Madame Curie w USA 1929

Bronisława Dłuska do Marii Skłodowskiej-Curie 25 lipca 1929 roku:

Napisz mi więc kiedy będziesz wiedzieć co do terminu podróży, a także, mniej więcej, oczywiście określ koszta podróży. Stanowczo nie chcę abyś Ty płaciła, bo to nie ma racji żadnej. Co innego Instytut [Radowy w Warszawie], co innego ja. Mam już trochę odłożonych pieniędzy po spłaceniu wszystkich długów. Dochody mam dobre, więc mogę wydać na rzecz, która mi zrobi przyjemność, nie mówiąc już Twym towarzystwie. Muszę też wiedzieć ile czasu potrwa ta impreza cała, bo czasu to tak bardzo wiele nie mam, a raczej nie mogę na bardzo długo porzucać moja Kasę Chorych bez niebezpieczeństwa, że przestaną płacić, gdy się ich przestanie pilnować. Kazimierz [Dłuski] bardzo mnie namawia, żeby jechać. Maria [gosposia] go dobrze odsługuje, więc nie potrzebowałabym się o niego obawiać. A więc drogie Dziecko, może się kropniemy do tej Ameryki. Boję się tylko morskiej podróży.

[Bibliothèque nationale de France, Pierre et Marie Curie. Lettres reçue, sygn. NAF 18848, k. 249–250]

Fragment listu Bronisławy Dłuskiej do Marii Skłodowskiej-Curie o planowanej podróży do USA w 1929 roku, [za:] Bibliothèque nationale de France, Pierre et Marie Curie. Lettres reçue, sygn. NAF 18848, k. 250

Niestety ze wspólnych planów nic nie wyszło, bowiem Bronisława:

Dowiedziała się od polskiego ekonomisty Theodore’a Abla, męża amerykańskiej psycholog i socjolog Theodory Mead Abel, która była przyjaciółką Dłuskiej i Curie, że jej „osoba jest krępująca”, gdyż Amerykanie „chcą zrobić prywatny prezent à Madame Curie i ktoś przypominający przeznaczenie tego daru jest raczej niepożądany”. Bronisława poinformowała więc Marię: „[…] zbierają pieniądze energicznie i mało co brakuje, a wręczy je Hoover jako dar prywatny. Obiecują, że Cię nie zmęczą i że tym razem program będzie minimalny. Ja osobiście wolę Cię zobaczyć w innych warunkach”.

[T. Pospieszny, Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce, Wydawnictwo Po Godzinach, Warszawa 2020, s. 301]

 

13 października „The Sunday Star Magazine” w artykule zatytułowanym Matka Radu powraca pisał: Kiedy Madame Maria Curie w tym miesiącu złoży drugą wizytę w Ameryce, liczne przyjaciółki i wielbiciele podarują jej kolejny gram cennego materiału, który odkryła, do wykorzystania w Polsce do walki przeciw chorobom.

Madame Curie i Herbert Hoover przed Białym Domem, 1929, ilustracja prasowa, Archiwum Eweliny Wajs

Podarowany gram pierwiastka Maria Curie złożyła jako dar dla Instytutu Radowego w Warszawie. Tym razem jednak nie otrzymała kluczyka i substancji w ozdobnej skrzyneczce, lecz weksel opiewający na pięćdziesiąt tysięcy dolarów. Splendor sławy oraz wartość radu nieco malały… Gospodarz Białego Domu, prezydent Herbert Hoover, podczas uroczystości powiedział:

Jako substancja stosowana w leczeniu wielu chorób, zwłaszcza nowotworów, rad przyniósł setkom tysięcy ludzi ulgę w cierpieniach. Wyrazem wdzięczności i szacunku, żywionych przez nasz naród wobec pani Curie, jest hojność obywateli i obywatelek amerykańskich, którzy zachęceni przez Mrs. William Brown Meloney, zebrali środki na zakup grama radu. Pierwiastek ten zostanie przekazany warszawskiemu Instytutowi imienia Marii Curie. Jego stworzenie jest wielkim hołdem złożonym przez uczoną swemu rodzinnemu miastu i narodowi polskiemu, któremu naród amerykański ma przyjemność przysłużyć się w ten skromny sposób.

 

Maria podczas przemowy mówiła:

„W badaniach naukowych kryje się wielkie piękno i to ono jest największą nagrodą, dlatego moja praca daje mi szczęście. Szczęściem również jest świadomość, że moja praca może przynosić ulgę ludziom w ich cierpieniach”.

 

Przez kilka dni uczona była gościem prezydenta i mieszkała w Białym Domu. Wielki zaszczyt. W liście do Ewy napisała: Wręczono mi czek na 50 000 $, czyli równowartość aktualnej ceny grama radu. Następnie odbyła się kolacja w Białym Domu108. Ofiarowano mi małego słonia z kości słoniowej, bardzo jest przyjemny! Dostałam poza tym jeszcze drugiego, malusieńkiego. Dowiedziałam się, że to zwierzę jest symbolem partii republikańskiej i dlatego w całym Białym Domu pełno słoni różnej wielkości, poustawianych bądź grupami bądź pojedynczo…

 

Podróż po Stanach Zjednoczonych tym razem była bardziej męcząca dla sześćdziesięciodwuletniej Marii, choć równie, a może bardziej atrakcyjna. Donosiła Irenie: Wyprowadzono mnie kuchennymi schodami, żeby uniknąć 60 reporterów czekających przed głównym wejściem. Potem mieliśmy sensacyjny przejazd z Nowego Jorku na Long Island. Przed nami policjant na motocyklu, używając sygnału syreny, odsuwał energicznym ruchem jednej lub drugiej ręki na bok drogi wszystkie samochody, dzięki czemu gnaliśmy jak strażacki wóz pędzący do pożaru. Było to całkiem zabawne.

 

Natomiast Ewie zwierzała się:

Nie lubię być daleko od Was i nie znoszę się być przedmiotem nawet życzliwej ciekawości. Usiłuję jednak pokonać moją ogromną odrazę do tej całej inscenizacji i zrozumieć, że prawdziwym jej celem jest zbieranie funduszy na rzecz dzieła, które mnie interesuje. Moje kochanie, pomyśl o mnie trochę z życzliwością i z przekonaniem, że próbuję brać wszystko od dobrej strony i ustrzec się nadmiaru zmartwień.

