Jakub Müller rezenzuje: „Madame Curie, Einstein, Langevin, Rutherford i inni…”

 

Profesor Jan Piskurewicz należy do wąskiego grona osób, które potrafiłyby usiąść przy biurku i z miejsca napisać książkę o Marii Skłodowskiej-Curie. Mało tego – ręczę, że nikt by się nie zorientował. Wiedza autora jest ogromna, a materiał bibliograficzny recenzowanej pozycji bogaty. Paradoksalnie, właśnie te czynniki momentami psują lekturę – ale o tym za chwilę. Od siebie dodam jeszcze, że recenzja książki profesora Piskurewicza to zadanie niewdzięczne, typowa misja samobójcza, której się jednak podejmuję.

Obecnie czytelnik zalewany jest masą tytułów o Marii. Biografie dla dorosłych i dzieci, opracowania, analizy – momentami trudno się w tym wszystkim połapać i na pewno jest w czym wybierać. Trudno jest zaoferować coś nowego, odkrywczego i świeżego. Muszę jednak przyznać, że pomysł autora na kolejną książkę o uczonej, broni się: faktycznie, łączyła ją głęboka więź, z pewnością ponadprzeciętna, z każdym z wymienionych w tytule mężczyzn. O ile relacja z Langevinem (nie tylko romans!) jest dość dobrze opisana, w licznych źródłach, o tyle znajomość z Einsteinem czy Rutherfordem rzeczywiście zasługiwała na osobne opracowanie. O wyjątkowym szacunku oraz sympatii, jaką Madame Curie odczuwała wobec Einsteina czy Rutherforda niech świadczy fakt, że z pierwszym z nich była na kilkudniowym wypadzie w górach, a drugi miał okazję rozmawiać z nią w jednym pokoju, i to o północy.

Bibliografia: jak wspomniałem, prezentuje się bardzo solidnie. Poza kilkudziesięcioma opracowaniami autor korzystał także z kilku źródeł archiwalnych, co bez wątpienia podnosi prestiż wydawnictwa.

Nie samymi literami człowiek jednak żyje. Cieszy mnie, że coraz częściej opracowania i badania naukowe okraszone są ilustracjami. Nie inaczej jest i tutaj: 29 fotografii uprzyjemnia lekturę, choć muszę się przyczepić: niektóre zdjęcia są słabej jakości, inne z kolei mogłyby być większe.

Profesor Piskurewicz nie ogranicza się jedynie do prezentacji faktów, niejednokrotnie możemy poznać jego własną opinię, np. na temat konieczności umieszczenia w statucie i organizacji Instytutu Solvaya badań nowych kierunków naukowych, którą nieoficjalnie Instytut i tak się zajmował.

Tyle plusów. Minusy?

Jeden, za to zasadniczy.

Największą wadą opracowania jest wg mnie jego język. Należy się nastawić na oficjalny, akademicki styl, przesycony faktami.

Dat, nazw instytucji i nazwisk, jest tak wiele, że ich zagęszczenie na jedną stronę może się jedynie równać z ilością mieszkańców na kilometr kwadratowy w Hongkongu. Brakuje odciążenia, rozrzedzenia tych ciężkostrawnych brył nieco „lżejszą” treścią. To niestety, czyni lekturę bardzo wymagającą, a momentami wręcz suchą. Taki stricte naukowy styl może trafić do purystów i ortodoksów, natomiast dla „zwykłego” czytelnika jest po prostu męczący. Idąc dalej tym tropem: widzę tutaj niespełniony potencjał. Książka profesora Piskurewicza z pewnością dostarczy wielu nowych informacji badaczom życia uczonej i specjalistom, trudno jej jednak będzie przyciągnąć nowych ludzi i zainteresować ich postacią noblistki.  Kto na tym cierpi? Sama Maria. Ktoś może powiedzieć: co za bzdury, przecież i tak każdy ją zna! Może to i prawda, ale częściowa. Większość, owszem, kojarzy Marię — ale przez pryzmat klisz (naukowiec, romans, ciężkie warunki pracy, bieda) doprawionych wikipedyczna pigułą: dwa Noble, rad i polon. Szansę na poszerzenie spojrzenia na uczoną mają właśnie takie opracowania jak to, które pokazują inne – często mniej znane – aspekty życia i działalności Mme Curie. Dlatego, moim zdaniem, poza wiwisekcją nazw i dat, powinny dawać coś więcej, powinny dawać przyjemność z lektury. A tej przyjemności mi tutaj niestety zabrakło.

