publiczna).

Zawczasu wybrano przyszłych zwierzchników Instytutu Radowego. Kierownikiem części klinicznej, a także dyrektorem Instytutu miał zostać Franciszek Łukaszczyk. Na kierownika pracowni fizycznej wybrano Cezarego Pawłowskiego. Obaj wyjechali do Paryża żeby uczyć w Instytucie Radowym. Częstokroć brałem udział w naradach dotyczących Instytutu Radowego w Warszawie. — wspominał Pawłowski — Narady te odbywały się zazwyczaj przy współudziale specjalistów francuskich w prywatnym mieszkaniu Marii Skłodowskiej-Curie.

 

Gmach pracowni i laboratoriów Instytutu Radowego w Warszawie w trakcie budowy; w tyle widać „domek radu” – specjalny budynek do przechowywania preparatów promieniotwórczych, ok. 1930 roku, Narodowe Archiwum Cyfrowe

 

Budynek kliniczny Instytutu Radowego w Warszawie w trakcie prac wykończeniowych, zdjęcie pokazuje klinikę od strony ogrodu; po lewej stronie pawilon leczenia promieniami rentgenowskim, po prawej część szpitalna (na parterze znajdowało się mieszkanie zaprojektowane dla Marii Skłodowskiej-Curie z balkonem i oknami skierowanymi na ogród, a także z niezależnym wejściem od strony ogrodu), ok. 1931 roku, Narodowe Archiwum Cyfrowe

 

Mimo ofiarności społeczeństwa (ofiarowano nie tylko pieniądze, ale również materiały budowlane czy elementy wyposażenia) budowa posuwała się wolno. I tak w listopadzie 1927 roku udało się zamknąć pod dachem część kliniczną. W 1929 roku wszystkie budynki miały już dachy, okna i drzwi. Pięć aparatów rentgenowskich ufundował Bank Polski. Budżet inwestycji pod koniec 1929 roku zamykał się w kwocie 1 300 000 złotych, do wykończenia instytutu brakowało nadal około miliona. Nieprawdą jest, że pieniędzy u nas niema; na piękny i pożyteczny cel znajdą się zawsze, lecz trzeba ich szukać i wytrwale przekonywać ogół społeczeństwa, że cel ten wart wysiłków! – przekonywał Komitet Budowy – Czyż to nie wstyd, że Polska dotąd Instytutu Radowego nie ma, choć Polką jest Ta, której Ludzkość zawdzięcza odkrycie Radu! Czyż można pozwolić, aby Marja Skłodowska miała długo czekać na to, aby Dar Jej mógł być przyjęty przez Warszawę? Najwyższy czas, aby budujący się Zakład wykończyć i uposażyć tak, ażeby mógł godnie spełniać swe humanitarne i naukowe zadanie.

 

Maria Skłodowska-Curie w i prezydent USA Herbert Hoover, ilustracja prasowa, [w:] „The Evening Star”, Washington, 31 października 1929, s. 2
W 1928 roku do Paryża przyjechała dziennikarka amerykańska Maria Meloney – przyjaciółka uczonej, która w 1921 roku zorganizowała w Stanach Zjednoczonych zbiórkę pieniędzy na zakup grama radu dla Instytutu Radowego w Paryżu. Skłodowska-Curie poprosiła Meloney, aby pomogła jej i tym razem. W 1929 roku dziennikarka zorganizowała dla Madame Curie jeszcze jedną podróż do Stanów Zjednoczonych i tak Maria Curie 9 października 1929 roku wyruszyła w kolejną długą podróż przez ocean. Prezydent Herbert Hoover, podczas uroczystości przekazania daru powiedział:

Jako substancja stosowana w leczeniu wielu chorób, zwłaszcza nowotworów, rad przyniósł setkom tysięcy ludzi ulgę w cierpieniach. Wyrazem wdzięczności i szacunku, żywionych przez nasz naród wobec pani Curie, jest hojność obywateli i obywatelek amerykańskich, którzy zachęceni przez Mrs. William Brown Meloney, zebrali środki na zakup grama radu. Pierwiastek ten zostanie przekazany warszawskiemu Instytutowi imienia Marii Curie. Jego stworzenie jest wielkim hołdem złożonym przez uczoną swemu rodzinnemu miastu i narodowi polskiemu, któremu naród amerykański ma przyjemność przysłużyć się w ten skromny sposób.

Maria z kolei powiedziała – W badaniach naukowych kryje się wielkie piękno i to ono jest największą nagrodą, dlatego moja praca daje mi szczęście. Szczęściem również jest świadomość, że moja praca może przynosić ulgę ludziom w ich cierpieniach.