Maria Skłodowska-Curie podczas wizyty na Uniwersytecie św. Wawrzyńca w Kantonie 26 października 1929 roku. Owen D. Young, dyrektor General Electric, poprawia Madame Curie biret przed przejściem do kaplicy uniwersyteckiej. Przyglądają się (od lewej do prawej): rektor uniwersytetu dr Richard Eddy Sykes, dr Bruce Brotherston z wydziału teologicznego oraz dziekan Uniwersytetu Columbia dr George B. Pegram. Vance Archive, Special Collections, St. Lawrence University Librarires, Canton, NY

Maria spotkała się między innymi z pionierem amerykańskiego lotnictwa Orville’em Wrightem, najbogatszym człowiekiem w historii Johnem Rockefellerem, zatrzymała się też na kilka dni w domu Henry’ego Forda oraz wzięła udział w jubileuszu mocno już schorowanego Thomasa Edisona. Sądzę jednak, że największe wrażenie zrobiła na Marii podróż do Schenectady, gdzie 26 października mogła zwiedzić i podziwiać laboratoria naukowo-badawcze koncernu General Electric. Uczona była oczarowana technologiami i nowoczesnością wyposażenia pracowni. Inicjatorem tej podróży był amerykański przedsiębiorca, prawnik i polityk Owen D. Young. Na kartach historii zapisał się jako negocjator rokowań w sprawie ustalenia wysokości odszkodowań niemieckich za pierwszą wojnę światową w 1929 roku. Young był zauroczony osobowością i dziełem Madame Curie. Podarował jej Instytutowi Radowemu sporo sprzętu specjalistycznego oraz pewne kwoty pieniężne na zakup minerałów radioaktywnych. Teraz Maria została zaproszona do domu państwa Youngów. Na prośbę gospodarza otworzyła budynek laboratorium chemicznego w St. Lawrence University w Cantonie, gdzie na jednej ze ścian „znajduje się cudowna płaskorzeźba w kamieniu: jej wizerunek”.

[T. Pospieszny, Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce, Wydawnictwo Po Godzinach, Warszawa 2020, s. 302–305.]

Maria Curie przemawia na schodach Hepburn Hall of Chemistry. Towarzyszą jej rektor Sykes, Owen Young, pani Harriet Hepburn (sfinansowała budowę budynku) oraz studenci: z flagą Polski John Strickland, z flagą Francji Charles Lemieux. Nad Marią w ścianie budynku widać płaskorzeźbę przedstawiającą uczoną. Vance Archive, Special Collections, St. Lawrence University Librarires, Canton, NY

 

 

 

 

 

„Promieniowanie”

opublikowano 16 maja 2021 r.

Szanowni Państwo,

z wielką radością dzielimy się z Państwem informacją, iż zaprzyjaźnione z nami Panie Maria Nowotarska i Agata Pilitowska  przygotowały dla nas niezwykłą niespodziankę. Obie Panie są uznanymi aktorkami polskiego Salonu Poezji, Muzyki i Teatru w Toronto. Dzięki swojemu zaangażowaniu i niebywałemu talentowi przypominają całemu światu postaci najwybitniejszych Polaków: Marię Skłodowską-Curie, Tamarę Łempicką, Polę Negri, Helenę Modrzejewską, Hankę Ordonównę, Fryderyka Chopina, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego czy Juliana Tuwima. W naszej pamięci szczególne miejsce zajmuje spetakl Promieniowanie. Rzecz o Marii Skłodowskiej-Curie. W rolę Marii Skłodowskiej-Curie wcieliła się Maria Nowotarska, natomiast jej córkę Ewę zagrała Agata Pilitowska. Autorem i reżyserem jest Kazimierz Braun.

Plakat zapowiadający spektakl, [za:] http://www.emito.net/artykuly/27_09_edynburg_sztuka_o_marii_sklodowskiej_curie_1916084.html
Maria Nowotarska w roli Madame Curie, 2017, [za:] https://polskaszkolaputney.com/
 

Maria Nowotarska i Agata Pilitowska w kostiumach ze spektaklu „Promieniowanie”, [za:] www.um.warszawa.pl

Sztuka opowiada o ostatnich dniach życia Marii Skłodowskiej-Curie, podczas których Ewa prowadzi wywiad-rzekę z matką. Po spektaklu 18 października 2017 roku w Instytucie Teatralnym w Warszawie mieliśmy wielką przyjemność i zaszczyt wraz z Paniami Marią Nowotarską i Agatą Pilitowską zostać wyróżnieni medalem 100. lecia odkrycia radu przyznawanym przez Towarzystwo Marii Skłodowskiej-Curie w Hołdzie.

Od lewej: Małgorzata Sobieszczak-Marciniak – prezes Towarzystwa Marii Skłodowskiej-Curie w Hołdzie, Maria Nowotarska, Agata Pilitowska, Ewelina Wajs i Tomasz Pospieszny, Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego, 18 października 2017, Archiwum Piękniejszej Strony Nauki

 

Panie Maria Nowotarska i Agata Pilitowska podzieliły się z nami swoimi wspomnieniami związanymi z licznymi spektaklami i podróżami, które odbyły z tą sztuką.

Serdecznie dziękujemy za wspomnienie naszego spotkania oraz książek Tomasza Pospiesznego o Marii Skłodowskiej-Curie (od 40. minuty audycji).

***

Wszystkim serdecznie polecamy słuchowisko w wykonaniu Marii Nowotarskiej i Agaty Pilitowskiej na podstawie sztuki Promieniowanie. Rzecz o Marii Skłodowskiej-Curie.

 

Nam pozostaje z wielką nieciepliwością oczekiwać na kolejne spotkanie z naszymi ulubionymi aktorkami.

Tomasz Pospieszny & Ewelina Wajs

 

Madame Curie w USA w 1921 roku

– Gdyby Pani mogła wybierać, co z wszystkich rzeczy na świecie, zrobiłoby Pani największą

przyjemność? […]

– Gram radu dla badań naukowych. Ale nie mogę go kupić, jest dla mnie za drogi…

 

[E. Curie, Maria Curie, Wydawnictwo Jakuba Przeworskiego, Warszawa 1938, s. 372–3.]

 

Marie „Missy” Maloney na statku „Olympic”, 1921, Library of Congress, George Grantham Bain Collection

 

Tak rozpoczęła się niezwykła przyjaźń Marii Skłodowskiej-Curie i Missy Meloney. Amerykańska dziennikarka zorganizowała wyjazd Madame Curie do USA w 1921 roku. Maria wyruszyła w tę podróż 4 maja wraz z córkami na pokładzie MS Olimpic (bliźniaczego transatlantyku MS Titanic).

 

Marie Meloney, Irena Curie, Maria Skłodowska-Curie i Ewa Curie na pokładzie RMS „Olympic” w dniu przypłynięcia do Nowego Yorku, 11 maja 1921, Library of Congress, National Photo Company Collection

 

***

Nagłówki w gazetach głosiły: Mademoiselle Curie woli pracować, niż przenikać niczym motylek lub Mademoiselle Curie nie ma czasu na błahostki13. Podziwiali elokwencję, rozczulał ich urok i kokieteria młodszej, Ewy. Françoise Giroud napisała:

[…] dzika jak gazela, gwałtowna, źle ubrana, znudzona i nieukrywająca tego Irena była – jeśli to możliwe – jeszcze bardziej mniej niż matka stworzona do tego rodzaju uroczystości. Natomiast szesnastoletnia Ewa była znakomita.