Podsumowując: pozycja Jana Piskurewicza to gratka dla badaczy, ale dla pozostałych czytelników – niekoniecznie.

Tylko dla orłów.

Jakub Müller

 

Jan Piskurewicz, Madame Curie, Einstein, Langevin, Rutherford i inni…  Wątki naukowe, pedagogiczne, społeczne i polityczne,  Instytut Historii Nauki PAN : Oficyna Wydawnicza ASPRA-JR, Warszawa 2020.
ISBN 9788386062584

 

***

 

Jakub Müller jest badaczem pełnym pasji. Zajmuje się historią Piekar Śląskich, wydarzeń i postaci związanych z tym miastem. Jest biografem m.in. Maksymiliana Jasionowskiego (Maksymilian Jasionowski. Robotnik pióra, Piekary Śląskie 2020). Przeprowadził wnikliwe badania historyczne i kwerendę archiwalną w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: Czy Maria Skłodowska-Curie gościła w Piekarach Śląskich?

Prowadzi także blog o książkach — Milczenie Liter

 

Jakub Müller — Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce [recenzja #25]

/   Jakub Müller   /

„Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce” jest kolejną na polskim rynku pozycją dotyczącą urodzonej w Warszawie, wybitnej uczonej. Pozycją kompleksową i pełną, która zasługuje na bliższe poznanie. Ale o tym za chwilę.

Jeśli ktoś z Was interesuje się postacią Marii Skłodowskiej-Curie, powinien kojarzyć również postać Tomasza Pospiesznego. Zawodowo: doktor habilitowany nauk chemicznych, profesor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, z zamiłowania: badacz i biograf nie tylko Marii, ale i innych wybitnych kobiet-naukowców. Popularyzator roli kobiet w nauce. Współredaktor strony Piękniejsza Strona Nauki. Świetny mówca.

Jeśli chodzi o pisanie, profesor Tomasz Pospieszny jest dinozaurem, którego styl nie przystaje do współczesnych standardów: używa bowiem eleganckiego języka, bez natrętnych slangowych wyrażeń czy anglicyzmów, bez przekleństw i emotikonek.  Poza tym, Pospieszny ma alergię na mity i kłamstwa, dlatego sam weryfikuje prawdziwość wszystkich zawartych w książce informacji. Korzysta przy tym z najnowszych badań i publikacji oraz rzadkich, zapomnianych źródeł.  Zamiast faktograficznego rollercoastera proponuje czytelnikowi stonowane, choć niepozbawione emocji wpisy. Jako wykładowca akademicki, ma dar bezkolizyjnego tłumaczenia zagadnień naukowych. Maria jest dla autora postacią niezwykłą, ośmieliłbym się nawet stwierdzić: platoniczną miłością. Nie pozbawia go to na szczęście obiektywizmu, w zamian dając w pełni autorskie, pełne pasji i zdrowego uwielbienia, spojrzenie.