 

 

Budynek kliniczny Instytutu Radowego w trakcie prac wykończeniowych (jeszcze nie otynkowany), około 1930 roku, Narodowe Archiwum Cyfrowe

W celu zapewnienia dalszej ofiarności wydano bogato ilustrowaną zdjęciami z budowy oraz projektami architektonicznymi broszurę pt. Stan budowy Instytutu Radowego dla walki z rakiem im. Marji Skłodowskiej-Curie jako Daru Narodowego od całej Polski dla Wielkiej Uczonej. Makietę instytutu prezentowano na Wystawie Krajowej w Poznaniu w 1929 roku. Z inicjatywy Bronisławy Dłuskiej powstał „Komitet Zjednoczonych Organizacji Kobiecych dla dokończenia Instytutu Radowego im. Marji Skłodowskiej-Curie”: Polski Komitet Kobiecy uważa, że honor kobiet polskich wymaga, aby one przede wszystkiem dopomogły do spełnienia gorącego pragnienia wielkiej uczonej. Rozpoczęły się także specjalnie organizowane „wycieczki” na teren budowy. W 1931 roku Państwo Polskie przekazało Towarzystwu nieodpłatnie prawo własności do parceli, a której budowano Instytut. Dzięki temu możliwe było zaciągnięcie pożyczki hipotecznej. Ostatecznie kosztem budynków laboratoryjnych jako pierwszy wykończono budynek kliniczny. Z żalem muszę powiedzieć – pisała w jednym z listów Maria Skłodowska-Curie – że unieruchomienie na kilka lat gmachu przeznaczonego na pracownie dla Instytutu Radowego nie jest zgodne z moim zapatrywaniem na potrzeby tegoż Instytutu, którego praca powinna być ściśle związana z pomocniczymi pracowniami w dziedzinie biologii, fizyki i chemii. Wobec nieustannego braku funduszy konieczny był kompromis. Ten trudny czas wspominał Franciszek Łukaszczyk – pierwszy dyrektor Instytutu: Budowa szła bardzo powoli. Zbieranie funduszów […] nie starczyło na stałe prowadzenie budowy, która trwała 6 lat z dłuższymi okresami całkowitej przerwy w robotach z powodu braku pieniędzy. […] zebrano 1.900.000 zł.

 

Ołowiana kaseta z Instytutu Radowego w Warszawie zawierająca platynowe tubki z radem, lata 30. XX wieku, Narodowe Archiwum Cyfrowe

 

Dzięki Marii Skłodowskiej-Curie warszawski Instytut Radowy dysponował 1033,21 mg radu w postaci 124 tubek i 42 igieł z platyny – każda z nich sygnowana była skrótem „RMS” – rad Marii Skłodowskiej. Oddział terapii naświetlaniami posiadał 5 najnowocześniejszych w kraju aparatów rentgenowskich to tzw. terapii głębokiej. Sala operacyjna wyposażona była ostatnim słowem techniki nowoczesnej, m.in. w pierwszy w Polsce nóż–skalpel elektryczny „Cutor”.

 

17 stycznia 1932 roku — pierwszy dzień funkcjonowania Instytutu Radowego w Warszawie. Na czele przedstawicieli Towarzystwa Instytutu Radowego i pracowników kliniki dr Bronisława Dłuska (8. do prawej), którą prasa nazywała „naczelniczką Instytutu” oraz dyrektor dr Francisek Łukaszyczyk (3. od prawej), Narodowe Archiwum Cyfrowe

 

Pierwszego pacjenta Instytut Radowy w Warszawie przyjął 17 stycznia 1932 roku. Było to nieoficjalne otwarcie wynikające z faktu, że kasa Towarzystwa była pusta (wystarczyło pieniędzy tylko na zakup kilku ton węgla do ogrzania budynku): Na najskromniejsze wyposażenie i to tylko części klinicznej zabrakło 500.000 zł. […] udało się pożyczyć w Zakładzie Ubezpieczeń Pracowników Umysłowych, zakupić najpotrzebniejsze wyposażenie i zacząć pracę. […] Komitet naprawdę nie miał pieniędzy. Subwencji nie było żadnych, tak, że byliśmy w zupełności skazani na własne siły, to znaczy na bieżące wpływy za leczenie. Komitet, to znaczy siostra Marii Skłodowskiej-Curie – Dr. Bronisława Dłuska, która była istotnym budowniczym Instytutu robiła wielkie wysiłki, żeby zdobyć trochę pieniędzy na ukończenie budynku pracowni i najskromniejsze wyposażenie. Drogi były najrozmaitsze i dzisiaj [rok 1953] niełatwe do zrozumienia – różnego rodzaju kombinacje i pożyczki.