Dodała, że teraz Ewa była „nareszcie – o wiele bardziej użyteczna swojej matce niż Irena”. W każdym razie wszystkie panie Curie były czarujące.

 

Panie Curie w Chicago, 1921, [za:] https://www.chicagotribune.com/opinion/commentary/ct-ten-things-geniuses-macarthur-einstein-cubs-perspec-1025-jm-20151022-story.html

Marię entuzjastycznie witała Polonia amerykańska i społeczność naukowa Ameryki. 18 maja w Carnegie Hall, gdzie miała wygłosić odczyt, uhonorowało ją owacją trzy i pół tysiąca członkiń Międzynarodowej Federacji Kobiet z Wyższym Wykształceniem. Owacja ta trwała ponad pięć minut. Noblistka spotkała się w Stanach również z byłym premierem Polski Ignacym Janem Paderewskim, który nie krył dumy ze znakomitej rodaczki.

Madame Curie i profesor chemii Winford Lee Lewis na chwilę przed wręczeniem uczonej doktoratu honorowego Notrhwestern University. Na drugim planie widoczna młodsza córka Marii — Ewa. 15 czerwca 1921, Notrhwestern University Archives

Jednym z nielicznych niezadowolonych z odwiedzin Marii Curie w Stanach Zjednoczonych był jej oponent Bertram Boltwood. Napisał on list do władz Yale, w którym oznajmił, że nie jest konieczne, by spotkał mnie ten zaszczyt, i uważam, że obowiązek zabawiania pani Curie ciąży na uczelni15. Kiedy dowiedział się, że władze Yale przyznały Marii tytuł doktora honoris causa, zauważył, że postąpiły nieco pochopnie. W końcu jednak spotkał się z niczego nieświadomą Marią, by później napisać do Rutherforda:

Byłem mile zaskoczony, gdy okazała się całkiem rozsądna w sprawach dotyczących nauki i niezwykle życzliwie usposobiona, aczkolwiek jest bardzo słabej kondycji fizycznej i cały czas była tutaj na skraju załamania. Z pewnością nieźle się tu obłowiła […]. Niemniej jednak żal mi tej biedaczki, która jest zdecydowanie żałosną postacią. Zachowywała się bardzo skromnie i bezpretensjonalnie i wydawała się przerażona całym tym zamętem, który wokół niej robiono.

[za:] Tomasz Pospieszny, Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce. Wydawnictwo Po Godzinach, Warszawa 2020, s. 267.

***

Elsie Mead, Marie Meloney, Florence Harding, Maria Skłodowska-Curie, Warren Harding i Irena Curie przez Białym Domem, Waszyngton, 20 maja 1921, Library of Congress, National Photo Company Collection

Kulminacyjnym punktem wizyty Marii była uroczystość, która odbyła się 20 maja 1921 roku w Sali Błękitnej w Białym Domu. Prezydent Warren Harding, witając uczoną, powiedział:

Było pani losem, madame Curie, przeprowadzić nieśmiertelne dzieło dla ludzkości. Przekazujemy pani ten dar honoru w uznaniu wyższości nauki, wiedzy, badań i humanitaryzmu. Ale ofiarujemy coś więcej. Składamy u pani stóp świadectwo miłości, którą całe pokolenia ludzi pragnęło obdarzyć szlachetną kobietę, bezinteresowną żonę, oddaną matkę19.

Prezydent następnie zawiesił na szyi Marii wstążkę ze złotym kluczykiem, a wraz z nim przekazał uczonej mahoniową skrzynkę obitą wewnątrz ołowiem. Skrzynia była chwilowo pusta – cenny rad miał się w niej dopiero znaleźć. Wzruszona, ale jak zawsze skromna i opanowana Maria powiedziała:

Nie potrafię wyrazić wzruszenia, kt.re przepełnia moje serce w tej chwili. Pan, przywódca wielkich Stanów Zjednoczonych, podejmuje mnie z honorami, z jakimi nie podejmowano dotychczas żadnej kobiety w Ameryce. Los kraju, w którym kobiety mają dzięki Panu tak ogromne możliwości, jest pewny i bezpieczny. Napełnia mnie to ufnością w przyszłość demokracji. […] Dziękuję Pańskim rodaczkom w imieniu Francji […]. Moi amerykańscy przyjaciele, jesteście bardzo bliscy mojemu sercu...

[za:] Tomasz Pospieszny, Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce. Wydawnictwo Po Godzinach, Warszawa 2020, s. 272.

 

Wagon kolejowy „Adventurer” — specjalny wagon, którym Madame Curie odbyła podróż po USA w 1921 roku. Osoba widoczna na platformie to Irena Curie, [za:] E. Curie, „Maria Curie”, Wydawnictwo Jakuba Przeworskiego, Warszawa 1938.

Więcej o podróżach MSC do USA znajdą Państwo w książce Tomasza Pospiesznego pt. Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce (Wydawnictwo Po Godzinach, Warszawa 2020) w rozdziale 9. Nowy Świat. Natomiast biografię Marie „Missy” Mattingly Meloney można poznać z książki Julie Des Jarines American Queen Maker. How Missy Meloney Brought Women Into Politics, Basic Books, New York 2020.

Rzekomy dom Marii Curie w Saint-Rémy-lès-Chevreuse

Dzisiaj niewiele osób zdaje się pamiętać o mazowieckich Szczukach — miejscowości i dworku, w którym młodziutka Maria Skłodowska mieszkała przez trzy lata jako guwernantka dzieci Państwa Żorawskich. A znajduje się on przecież zaledwię godzinę drogi samochodem od Warszawy. Ostatnimi dniami natomiast prasa oraz media społecznościowe ekscytują się ofertą sprzedaży rzekomego domu Państwa Curie.

Widok współczesny domu „Petite Biche” w Saint-Rémy-lès-Chevreuse, zdjęcie z portalu sprzedaży nieruchomości, [za:] https://www.bellesdemeures.com
Dom ten leży w części miasteczka Saint-Rémy-lès-Chevreuse zwanej Moc-Souris. Warto zauważyć, że adresem zamieszkania Państwa Curie w tamtym czasie był niewielki dom z dużymi oknami przy Bulwarze Kellermana 108 w Paryżu i tam rodzina mieszkała na stałe. Prostym argumentem o tym świadczącym jest fakt, że z funduszy uzyskanych wraz z Nagrodą Nobla z dziedziny fizyki odnowili dom przy bulwarze Kellermana instalując łazienkę, co należało do rzadkości, ponieważ tylko jeden dom na dziesięć miał wówczas kanalizację. Po śmierci męża w 1906 roku, Maria przeprowadziła się z córkami i teściem z bulwaru Kellermanna 108 do Sceaux pod Paryżem.