Uczoną poznajemy w 12 rozdziałach. Już po ich tytułach widać, że będzie inaczej. Nie uświadczymy rozdziałów zatytułowanych „Ameryka”, „Nagrody Nobla”, czy „śmierć Piotra Curie” (jak w wielu innych biografiach). W zamian, poetyckie niemalże określenia: „Ta róża jest chora” (tytuł jedenastego rozdziału), czy „Deszcz nad Paryżem” (piąty rozdział). Owe 12 rozdziałów to danie główne. Oprócz tego, czytelnik otrzymuje także przystawki w postaci przedmowy, słowa wstępnego, słowa od autora i słowa od autora w roku 2020. Nieco złośliwie (ale tylko nieco), pragnę wyrazić swe rozczarowanie brakiem słowa przedwstępnego, słowa wydawcy oraz słowa autora na rok 2021. Poczułbym się pewniej, mogąc je przeczytać.  Deser to aneks, kalendarium, chronologia odkryć w fizyce i chemii jądrowej, podziękowania, bibliografia oraz indeks osobowy. Doprawdy sycąca uczta.
Warto wspomnieć, że wstęp napisał dr Piotr Chrząstowski – prawnuk brata Marii, Józefa Skłodowskiego. Pan Chrząstowski udostępnił także część zdjęć ze swego rodzinnego archiwum, co jest wielkim skarbem i wartością dodaną publikacji.
Na uwagę zasługuje wydanie książki: solidna, twarda okładka, przejrzysty układ graficzny, wstążeczka do zaznaczania, sto ilustracji oraz – wreszcie! – ładnie pachnący papier. Czego chcieć więcej?

Osobny ustęp warto poświęcić także ilustracjom – jest ich aż sto, a niektóre z nich są publikowane po raz pierwszy w Polsce. Przecierałem oczy ze zdumienia widząc Marię Skłodowską-Curie nie w czarnym, przewidywalnym stroju, a uroczej, kraciastej spódnicy! (s. 364) Inny rarytas to zdjęcie wykonane przy okazji ceremonii wręczenia doktoratu honorowego Northwestern University w Stanach Zjednoczonych. I tak mógłbym jeszcze wymieniać i wymieniać… Wątpliwości nie ulega jedno: autor odwalił kawał – naprawdę olbrzymi kawał – mrówczej, archiwalnej roboty. Pomagała mu w tym Ewelina Wajs, z zawodu historyk i archiwista.

Co jeszcze znajdziemy w środku? Tomasz Pospieszny sprawnie i ze swadą przeprowadza czytelnika przez życie Marii Skłodowskiej-Curie. Wbrew swemu nazwisku, robi to bez pośpiechu, dokładnie, metodycznie. Próbuje kawałek po kawałku odsłonić, tak skrycie strzeżone, wnętrze uczonej. Poznajemy od młodości w Warszawie, przez wyjazd do Francji, ślub, narodziny dzieci, rozkwit pracy naukowej, śmierć męża, samotność, skandal, uznanie świata nauki, podróże, aż po śmierć.
Pozwala sobie przy tym na ciekawe dygresje:

Czyż nie jest paradoksem, że po wielu, wielu latach podobizna Marii i Piotra Curie – uczonych borykających się z kłopotami finansowymi przez większość życia – znalazła się na najwyższym nominalnie banknocie Francji? Życie potrafi być przewrotne.

Na pochwałę zasługuje cała masa cytatów. Jest ich w książce mnóstwo, co pozwala na jeszcze lepsze wczucie się w klimat tamtych czasów i zrozumienie głównej bohaterki. Są wśród nich także krytyczne komentarze – wszak nie każdy lubił i szanował uczoną. Dzięki temu zabiegowi udaje się zachować zbalansowany obraz noblistki – z jednej strony geniusza, a z drugiej – człowieka z krwi i kości, który niejednokrotnie ugina się pod ciężarem życia, który nie zawsze wie co zrobić, który popełnia błędy. Każdy cytat jest opatrzony przypisem, co stanowi cenny drogowskaz i zachętę do dalszej lektury dla wszystkich zainteresowanych.