 

Zdjęcie z uroczystego otwarcia Instytutu Radowego w Warszawie 29 maja 1932; od lewej: Helena Skłodowska-Szalay (zazwyczaj opisywana na tym ujęciu jako Bronisława Dłuska), ambasador Francji w Polsce Jules Laroche, Maria Skłodowska-Curie, Franciszek Łukaszczyk i Claudius Regaud, Narodowe Archiwum Cyfrowe

 

Oficjalne otwarcie warszawskiego Instytutu Radowego miało miejsce w niedzielę 29 maja 1932 roku. W mowie inauguracyjnej wygłoszonej w Sali Bibliotecznej placówki uczona powiedziała:

Szanowny Panie Prezydencie,

Szanowne Panie i Szanowni Panowie,

W dniu, w którym witamy powstanie Instytutu Radowego w Warszawie, miło mi wyrazić wdzięczność wszystkim tym, których dobra wola, sympatia i poświęcenia pozwoliły dzieła tego dokonać, mimo trudnych warunków, w jakich się ono rozwija.

Obywatele kraju mego rodzinnego zrobili mi zaszczyt, dając imię moje nowej placówce. Jednakowoż zupełnie zdaję sobie sprawę z tego, że nie o imię tu głównie chodzi, lecz o owocną pracę, której się od Instytutu spodziewamy.

Komitet takowego słusznie, jak sądzę, postanowił otworzyć naprzód część leczniczą, aby spełnić względem społeczeństwa polskiego obowiązek postawienia na wysokiej stopie nowej i trudnej terapii, od której wiele się można spodziewać dla złagodzenia cierpień. Jednakowoż, terapia ta powinna być w łączności nieustannej z pracą naukową, bez której postępów czynić nie może. Przytem poszukiwanie czystej wiedzy jest jedną z istotniejszych potrzeb ludzkości. Tak więc mam nadzieję, że puszczenie w ruch pracowni naukowych przewidzianych dla Instytutu, nastąpi wkrótce po otwarciu sekcji lekarskiej. Inauguracja dzisiejsza jest dowodem opieki, jaką Rząd, Miasto i społeczeństwo polskie otaczają Instytut Radowy. Z zupełnem zaufaniem zatem życzę temu Instytutowi pomyślnego rozwoju, a Komitetowi i Dyrektorowi sekcji lekarskiej powodzenia w pracy, której odpowiedzialność zechcieli na siebie przyjąć.

Jednym z punktów uroczystości było posadzenie pamiątkowych drzewek. W ogrodzie Instytutu klony-jawory zasadzili kolejno: Prezydent RP Ignacy Mościcki, Maria Skłodowska-Curie, Claudius Regaud i Bronisława Dłuska.

 

Maria Skłodowska-Curie sadzi pamiątkowe drzewko w ogrodzie Instytutu Radowego w Warszawie 29 maja 1932 roku. Nad głowami zgromadzonych w środkowej części fotografii widać duże okno mieszkania przygotowanego dla Noblistki. W mieszkaniu tym jesienią 1930 roku zamieszkała Bronisława Dłuska, która aż do śmierci 1939 roku sprawowała opiekę nad Instytutem, Narodowe Archiwum Cyfrowe

Dwa dodatkowe drzewka posadzono dla upamiętnienia amerykanek, które miały niebagatelne zasługi dla zbiórki funduszy na zakup radu: Marie Meloney (Missy), Elsie Mead i Theodory Mead Abel. Zasługi pań Meloney, Mead i Abel zostały upamiętnione także wraz z innymi fundatorami tablicą, umieszczoną w hallu głównym kliniki.

Tablica pamiątkowa, która zaginęła podczas II wojny światowej, lata 30. XX wieku, Narodowa Archiwum Cyfrowe

 

Staraniem Towarzystwa Marii Skłodowskiej-Curie w Hołdzie kopia tablicy powróciła na swoje miejsce w Narodowym Centrum Onkologii. Niestety nazwisko „Mead” umieszczono na niej z błędem jako „Nead”, Domena Publiczna

29 maja 1932 roku w części warszawskiego klinicznej Instytutu Radowego hospitalizowanych było 40 chorych:

Posiedliśmy w stolicy kraju wspaniały zakład im. Marji Skłodowskiej-Curie — pisał „Kurjer Warszawski”— jakim niewiele miast na świecie poszczycić się może, należy teraz dbać, aby społeczeństwo osiągnęło zeń jak największą korzyść, co jest wszak celem jedynym instytutu.