Podparyski dom „Petite Biche” w Saint-Rémy-lès-Chevreuse wynajmowano krótkoterminowo na pobyty letnie i krótkie wakacje okolicznościowe – takie, jak na przykład Wielkanoc 1906 roku. Saint-Rémy było świetnie skomunikowane z Paryżem kolejką podmiejską (podróż trwała tylko godzinę), więc dojazd był tam łatwy, a jednocześnie znajdowało się w sielskiej Dolinie Chevreuse i rzeki Yvette, pośród pól i lasów – było tak dalekie od zgiełku i świateł miasta.

Okolice St, Remy, początek XX w. [za:] https://www.geneanet.org/
Maria i Piotr wynajęli dom prawdopodobnie po raz pierwszy na lato 1904 roku. Była to okolica znana Piotrowi z jego lat młodzieńczych. Maria była wówczas w ciąży z Ewą i po zeszłorocznym poronieniu drżała o nienarodzone dziecko. Tym razem postanawia dbać o siebie i oszczędzać siły. Piotr natomiast był słaby i stale zmęczony. W liście do Jeana Perrina Maria pisała:

Mój mąż jest bardzo zmęczony i nie może więcej chodzić. Spędzamy czas na wspomnieniach o studiach matematyczno-fizycznych. Irena ma teraz mały rower i doskonale wie, jak z niego korzystać. Jeździ na nim w chłopięcym kostiumie i oglądanie tego jest niezłą frajdą… [M. Augustin, N. Pigeard-Micault, Marie Curie. Une femme dans son siècle, Paris 2017, s. 107].

Irenka Curie na swoim rowerze w Saint-Rémy-lès-Chevreuse. W tle widać dom „Petite Biche”, w którym rodzina Curie spędzała lato, 1904,  [za:] M. Sobieszczak-Marciniak, „Maria Skłodowska-Curie. Kobieta wyprzedzająca epokę”, Wydawnictwo Multico, Warszawa 2011.
Piotr Curie chciał odpocząć i spędzić czas z Marią i Irenką, ale chciał także być blisko laboratorium, bez którego nie umiał żyć. Kursował więc między Paryżem a St. Remy. W liście z 22 czerwca 1904 roku z St. Remy napisał do fizyka Alberta Laborde: […] Znajdujemy się w Saint-Rémy (niedaleko Chevreuse), Seine-et-Oise. W czwartek przyjadę do Paryża i zostanę do piątku wieczorem…. [K. Blanc, „Pierre Curie. Correspondances”, Editions Monelle Hayot, Saint-Remy-en-l’Eau 2009, s. 511].

 

Piotr Curie z Ireną w Saint-Rémy-lès-Chevreuse, 1904, [za:]M. Augustin, N. Pigeard-Micault, „Marie Curie. Une femme dans son siècle”, Paris 2017

 

Madame Curie z Ireną w Saint-Rémy-lès-Chevreuse, 1904, [za:]M. Augustin, N. Pigeard-Micault, „Marie Curie. Une femme dans son siècle”, Paris 2017

Lato 1904 w ogrodzie domu w Saint-Rémy-lès-Chevreuse. Wraz z Marią, Piotrem i Ireną Curie wakacje spędzili Jacques Curie z rodziną i przyjaciele, m.in. Andre Debierne. Musee Curie coll. ACJC, [za:] „Saint-Rémy-lès-Chevreuse informations”, n° 162, Lato 2012, s. 11.
Na lato 1904 roku do St. Remy przyjechał także Jacques Curie ze swoją rodziną — żoną Marie, córkami Evelyn i Madelaine oraz synem Mauricem [S. Quinn, Życie Marie Curie, Wydawnictwo Prószyński, Warszawa 1997, s. 302–303]. W „La Biche” życie toczyło się powolnym, wiejskim rytmem. Chadzano na długie spacery, zbierano kwiaty, podziwiano przyrodę. Często wyprawiano się do pobliskiej farmy zwanej „Dolną Farmą” po świeże mleko.

Jedna z farm w okolicy Saint-Rémy-lès-Chevreuse, początek XX w. [za:] https://www.geneanet.org/
W ostatnim liście do brata Jacquesa z 16 kwietnia 1906 roku Piotr pisał:

Mój drogi Jacques, jesteśmy w Saint-Rémy, gdzie spędzamy 2 dni ogrzewając się w słońcu, które bardzo dobrze wpływa na nasze stare kości. Irena robi bukiety i jeździ na rowerze, Ewa, która nie ma w sobie lęku, wspina się po wszystkich stosach kamyków. [K. Blanc, „Pierre Curie. Correspondances”, Editions Monelle Hayot, Saint-Remy-en-l’Eau 2009, s. 646–647]. Warto zauważyć, że w cytowanej Korespondencji Piotra są zaledwie 4 listy pisane z Saint-Rémy-lès-Chevreuse: 22 kwietnia 1904, 15 i 25 września 1904 i 16 kwietnia 1906.

Córki Marii i Piotra w Saint-Rémy-lès-Chevreuse. Po lewej Irena w 1904 roku; po prawej Ewa i Irena w 1905, [za:] „Marie Curie. Une femme dans son siecle”, Musee Curie, Paris 2017.

Willa „La Biche” (Łania) miała trzy sypialnie i trzy toalety, salon, gabinet, a także kuchnię i piwnicę. Opiekowali się nią Państwo Giraud, którzy także służyli w razie potrzeby wozem konnym. Zapewne Pani Giraud gotowała i sprzątała, a jej mąż zajmował się pracami gospodarczymi i ogrodem.

Państwo Giroud przed „Petite Biche”, początek XX w., [za:] „Saint-Rémy-lès-Chevreuse informations” n° 162, Lato 2012, s. 11.
Jak widać z naszego krótkiego felietonu wzbudzający emocje dom nie należał do Państwa Curie, lecz był przez nich wynajmowany w okresach wakacyjnych w latach 1904, 1905 i 1906.

W St. Remy współcześnie upamiętniono Uczonych. Jedna z ulic prowadząca od stacji kolejki podmiejskiej do „Petite Biche” nosi nazwę Piotra Curie. Natomiast kompleks wykładowo-wystawienniczy w miasteczku nosi nazwano „Salle Madame Curie”.

Jesteśmy głęboko przekonani, że życzeniem Marii Skłodowskiej-Curie i jej męża Piotra byłoby z pewnością wspieranie finansowe badań naukowych oraz młodych naukowców, którzy tak jak oni ukochali piękno chemii i fizyki.

Tomasz Pospieszny & Ewelina Wajs

Szwajcaria 1913 i lata 20.

W 1913 roku Maria udała się w podróż do Szwajcarii, gdzie była umówiona z Albertem Einsteinem.

Miss Manley, Ewa Curie, Maria Curie, Albert Einstein, Hans Albert Einstein i Irena Curie w trakcie wycieczki, 1913, Leo Baeck Research Institute, domena publiczna

Latem r. 1913 próbuje swych siły, wędrując z plecakiem po Alpach. Towarzyszą jej córki wraz z boną [Angielką, Panią Manley] oraz sławny matematyk Einstein wraz z synem [Hansem Albertem]. Tych dwoje genialnych ludzi łączy od paru lat przemiłe koleżeństwo. Szczerze się podziwiają i lubią nawzajem i godzinami rozmawiają o fizyce, to po francusku, to znów po niemiecku.