Niektóre opisy wręcz chwytają za serce. Ostatnie chwile życia uczonej Tomasz Pospieszny opisuje w taki sposób:

Jeszcze kilka godzin później próbuje resztkami sił zmieszać herbatę. Patrzy na łyżeczkę i pyta: „Czy to jest z radu, czy z mezotoru?”. Do końca myśli o nauce. Na kilka godzin przed śmiercią głośno protestuje przed zrobieniem zastrzyku: „Nie chcę. Chcę, żeby zostawiono mnie w spokoju.”. Potem mówi kilka niezrozumiałych słów. Jeszcze szesnaście godzin jej serce walczy o życie. W końcu o świcie […] po raz ostatni słońce oświetliło twarz Wielkiej Uczonej. Maria Skłodowska-Curie odeszła o godzinie czwartej rano, 4 lipca 1934 roku.

Książka kończy się słowami:

Mario, mam nadzieję, że Go (Piotra Curie – przyp. ML) odnalazłaś…
Mario…

Ta intymność… Tak się dzisiaj nie pisze biografii. Autor momentami niemalże zawstydza czytelnika… Niektóre słowa i wydarzenia z książki zostaną ze mną na długo.

Wady?

Bardzo rzadko mi się to zdarza, ale… żadnych większych uchybień nie wychwyciłem.
Dla osób, które czytały wydawnictwo Tomasza Pospiesznego z 2015 r. pt. „Nieskalana sławą. Życie i dzieło Marii Skłodowskiej-Curie”, ważna wiadomość: „Zakochana w nauce”, choć przeredagowana i uzupełniona, jest w dużej mierze oparta o swoją poprzedniczkę, co może wzbudzić zawód. Na szczęście autor lojalnie o tym informuje.
Szkoda również, że na końcu książki nie znajdziemy listy archiwów, z którymi kontaktowano się w celu uzyskania materiałów.  Są wprawdzie podpisy pod poszczególnymi ilustracjami, ale zbiorczego indeksu niestety brak.

Podsumowując: „Zakochana w nauce” to bogata i nietuzinkowa biografia.  Niespotykana skrupulatność i dokładność zamieszczonych danych, przystępny i barwny język, unikatowe fotografie oraz ładunek emocjonalny, czynią z niej jedną z najlepszych biografii Marii Skłodowskiej-Curie, jakie kiedykolwiek napisano.

Nie mam co do tego żadnych wątpliwości.

Zapraszam także na wywiad z Tomaszem Pospiesznym specjalnie dla bloga Milczenie Liter.

______________________

Pan Jakub Müller jest badaczem pełnym pasji. Zajmuje się historią Piekar Śląskich, wydarzeń i postaci związanych z tym miastem. Jest biografem m.in. Maksymiliana Jasionowskiego (Maksymilian Jasionowski. Robotnik pióra, Piekary Śląskie 2020). Przeprowadził wnikliwe badania historyczne i kwerendę archiwalną w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: Czy Maria Skłodowska-Curie gościła w Piekarach Śląskich?

Prowadzi także blog o książkach — Milczenie Liter

Serdecznie polecamy artykuł Jakuba Müllera na portalu PiekarskiWerk.pl

 

153. rocznica urodzin Marii Skłodowskiej-Curie

 

 

Jest to taka niewielka, zwykła historia, pozbawiona wielkich wydarzeń. Urodziłam się w Warszawie w rodzinie profesorskiej. Wyszłam za mąż za Piotra Curie i miałam dwoje dzieci. Dzieło moje naukowe wykonałam we Francji.

Maria Skłodowska-Curie*

 

153 lata temu urodziła się Maria Salomea Skłodowska. Postać, której nie trzeba przedstawiać chyba nikomu. Uczona, której badania i odkrycia poczynione wspólnie z mężem Piotrem Curie dały przełom w nauce o atomie. Noblistka, która jako jedyna do dziś otrzymała dwie Nagrody Nobla w dwóch różnych dziedzinach naukowych. Kobieta, która w plebiscycie magazynu „BBC History” w 2018 roku zwyciężyła jako najbardziej wpływowa kobieta w historii — która zmieniła świat nie raz, a dwa razy. Jej historia rozpoczęła się 7 listopada 1867 roku w Warszawie.

Zapraszamy do lektury fragmentu pierwszego rozdziału najnowszej książki Tomasza Pospiesznego pt. Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce.