 

Instytut Radowy w Warszawie widziany od ulicy Wawelskiej, ok. 1936, Narodowe Archiwum Cyfrowe

Problemy finansowe towarzyszyły Instytutowi Radowemu w Warszawie nadal. Ruch pacjentów początkowo był bardzo mały i była stale niewydolna finansowo. Przychodziło mi na myśl – wspominał Franciszek Łukaszczyk pierwszy rok działania – że Polska otrzymała taki Zakład – wówczas jeden z niewielu w świecie, dzięki Marii Skłodowskiej-Curie – za wcześnie, że nie wynikało to z naturalnych tendencji rozwojowych medycyny w Polsce i stąd Instytut jest sam, bez oparcia i zaplecza. Pożyczka od Państwowego Zakładu Ubezpieczeń nigdy nie została spłacona…

 

Na otwarcie pracowni badawczych i laboratorium nie starczyło funduszy. Pracownia Fizyczna została uruchomiona w 1936 roku, już po śmierci Marii Skłodowskiej-Curie (budowę laboratorium ukończono w 1934 roku, ale kolejne dwa lata zajęło jej urządzanie i zdobywanie pieniędzy na wyposażenie). W tym samym roku otrzymała cenny dar od Ireny i Fryderyka Joliot-Curie – elektromagnes do badań naukowych. Spełniając życzenie Noblistki w październiku 1937 roku przy pracowni Fizycznej uruchomiono Pracownię Pomiarową o zasięgu ogólnopolskim. Także w 1937 roku udało się uruchomić Pracownię Biologiczną. W ramach budynku laboratoryjnego funkcjonowały również warsztaty: mechaniczny, szklarski i ciemnia fotograficzna.

 

Fryderyk i Irena Joliot-Curie podczas wizyty w Pracowni Fizycznej warszawskiego Instytutu Radowego, kierowanej przez Cezarego Pawłowskiego, 1936, Redakcja Naukowa i Biblioteka Naukowa Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej Curie w Warszawie

Działalność Instytutu Radowego została mocno ograniczona we wrześniu 1939 po wybuchu II wojny światowej. Ostateczny kres pracy Instytutu przyniosło Powstanie Warszawskie, już w sierpniu 1944 roku Instytut został zdewastowany i kilkukrotnie podpalony. Większość preparatów radowych zdołano ukryć i przetrwały wojnę. Ale to już materiał na inną historię.

 

 

Zalecana lektura:

M. Skłodowska-Curie, Jak powstał i jak się rozwija Instytut Radowy w Paryżu, Komitet Daru Narodowego dla Marji Skłodowskiej-Curie, Warszawa 1925.

K. Kabzińska (i in.), Korespondencja polska Marii Skłodowskiej-Curie (1881–1934), Instytut Historii Nauki Polskiej Akademii Nauk i Polskie Towarzystwo Chemiczne, Warszawa 1994.

E. Twpik (red.), Materiały do historii Instytutu Radowego i Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie w 80. rocznicę otwarcia, Polskie Towarzystwo Onkologiczne, Warszawa 2012.

E. Wajs-Baryła, Bronisława Dłuska twórczyni Instytutu Radowego w Warszawie, [w:] E. Wajs-Baryła (red.), Warszawskie oblicza Niepodległości. Zbiór esejów, Polska Akademia Archiwum w Warszawie, Warszawa 2019.

T. Pospieszny, Nieskalana sławą. Życie i dzieło Marii Skłodowskiej-Curie, Novae Res, Gdynia 2015.

A. Rupińska (i in.), Instytut Radowy w Warszawie – Dar Narodu Polskiego dla Marii Skłodowskiej-Curie, Dom Wydawniczy GAL, Warszawa, 2007

 

The Land Of My Mother

Szanowni Państwo,

w trudnych dniach epidemii, kiedy spędzamy czas na zdalnej pracy, czytaniu książek, słuchaniu muzyki oraz oglądaniu filmów zachęcamy Państwa do obejrzenia archiwalnego filmu. Ewa Curie – najmłodsza córka najwybitniejszej uczonej wszech czasów Marii Skłodowskiej-Curie – opowiada historię ukochanego kraju swojej matki.

Film, wyreżyserowany przez Romualda Gantkowskiego, powstał w latach 1942–1943 roku w Nowym Jorku i przez pół wieku uchodził za zaginiony. Starania Polonii kanadyjskiej sprawiły, że został odnaleziony i dziś mogą Państwo zobaczyć Polskę oczyma Ewy Curie.

Film jest w języku angielskim. Kliknięcie w grafikę powoduje przeniesienie do kanału Ambasady RP w Kanadzie w serwisie youtube.

Do grafiki wykorzystaliśmy fotografię Ewy Curie z gazety New York Times.