Młodzi, których zachwyca ta wycieczka, idą przodem. Cokolwiek z tyłu za nimi einstein, wymowny i natchniony, wykłada swoje teorie, ciesząc się, że wreszcie może o nich mówić do syta z kimś, kto je naprawdę rozumie. Maria jest jedną z niewielu zdolnych do tego osób, dzięki swojej niezwykłej kulturze matematycznej.

[Ewa Curie, Maria Curie, Wydawnictwo Jakuba Przeworskiego, Warszawa 1938, s. 326–327.]

 

Od 1922 roku Madame Curie będzie częstym gościem Szwajcarii, jako członkini Ligii Narodów, która swoją główną siedzibę miała w Genewie.

Maria Skłodowska-Curie, koniec lat 20. XX wieku, fot. Frank Julien, United Nations Archives at Geneva

15 maja 1922 r. Rada Ligii Narodów jednomyślnie mianowała panią Skłodowską-Curie członkiem Międzynarodowej Komisji Współpracy Intelektualnej. O pani Skłodowska-Curie przyjęła ten mandat.

[…] Do Międzynarodowej Komisji Współpracy Intelektualnej należą najznakomitsze jednostki: Bergson, Murray, Destree i wielu innych. Pani Curie zostanie jej wiceprzewodniczącą i będzie należała do paru specjalnych komisyj ekspertów, jak również do komitetu zarządzającego Instytutu Współpracy Intelektualnej w Paryżu. A nie należy sądzić, aby to jej uczestnictwo wyrażało się platonicznym uznaniem dla ogólnych zasad organizacji! Maria jest całkiem praktyczną idealistką, pracuje w Genewie realnie, i na tym także terenie osiągając pozytywne rezultaty dla Nauki.

[Ewa Curie, Maria Curie, Wydawnictwo Jakuba Przeworskiego, Warszawa 1938, s. 389.]

Maria Skłodowska-Curie i Albert Einstein nad Jeziorem Genewskim, 1924, domena publiczna

 

Podróże Madame Curie — Brazylia 1926

 

Widziałam ryby latające! — pisze do Ewy. — Stwierdziłam, że cień prawie przestaje istnieć, słońce jest zaś dokładnie ponad głową. Później widziałam, jak giną w morzu znane mi gwiazdozbiory: gwiazda Polarna, Wielka Niedźwiedzica. Od południa wyłonił się za to Krzyż Południowy, który jest bardzo piękny. Prawie nic nie wiem o gwiazdach, które się widzi na tym niebie….

[Ewa Curie, Maria Curie, Wydawnictwo Jakuba Przeworskiego, Warszawa 1938, s. 388.]

 

W lipcu 1926 roku dwie panie Curie — Maria i Irena — wyjechały na dwa miesiące do Brazylii, gdzie miały wygłosić serię wykładów. Podróż trwała od 16 lipca do 28 sieprnia.

Zakochany po uszy Fred pisał do Ireny:

Przywiązuję się bardziej do ludzi niż do przedmiotów, pracować mógłym gdzie bądź […] Jedynym, co czyni pracę w laboratorium ciekawą, są osoby, które ożywiają to miejsce. Od Twojego wyjazdu zdaje mi się ono puste. Nie zapominam o Tobie.

Irena pełna tęsknoty odpisała:

Być przytulaną.. i mierzwić Twoje włosy moimi rękami, brakuje mi tego wszystkiego… Nie napisałeś mi, czy palisz rozsądne czy nie rozsądne ilości papierosów. Czy przypadkiem druga hipoteza nie jest poprawna? Staraj się nie palić jak komin fabryczny, nie pędź 100 km na godzinę na swoim motorze i nie rób tych wszystkich nierozsądnych rzeczy, do których jesteś zdolny.

[T. Pospieszny, Radowa księżniczka. Historia życia Ireny Joliot-Curie, Novae Res, Gdynia 2017]

W roku 2017 dzięki staraniom Polskiego Towarzystwa Chemicznego i Centrum Materiałów Polimerowych i Węglowych PAN w Gliwicach ukazało się polskie tłumaczenie książki Joao Pedro Bragi i Cassiusa Klay Nascimento traktujące o podróży Marii Skłodowskiej-Curie do Brazylii. Tam znajdą Państwo szczegółowy opis podróży Madame Curie do Brazylii.

W trakcie podróży Uczone odwiedziły Rio de Janeiro, Sao Paulo oraz Instytut Radowy w Belo Horizonte.

 

Wizyta w Belo Horizonte. Po środku siedzą Irena i Maria Curie, po lewej stronie: dyrektor Institutu prof. Borges da Costa (wąsy i muszka) i Carlos Pinheiro Chagas (dłoń na brodzie), a po prawej stronie stoi prof. Baeta Vianna (ciemny garnitur i okulary) i prof. Adelmo Lodi (biały fartuch), sierpień 1926, Centralne Archiwum Medycyny w Minas Gerais [za:] https://noticias.uol.com.br/saude/ultimas-noticias/redacao/2015/05/06/marie-curie-inspirou-mg-a-dar-inicio-a-radioterapia-no-brasil.htm
Wizyta w Museu Nacional w Rio de Janeiro 8 sierpnia 1926 roku. Madame Curie siedzi na krześle, za nią od lewej stoją: Alípio de Miranda, NN, Hermillo Bourguy de Mendonça, Heloísa Alberto Torres, Alberto Betim Paes Leme, Irene Joliot i Bertha Lutz, domena publiczna
Maria i Irena w towarzystwie członkiń Brazylijskiej Federacji na Rzecz Rozwoju Kobiet w trakcie wycieczki na Pão de Açúcar [Głowę Cukru] w Rio de Janeiro, 21 sierpnia 1926; od lewej stoją: Nininha Bastos, dr Aerco, pani Hazard, Stella Duval, Maria Skłodowska-Curie, Jeronyma Mesquita, Irena Curie, Carlota de Queiroz, Esther Pego R. William, Augusto Ramos, Bertha Lutz, Maria Pereira de Queiroz, Maria dos Reis Santos, Public domain / Arquivo Nacional Collection

 

Uroczystość ku czci Marii Skłodowskiej-Curie w teatrze Cassino w Rio de Janeiro, 25 sierpnia 1926, (relacja czasopisma „Revista da Semana” z 4 września 1926 roku), [za:] J. P. Braga, C. K. Nascimento, Maria Skłodowska-Curie w Brazylii, CMPW PAN, Gliwice 2017.