 

***

/   Tomasz Pospieszny   /

 

W 1818 roku angielska pisarka i poetka epoki romantyzmu, Mary Wollstonecraft Shelley, zafascynowana odkryciami naukowymi i badaniami Humphryʼego Davyʼego oraz Luigiego Galvaniego w zakresie chemii i fizjologii napisała książkę Frankenstein albo: współczesny Prometeusz. Było to pierwsze, niezwykle znamienne, być może jeszcze nieśmiałe otwieranie bram w kierunku rozwoju naukowego, i co ważniejsze, popularyzacji nauki. Romantyzm – epoka duszy – zaczynał wygasać. Nadchodziło nowe – epoka rozumu. Michał Heller napisał, że każda epoka ma swój obraz Wszechświata.7 Tak też było w drugiej połowie XIX wieku. Pozytywizm należał do niezwykle dynamicznych epok. Intensywnie rozwijała się nauka i technika, muzyka i literatura.

 

W zakonie augustianów w Brnie na Morawach Gregor Mendel rozpoczynał eksperymenty z grochem zwyczajnym i opisywał pierwsze prawa genetyki. W Petersburgu Dmitrij Mendelejew uszeregował pierwiastki chemiczne w tablicę, znaną dziś jako układ okresowy pierwiastków. W Paryżu Louis Pasteur ogłosił, że choroby są roznoszone przez drobnoustroje, a w Berlinie, jego naukowy rywal, Robert Koch odkrył prątek gruźlicy. W Cambridge Charles Darwin pracował nad książką pod znamiennym tytułem O pochodzeniu gatunków. W Sztokholmie Alfred Nobel eksperymentował ze środkami wybuchowymi, co doprowadziło do odkrycia dynamitu, a w Berlinie Werner von Siemens skonstruował pierwszą prądnicę elektryczną. W Bonn Friedrich August Kekulé rozwiązał zagadkę budowy cząsteczki benzenu, a Rudolf Clausius wprowadził pojęcie entropii. W Londynie William Henry Perkin odkrył pierwszy syntetyczny barwnik o silnie fioletowym zabarwieniu – moweinę. W Cambridge James Clerk Maxwell opracował teorię pola magnetycznego. Świat nauki ulegał przemianom.

 

Również sztuka rozwijała się dynamicznie. Wystarczy wspomnieć, że Giuseppe Verdi skomponował Don Carlosa i Aidę, Richard Wagner kończył Walkirię, miała premierę Zemsta nietoperza Johanna Straussa, a Georges Bizet wprowadzał ostatnie poprawki do Carmen. W swoich pracowniach tworzyli Camille Pissarro, Édouard Manet, Edgar Degas, Jan Matejko, Paul Cézanne, Auguste Rodin czy Claude Monet. Lew Tołstoj zakończył pisanie Wojny i pokoju, Fiodor Dostojewski Zbrodni i kary, Henrik Ibsen wydał Peer Gynta, Gustave Flaubert Szkołę uczuć, Victor Hugo Nędzników, Émile Zola Germinal, a Lewis Caroll Alicję w krainie czarów.

 

Taki świat czekał na narodziny kobiety, która miała go wielce ulepszyć.

 

Maria urodziła się w świecie, w którym nie było miejsca dla Polski. W wyniku rozbiorów, przegranych powstań, utraconych marzeń po upadku Napoleona, nie było jej na mapie świata. Nie miała nawet swojej nazwy. Była rozdarta pomiędzy szpony zaborców. Jedynie na moment podczas powstania styczniowego Polacy samostanowili o sobie. A później znów zostali stłamszeni i zniewoleni na długie lata. Taka „matka” czekała na narodziny „córki”, która swą ojczyznę miała uświetnić na „mapie” układu okresowego, na długo przed wyzwoleniem.

 

Maria Salomea Skłodowska przyszła na świat 7 listopada 1867 roku w Warszawie przy ulicy Freta 255 (obecnie Freta 16) w nieistniejącej już oficynie lub też na drugim piętrze kamienicy. Dziś w kamienicy przy ulicy Freta 16 mieści się Muzeum uczonej, w którym zgromadzono liczne fotografie, płaszcz, torebkę, przybornik z dwoma kałamarzami i linijką oraz liczne pamiątki rodzinne. Jest to jedyne na świecie biograficzne muzeum uczonej.

______________________________________

*[za:] H. Niewodniczański, Znaczenie odkryć Marii Skłodowskiej-Curie, „Nauka Polska”, 4(8), rok II, Warszawa 1954, str. 40.

***

Co warto przeczytać

🍂 Jesień za oknem 🍁. W związku z tym gorąco zachęcamy Państwa do pozostania w domach i lektury 📖 książek, przedstawiających biografie kobiet nauki 📚.

📒 S.B. McGrayne, „Nobel Prize Women in Science: Their Lives, Struggles, and Momentous Discoveries”, National Academies of Sciences, Engineering, and Medicine, Washington 2001.

📕 M.F. Rayner-Canham, G.W. Rayner-Canham, „A Devotion to Their Science: Pioneer Women of Radioactivity”, Chemical Heritage Foundation Philadelphia 2005.

📗 J. Navarro, „Kobiety w matematyce”, Wydawnictwo RBA, Warszawa 2012.

📘 J. Apotheker, l. Simon-Sarkadi, „European Women in Chemistry”, Wiley-VCH Verlag, Weinheim 2011.

📔 A. Lykknes, B.v. Tiggelen, „Women in Their Element: Selected Women’s Contributions To The Periodic System”, World Scientific Publishing Co., London-New York 2019.

📙 R. Swadby, „Upór i przekora”, Wydawnictwo AGORA, Warszawa 2017.

N. Beyers, G. William, „Out of the Shadows: Contributions of Twentieth-Century Women to Physics”, Cambridge University Press, Cambridge 2006.

📕 R. Ignotofsky, „Kobiety i nauka. One zmieniły świat”, EGMONT Polska Wydawnictwo, Warszawa 2018.

📘 T. Pospieszny, „Pasja i geniusz. Kobiety, które zasłużyły na Nagrodę Nobla”, Wydawnictwo Po Godzinach Warszawa 2019.

Nagroda Nobla 2020 — 3. chemia

Szanowni Państwo, tegorocznymi laureatkami (!) Nagrody Nobla w dziedzinie chemii są Panie Emmanuelle Charpentier i Jennifer Doudna.

Uczone zasłynęły swoimi badaniami nad interferencją RNA (RNAi) – zjawiska polegającego na wyciszaniu lub wyłączenia ekspresji genu przez dwuniciowy RNA oraz systemem obrony organizmów prokariotycznych przed przed egzogennymi elementami genetycznymi. Obie uczone zajmowały się badaniami nad metodą Cas9 (metoda polega na cięciu DNA i dezaktywacji wadliwego genu lub zastąpieniu go prawidłową wersją).

Nagroda Nobla 2020 — 2. fizyka

Tegoroczną Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki otrzymali Roger Penrose, Reinhard Genzel i Andrea Ghez za odkrycie supermasywnej czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej. Laureatom serdecznie gratulujemy!
Tym samym Andrea Ghez została czwartą w historii nauki laureatką tej prestiżowej nagrody po Marii Skłodowskiej-Curie (1903), Marii Goeppert-Mayer (1963) i Donnie Strickland (2018).
Zdjęcia laureatek pochodzą z oficjalnej strony www.nobelprize.org. Projekt graficzny: Ewelina Wajs

Nagroda Nobla 2020 — 1. fizjologia i medycyna

Tegorocznymi laureatami Nagrody Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny zostali Panowie Harvey J. Alter, Michael Houghton i Charles M. Rice za odkrycie wirusa wywołującego zapalenie wątroby typu C.

To dobry moment, żeby przypomnieć Panie — laureatki Nagrody Nobla w tej dziedzinie.