Recenzuje Jakub Müller — „Maria Curie. Moja matka”

 

Kiedy byłem jeszcze kilkuletnim brzdącem, głęboko wierzyłem w to, że im bardziej błyszczący papierek, tym smaczniejszy będzie ukryty wewnątrz cukierek. I szczerze mówiąc, wiele lat zajęło mi odkrycie, że to nieprawda. Mądrzejsi ode mnie dorośli już to wiedzieli. „Nie wszystko złoto, co się świeci” – mówili.

Fot. E. Wajs

Dlatego, trzymając w rękach wydaną w 2020 książeczkę, bałem się.

Maria Curie, moja matka to unikatowe wspomnienia Ireny Joliot-Curie, starszej córki Marii Skłodowskiej-Curie. Za wydanie odpowiada Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie. Oficjalnego wsparcia (i fotografii ze swego archiwum) udziela Musée Curie w Paryżu. Wstęp i konsultacja naukowa – wyśmienity historyk nauki i biograf Marii – profesor Tomasz Pospieszny. Projekt graficzny – wielokrotnie nagradzany Zespół Wespół. Rzec można: same gwiazdy. Błyszczący papierek.

Nie ma się zatem co dziwić, że poprzeczka oczekiwań ustawiona była wysoko. A co się kryje pod tym błyszczącym papierkiem? Sprawdźmy.

Książkę rozpoczyna wstęp Tomasza Pospiesznego, który Marię i Irenę nazywa nieco może romantycznie, ale jak najbardziej słusznie kobietami, które miały odwagę marzyć. Następnie czytelnik ma okazję zapoznać się z najważniejszą częścią książki: intymnym portretem Marii, kreślonym słowami najstarszej córki. Mówi się nieraz, że Irena to umysł ścisły, że odziedziczyła po matce pewną oschłość i rezerwę. Tymczasem Irena dysponuje naprawdę dobrym piórem, nieobce są jej humorystyczne akcenty i ironia. Dla kogoś, kto miał wcześniej okazję zapoznać się np. z jej listami, nie będzie to żadne zaskoczenie.

Fot. E. Wajs

Moja matka miała do mnie zaufanie jak do siebie samej i nie wahała się zostawić mnie – osiemnastolatki – samej, obarczając mnie odpowiedzialnością za punkt radiologiczny w szpitalu angielsko-belgijskim położonym w pobliżu Ypres, kilka kilometrów od linii frontu. Powierzyła mi ponadto niezbyt łatwe zadanie: miałam nauczyć metody lokalizowania odłamków pewnego lekarza, Belga, mającego na pieńku z najbardziej elementarnymi pojęciami geometrii.

Fot. E. Wajs

Jest to zupełnie inny styl pisania niż u młodszej z córek. Ewa w swej biografii Maria Curie pisze bardziej kwieciście; też z uśmiechem, ale bardziej poczciwym; nie ma u niej tej ukrytej ironii, tego ledwie wyczuwalnego literackiego żądła, co oczywiście nie oznacza, że jej dzieło jest w jakikolwiek sposób gorsze – o ile ktoś miałby w ogóle odwagę porównywać pod tym kątem wspomnienia obu córek.

Fot. E. Wajs

Czyta się to dobrze. Irena porusza szereg różnych tematów i ważnych wydarzeń w życiu swej matki: śmierć Pierre’a Curie, służba dla Francji w czasie wojny, podróże zagraniczne, organizowanie Instytutu Radowego we Francji, a potem w Polsce. Dowiadujemy się, jakie książki czytała Maria, jaki był jej stosunek do religii, jak układały się relacje z jej nielicznymi przyjaciółmi. Irena prezentuje także listy, w których Maria wychodzi z ram swojej zwykłej powściągliwości. Mnie osobiście ciekawiło, czy (i w jaki sposób) Irena wspomni o romansie matki z Paulem Langevinem i nienawiści, z jaką atakowały Marię niektóre brukowce po jego ujawnieniu. Jak powszechnie wiadomo, Ewa Curie przemilczała ten temat w swojej biografii. Irena zastosowała podobną taktykę, ledwie napomykając o wydarzeniach z 1911 roku:

Umarł dziadek, co ją zasmuciło, ale też przysporzyło dodatkowych trosk, trzeba było bowiem jakoś zastąpić czułą i inteligentną opiekę, jaką roztaczał nad moją siostrą i nade mną. Następnie do kampanii politycznej, wszczętej z okazji jej kandydowania do Akademii, dołączyła się oszczercza kampania dotycząca jej życia prywatnego.

Fot. E. Wajs

Co ważne, Maria Curie, moja matka opatrzona zostało licznymi przypisami, które nie ograniczają się do podania dat urodzenia danej osoby, wprost przeciwnie: dostarczają wielu cennych i ciekawych informacji (np. o znajomości języka polskiego obu córek), a dociekliwi czytelnicy znajdą odsyłacze do innych publikacji. Przypisów jest w sumie 88 – prawie tyle, co stron w książce. Kawał świetnej roboty wykonał w ramach konsultacji naukowych, Tomasz Pospieszny.

Osobny akapit należy też poświęcić zdjęciom. Użyczyło ich ze swego bogatego zbioru paryskie Musée Curie. Zdjęcia są duże (niejednokrotnie zajmują całą stronę) i odpowiednio opisane. Część z nich to niepublikowane nigdy wcześniej w książkach kolorowe fotografie, prezentujące zupełnie inne, piękne oblicze Pań Curie. Szkoda, że z noty redakcyjnej nie dowiadujemy się o ciekawej historii ich odnalezienia. Niektóre z fotografii to prawdziwe rarytasy, rzadko publikowane, jak np. zdjęcia Ireny z okresu jej służby radiologicznej w czasie pierwszej wojny światowej, czy zdjęcie z konferencji Przyszłość kultury z 1933 roku, która odbyła się w Madrycie. Była to zarazem przedostatnia zagraniczna wizyta w życiu Marii Skłodowskiej-Curie.

Fot. E. Wajs

Wspomnienia Ireny mają unikatową wartość, i to z co najmniej dwóch powodów: po pierwsze, stanowią cenne uzupełnienie biografii autorstwa Ewy Curie. Jest to spojrzenie z innej perspektywy, nadające konturów i głębi obrazowi Marii, jaką znamy. Po drugie: w Polsce szkic ten nie ukazał się nigdy wcześniej w formie książkowej. Znaleźć go można jedynie w: czasopiśmie „Postępy Fizyki” (T. 6, 1955, Z. 1) oraz roczniku Kasy im. Józefa Mianowskiego „Nauka Polska. Jej potrzeby, Organizacja i Rozwój”, (Nr 7 (32) z 1998 roku). Pierwotnie wydrukował je francuski periodyk „Europe” w numerze 108 z 1954 roku. Polskie wydanie książkowe oparto o publikację z 1998 roku w tłumaczeniu Małgorzaty Malewicz.

Pierwsze wydania wspomnień Pań Curie ze zbiorów Tomasza Pospiesznego: M. Skłodowska-Curie, „Marja Skłodowska-Curie o swojem życiu i pracach”, Towarzystwo Instytutu Radowego im. M. Skłodowskiej-Curie, Warszawa 1935;  E. Curie, „Maria Curie”, Wydawnictwo Jakuba Przeworskiego, Warszawa 1938;  I. Joliot-Curie, „Maria Curie. Moja Matka”, Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, Warszawa 2020.

 

Jakimś niezrozumiałym zrządzeniem losu wspomnienia starszej z córek zostały więc przypadkowo usunięte w cień i zapomnienie. Tym bardziej należy przyklasnąć inicjatywie warszawskiego Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie i rzetelnej pracy redaktora wydawniczego, Dominiki Świtkowskiej. Wspomnienia Ireny wreszcie doczekały się godnego wydania, w którym trudno dopatrzeć się poważniejszych uchybień. 26-stronicowy artykuł Ireny Joliot-Curie udało się przemienić w prawie 100-stronicową książeczkę z masą przypisów, ładnymi zdjęciami i twardą okładką. Zdecydowanie warto przeczytać i zdecydowanie warto kupić — nie mam co do tego absolutnie żadnych wątpliwości.

A co z moim cukierkiem? Błyszczący papierek na szczęście nie rozczarował, kryjąc w sobie pyszną zawartość.
Nie wszystko złoto, co się świeci? Być może.

Ale to złoto się świeci. Jasnym, radowym światłem.

Jakub Müller

Madame Curie we Włoszech

Pod koniec I wojny światowej Maria Skłodowska-Curie przyjęła zaproszenie do Włoch. Włoskie Towarzystwo Rozwoju Nauk [The Italian Society for The Advance of Sciences] zabiegało o jej przyjazd od wielu lat. Maria wybrała się w podróż do Włoch latem 1918 roku na osobiste zaproszenie wybitnego matematyka i fizyka profesora Vito Volterry. Pobyt we Włoszech rozpoczęła od spotkania z Camillo Porlezzą w Pizzie, potem wspólnie odwiedzili kamieniołomy autunitu w Lurisi.

Madame Curie w kamieniołomach Larisia w Górach Piemontu, gdzie odkryto źródło wód radioaktywnych, [za:] A. Mottana, P. Nastasi, „Hunting for Radium in Italy during the First World War: Marie Curie and Italian mineralogists and geologists”, “Rend. Online Soc. Geol. It.”, Vol. 36 (2015), s. 94–9.
Wraz z grupą włoskich naukowców Madame Curie odwiedziła źródła termalne w Toskanii, a także inne źródła naturalnego promieniowania na terenie Włoch, gdzie odkryła silnie promieniotwórcze źródła wody. Po wizycie Marii w Lurisi na jednym z budynków umieszczono tablicę pamiątkową, na której utrwalono pobyt uczonej w tym miejscu. Madame Curie spędziła również kilka dni w prywatnej rezydencji profesora Volterry.

Madame Curie i Vito Volterra, ok. 1931, fotografia z archiwum rodzinnego prof. Virginii Volterry

 

W drugą podróż naukową do Włoch Maria Skłodowska-Curie udała się w 1931 roku w towarzystwie młodszej z córek – Ewy. Uczona wzięła udział w Kongresie Fizyki Jądrowej w Rzymie, który trwał od 11 do 17 października.

 

Robert Milikan, Maria Skłodowska-Curie i Werner Heisenberg na Kongresie Fizyki Jądrowej w Rzymie w 1931 roku, fot. A. Petitti, [za:] Caltech [California Institute of Technology] Archives

W liście do córki Ireny z 13 października relacjonowała:

Jest wiele ludzi na Kongresie, który choć interesujący, jest jednakże męczący. […] Staram się słuchać wystąpień o ile to możliwe, co nie zawsze jest łatwe ze względu na ekstremalnie techniczny charakter prac, a zwłaszcza brak jasności wysławiania się niektórych. Myślę, że będę miała do powiedzenia kilka słów podczas dyskusji na temat referatów o zjawiskach radioaktywności.

Niewiele widziałam w Rzymie i pewnie niewiele zobaczę w następne dni. Ewa zwiedza ze swoimi przyjaciółmi.

[Maria Curie i córki. Listy, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2011, s. 359].

 

 

Nowa książka Zbigniewa Grochowskiego

 

Nakładem toruńskiego Wydawnictwa Adam Marszałek w końcu 2020 roku ukazała się książka Zbigniewa Grochowskiego pt. Maria Skłodowska-Curie i Warszawa. Miasto rodzinne Polki wszech czasów. 400 (200 plus 200) zadań i rozwiązań. Publikacja bardzo mnie zaciekawiła i postawiłam przyjrzeć się jej bliżej.

 

Autor jest znanym toruńskim historykiem i pedagogiem, a także popularyzatorem wiedzy. Od lat wydaje książki w formie gotowych zestawów pytań i odpowiedzi, dotyczące zarówno historii miast (m.in. Toruń, Włocławek, Warszawa, Bydgoszcz, Kraków czy Hrubieszów) jak i postaci historycznych (prezydenci Torunia, Bolesław Prus, Stefan Wyszyński). W niniejszej recenzji skupię się na części poświęconej Madame Curie, ponieważ nie jestem varsavianistką.

 

Publikacja zawiera 135 stron i ma miękką oprawę. Książka podzielona jest na dwie równe części – pierwsza dotyczy życia Marii Skłodowskiej-Curie, druga dziejów Warszawy – dalej chronologiczne na rozdziały. W przypadku Madame Curie są to dwa rozdziały dotyczące okresu „warszawskiego” i „paryskiego” w jej biografii.

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy jest przebogata ikonografia. Mimo, że jakoś prezentowanych ilustracji jest niezbyt dobra, większość jest monochromatyczna i są niewielkich rozmiarów, to imponująca jest ich liczba. W części dotyczącej Noblistki pokazane są oprócz zabytków, monet i znaczków także pomniki, a nawet okładki książek dotyczących Jej życia.

 

Treścią publikacji, pomijając wstęp Autora, są tylko i wyłącznie pytania w formie testu wyboru z czterema możliwymi odpowiedziami każde. Na końcu jest czytelny klucz do odpowiedzi. Pytania o życie i prace Uczonej obejmują także jej męża, córki oraz rodzeństwo. Znajdzie się także kilka pytań o pomniki Marii Skłodowskiej-Curie w Polsce, a także o filmy fabularne i seriale o Niej. Stopień trudności pytań jest zróżnicowany (choć nie jest to w żaden sposób oznaczone w książce). Znajdą się w niej zatem pytania dla dzieci, dla młodzieży, a także dla dorosłych.