Zdjęcia laureatek pochodzą z oficjalnej strony www.nobelprize.org. Projekt graficzny: Ewelina Wajs

Przypominamy także, że sylwetki dwóch z laureatek znajdą Państwo w naszych felietonach:

2. urodziny Piękniejszej Strony Nauki

Szanowni Państwo,
Lew Tołstoj twierdził, że czas jest przed nami i za nami, przy nas nigdy to nie ma. Za nami są dwa lata… Szybko upłynęły. Ale kiedy coś robi się z przekonaniem i wiarą czas płynie zgodnie z teorią Einsteina (a może Einsteina-Marić). Wierzymy głęboko, że przed nami wiele kolejnych lat. Wiele felietonów, książek nad którymi pracujemy, spotkań, ciekawych ludzi… I kobiet, o których trzeba przypomnieć, które trzeba odnaleźć w otchłani zapomnienia.
Szanowni Państwo, Drodzy Przyjaciele nasz projekt nigdy by tyle nie osiągnął bez Czytelników. Dlatego dziękujemy Wam za te dwa lata. I życzymy sobie tyle energii ile wyliczyła z rozszczepienia atomu Lise Meitner.
Tomasz Pospieszny & Ewelina Wajs

 

Z wakacyjnego szlaku — Włocławek

 

Poszłam wczoraj na samotny spacer w stronę Wisły. Rzeka leniwie toczy w szerokim łożysku swe wody, które z bliska wydają się mętne, lecz w dali błękitnieją odblaskami nieba. Urocze ławice piasku, rzucone tu i ówdzie, złocą się w promieniach słońca kapryśnymi skrętami kierując bieg fal. Wzdłuż brzegu tych mielizn olśniewająco jasne pasy znaczą granice głębi. Czuję nieodpartą potrzebę błądzenia po owych plażach, świetlistych, przecudnych. Przyznaję zresztą, że ten wygląd mojej rzeki nie przypomina bynajmniej wyglądu szanujących się rzek spławnych! I że trzeba będzie kiedyś ograniczyć trochę tę fantazję – z uszczerbkiem dla jej piękna. Jest jedna piosenka krakowska, która mówi, że czar tych polskich wód jest tak wielki, iż kto je raz pokochał, nie zapomni ich do grobu. Co do mnie te słowa są całkiem prawdziwe. Ta rzeka ma dla mnie powab, którego istoty nawet pojąć nie potrafię.

Fragment listu Marii Skłodowskiej-Curie do córki Ewy, 1932, [za:] E. Curie, Maria Curie, WN PWN, Warszawa 1997, s. 353.

 

W trakcie wakacyjnych podróży po Polsce postanowiliśmy odwiedzić Włocławek. W mieście tym, dzięki inicjatywie uczniów i absolwentów Zespołu Szkół Chemicznych im. Marii Skłodowskiej-Curie, w listopadzie 2019 roku przed budynkiem szkoły stanęła wyjątkowa ławeczka. Siedzi na niej Noblistka.

 

 

W prawej ręce Uczona trzyma medal noblowski (warto zwrócić uwagę na precyzję i dokładność odwzorowania medalu). Autorem  i realizatorem projektu jest krakowski rzeźbiarz Karol Badyna.

 

 

Nie bez znaczenia jest umiejscowienie ławeczki — stoi ona bowiem przy Zespole Szkół Chemicznych, a więc bliskim sercu Marii Skłodowskiej-Curie uczniom i naukom ścisłym. Co znamienne, zaledwie kilkadziesiąt metrów przed pomnikiem płynie ukochana rzeka Uczonej – Wisła.

 

 

 

W Polsce istnieje kilka pomników Marii Skłodowskiej-Curie (nie wliczamy w to licznych popiersi), jednakże jest to jedyna ławeczka Uczonej. Uczniom, nauczycielom oraz dyrekcji Zespołu Szkół Chemicznych im. Marii Skłodowskiej-Curie we Włocławku gratulujemy pomysłu i inicjatywy.

Fotografie: Piękniejsza Strona Nauki