 

Na końcu publikacji Autor podaje ponad 100 pozycji bibliograficznych, na podstawie których układał pytania. Trzeba przyznać, że bibliografia dotycząca Marii Skłodowskiej-Curie jest bardzo bogata i obejmuje zarówno popularne biografie w formie książkowej, jak i książki mniej znane, a także artykuły prasowe. Znajdują się tam również najnowsze pozycje wydawnicze, takie jak Ze wspomnień o Marii Skłodowskiej-Curie. Złapane wiersze, pamiątkowe chwile Heleny Skłodowskiej-Szalay (Warszawa 2019).

Jeśli miałabym wskazać wady książki Zbigniewa Grochowskiego to byłyby to ilustracje. Aż się prosi, aby były większe i czytelniejsze. Z drugiej strony, gdyby powiększyć ilustracje, książka byłaby co najmniej dwa razy większa (co zapewne generowałoby większe koszty wydawnicze). Przy czym należy pamiętać, że książka jest przede wszystkim zbiorem testów i ilustracje mają raczej zaciekawić i wskazać drogę do dalszych poszukiwań. Umieszczone w książce fotografie nie są podpisane indywidualnie – autorzy podpisani są zbiorowo w stopce. Drugim, znaczenie poważniejszym, mankamentem publikacji jest bierność wydawnictwa w kwestii promocji. Książka jest tak mało znana, że nie sposób naleźć o niej informacji w serwisach książkowych czy księgarniach.

 

Książka Maria Skłodowska-Curie i Warszawa. Miasto rodzinne Polki wszech czasów w mojej opinii jest warta polecenia. Szkolne i międzyszkolne konkursy wiedzy o Madame Curie cieszyły się i nadal cieszą wielkim powodzeniem. W trakcie moich doświadczeń edukatorskich zauważyłam, że najbardziej lubiane w trakcie zajęć, zwłaszcza z najmłodszymi, były quizy. Pytania zaproponowane przez Zbigniewa Grochowskiego mogą stanowić doskonałą podstawę do zorganizowania takich konkursów i quizów dla różnorakich odbiorców. Z pewnością będzie pomocą dla nauczycieli i edukatorów.

 

Pozostaje mieć nadzieję, że Autor będzie kontynuował wątek polskich naukowców i stworzy podobne publikacje o innych postaciach zasłużonych dla historii nauki.

W tym miejscu pragnę serdecznie podziękować Panu Maciejowi Sotomskiemu –varsavianiście, przewodnikowi turystycznemu i „Łazikowi Warszawskiemu” – za informację o książce Zbigniewa Grochowskiego.

Ewelina Wajs-Baryła

 

 

_________________

Zbigniew Grochowski, Maria Skłodowska-Curie i Warszawa. Miasto rodzinne Polki wszech czasów. 400 (200 plus 200) zadań i rozwiązań, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2020.

ISBN 879-83-8180-295-6

Nowy komiks o Marii Skłodowskiej-Curie

 

W ostatnim czasie na polskim rynku wydawniczym pojawiło się sporo książek dotyczących życia i pracy Marii Skłodowskiej-Curie, między innymi: kanoniczna biografia autorstwa Ewy Curie (Warszawa 2021), wspomnienia Ireny Joliot-Curie (Warszawa 2020), biografia pióra Tomasza Pospiesznego (Warszawa 2020) czy Jana Piskurewicza (Warszawa 2020) . Jest to niezwykle budujące, ponieważ wiedza na temat Madame Curie wydaje się w Polsce wciąż niewystarczająca. Wymienione pozycje przeznaczone są dla starszego czytelnika. Zawsze pojawia się jednak niedosyt jeśli chodzi o najmłodszych odbiorców. Jakiś czas temu przedstawialiśmy listę lektur dla dzieci i młodzieży w tym ciekawą pozycję Maria Skłodowska-Curie. Światło w ciemności z tekstem Frances Andreasen Osterfelt i Anji C. Andersen oraz ilustracjami Anny Błaszczyk.

 

Fot. Piękniejsza Strona Nauki

Kilka dni temu ukazała się kolejna ciekawa pozycja dedykowana najmłodszym czytelnikom – komiks pod tytułem Maria Skłodowska-Curie. Pierwiastki promieniotwórcze. Autorami są Jordi Bayarri (rysunki i scenariusz) i Dani Seijas (kolory). Opieką merytoryczną pracę objęła dr Tayra M. C. Lamuza-Navarro, a w Polsce konsultantem naukowym był fizyk i doskonały popularyzator nauki dr Tomasz Rożek. Komiks wydał Klub Świat Komiksu. Wydawca zapowiada wydanie kolejnych opowieści między innymi o Darwinie, Einsteinie, Newtonie i Arystotelesie. Rysunki natychmiast przypomniały mi odległe czasy mojego dzieciństwa i serię filmów animowanych z serii Byli sobie odkrywcy. Być może rysunki komiksu wzbudziły nostalgię… Niemniej jednak po lekturze czytelnik otrzymuje porcję podstawowej wiedzy, zabawy, ale i wzruszeń.

Próbne szkice bohaterów komiksu, fot. Piękniejsza Strona Nauki

Poznajemy rodzinę Marii, jej ciężką drogę w zdobywaniu wiedzy, towarzyszymy jej w czasie małżeństwa z Piotrem Curie i podczas odkrywania pierwiastków radioaktywnych, aż po śmierć ukochanego męża, podróże do Ameryki i budowę Instytutu Radowego w Warszawie. Autorzy zadali sobie trud i pokazali kilka niuansów z życia uczonej na przykład spacer z Einsteinem nad Jeziorem Genewskim czy kolację z okazji jubileuszu Thomasa Edisona. Jednocześnie zadbali o ważne szczegóły z życia uczonej: dowiadujemy się, że podczas pobytu w Szczukach Maria za zgodą Żorawskiego uczyła wiejskie dzieci narażając na niebezpieczeństwo siebie i pracodawcę. Autorzy pokazali także kwestię związaną z Nagrodą Nobla z fizyki początkowo przyznanej tylko Piotrowi, który skutecznie interweniował w tej kwestii w Sztokholmie.

Fot. Piękniejsza Strona Nauki

Na zakończenie mogę tylko napisać, że szkoda, iż komiks jest tak krótki (ma 34 strony historii życia uczonej plus kilka stron uzupełnienia) bo zabawa podczas lektury była przednia. Warto dodać, że zamieszczono też album postaci ze świata Marii, w którym ilustracji bohatera towarzyszy krótki biogram (bardzo ciekawa inicjatywa), opis kongresów Solvaya (świetna ilustracja spotkania z 1927 roku), szkice postaci, wreszcie podsumowanie dr. Tomasza Rożka i kalendarium życia uczonej. Bardzo się cieszę, że ukazała się tak ciekawie pokazana historia życia uczonej. Mam nadzieję, że najmłodsi czytelnicy, podobnie jak ja wiele lat temu, ulegną fascynacji Marią Skłodowską-Curie. Serdecznie polecam!

 

Tomasz Pospieszny

 

V Kongres Solveyowski w 1927 roku — jeden z rysunków z wnętrza komiksu, fot. Piękniejsza Strona Nauki