Uroczyste obchody w Poznaniu

   

W dniach 8 i 9 listopada 2022 odbywały się na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza uroczystości związane z 100. rocznicą przyznania Marii Skłodowskiej-Curie doktoratu honorowego Uniwersytetu Poznańskiego.

100. rocznica okazała się być także doskonałym pretekstem do zorganizowania „zjazdu rodzinnego” potomków Marii Skłodowskiej-Curie i jej rodzeństwa.

Z Paryża przybyła wnuczka Uczonej – Pani Hélène Langevin-Joliot wraz z dyrektorem Musée Curie Panem Renaud Huynh i jego zastępczynią Panią dr Natalie Pigeard-Micault.

Z Seattle (USA) przybyła prawnuczka Heleny Skłodowskiej-Szalay Pani Hanna Karczewska z mężem Mateuszem.

Z Krakowa przyjechał prawnuk Józefa Skłodowskiego – Pan dr inż. Piotr Chrząstowski.

Przed uroczystym spotkaniem w Collegium Minus w radosnych nastrojach siedzą od lewej: Ewelina Wajs-Baryła, Natalie Pigeard-Micault, Renaud Huynh, Hélène Langevin-Joliot, Piotr Chrząstowski i Tomasz Pospieszny. Fot. Krzysztof Baryła

8 listopada

Collegium Minus

W poznańskim Collegiu Minus, siedzibie JM Rektor prof. Bogumiły Kaniewskiej, w Sali Lubrańskiego, miało miejsce uroczyste przekazania doktoratu honorowego.

Od lewej: JM Rektor prof. Bogumiła Kaniewska, prof. Hélène Langevin-Joliot, Dziekan Wydziału Chemii UAM prof. Renata Jastrząb i prof. Tomasz Pospieszny.
Dyplom doktora honoris causa przekazany na ręce Pani prof. Hélène Langevin-Joliot
Tekst dyplomu honorowego dla Marii Skłodowskiej-Curie uroczyście odczytał zebranym jej promotor prof. Tomasz Pospieszny. Fot. Adrian Wykrota / UAM
Płomienne przemówienie wygłosiła wnuczka Marii Skłodowskiej-Curie — Pani prof. Hélène Langevin-Joliot. Fot. Adrian Wykrota / UAM
Od lewej siedzą: dr Natalie Pigeard-Micault, Tłumaczka, Renaud Huynh, Piotr Chrząstowski oraz Hanna i Mateusz Karczewscy. Fot. Adrian Wykrota / UAM

9 listopada

Collegium chemicum

Na Wydziale Chemii UAM odbył się wernisaż wystawy „Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce” oraz sympozjum naukowe poświęcone największej polskiej Uczonej.

Jedną z niespodzianek było nadanie godoności członka honorowego Polskiego Towarzystwa Chemicznego Pani prof. Hélène Langevin-Joliot i jej bratu prof. Pierre Joliot. Dyplomy wręczyła Prezes PTCHem Pani prof. Izabela Nowak. Fot. Malwina Gabryel-Skrodzka

Fot. Malwina Gabryel-Skrodzka

Wystawa pt. „Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce” autorstwa prof. Tomasza Pospiesznego i mgr Eweliny Wajs-Baryły została dzięki uprzejmości Pani Jadwigi Chrząstowskiej i Pana dr. inż. Piotra Chrząstowskiego wzbogacona o wyjątkowe pamiątki, listy, fotografie, wycinki prasowe i książki z rodzinnego archiwum.

Pani Jadwiga i Pan Piotr są prawnukami doktora medycyny Józefa Skłodowskiego – brata Marii Skłodowskiej-Curie.

Po wystawie Panią prof. Hélène Langevin-Joliot oprowadził dr inż. Piotr Chrząstowski
Profesor Tomasz Pospieszny prowadzi wykład w trakcie sympozjum naukowego poświęconego Marii Skłodowskiej-Curie. Fot. Malwina Gabryel-Skrodzka

PREMIERA – Piotrze, mój Piotrze. Dziennik żałobny Marii Skłodowskiej-Curie

Pierwsze polskie książkowe wydanie!

Dziennik żałobny… po raz pierwszy ukazał się właśnie po polsku w wersji książkowej — w nowym tłumaczeniu Agaty Tomaszewskiej — pod redakcją Tomasza Pospiesznego i Eweliny Wajs-Baryły.
 
Jest to kolejna, trzecia już książka w serii „MS” — po biografii  📙  Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce i zbiorze listów  📗  Drogi Józiu. Listy Marii Skłodowskiej-Curie do rodziny w Polsce.
 
 
Publikacja oprócz zapisków Autorki zawiera także obszerną notę biograficzną o Piotrze Curie.
Ta edycja jest publikacją dwujęzyczną — polsko-francuską 🇵🇱 🇫🇷
 
 
Książkę zamyka unikatowy fotoalbum, gdzie znajdziecie Państwo blisko 40 fotografii 📷, z których wiele – dzięki uprzejmości Musée Curie i Association Curie et Joliot-Curie – będzie po raz pierwszy publikowanych w Polsce.
 
 

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Sophia, które do wyczerpania zapasów dodaje do publikacji dedykowaną zakładkę  i losowo wybraną pocztówkę z Marią lub Piotrem Curie.

Podróż po życie

 

 

***

 

Max von Laue pozyskał bardzo niepokojące informacje. Dowiedział się mianowicie, że Heinrich Himmler wydał zakaz emigracji uczonych z Niemiec. Otto Robert Frisch wspominał: Okupacja „technicznie” zmieniła mnie z Austriaka w Niemca. Moja ciotka, […] która uzyskała sławę poprzez wiele lat pracy, teraz również mogła obawiać się zwolnienia i nie było również plotką, że naukowcy nie będą mogli opuszczać Niemiec[1]. Teraz Meitner groziła nie tylko utrata stanowiska, ale przede wszystkim utrata życia. Zagrożenie było bardzo realne. Dla bezpieczeństwa Lise opuściła swoje mieszkanie i przeniosła się do hotelu Adlon. Pomimo że mogła czuć się samotna i w beznadziejnej sytuacji, była otoczona przez przyjaciół. W maju Bohr wysłał jej oficjalne zaproszenie do Kopenhagi. Niestety nie mogła otrzymać wizy, gdyż jej austriacki paszport stracił ważność. Carl Bosch (1874–1940), który w 1937 roku zastąpił Maxa Plancka na stanowisku Prezesa Towarzystwa Cesarza Wilhelma, za namową Hahna podpisał prośbę do ministra spraw wewnętrznych na wyrażenie zgody dotyczącej legalnej emigracji Meitner. W liście podkreślał jej oddanie dla nauki niemieckiej, międzynarodową sławę i uznanie oraz fakt, że może dokonać wiele ważnych odkryć w fizyce jądrowej. Niestety odpowiedź była jednoznaczna: nie ma możliwości wydania Lise Meitner niemieckiego paszportu. Musi pozostać. Musi równa się zagładzie. Argumentacja była następująca:

 

[…] Pozwolę sobie zakomunikować Panu, że istnieją polityczne przeciwwskazania w sprawie wystawienia paszportu dla pani profesor Meitner. Uważa się za niepożądane, aby słynni Żydzi wyjeżdżali z Niemiec za granicę, gdzie mogliby działać jako reprezentanci niemieckiej nauki czy wręcz swoim nazwiskiem i doświadczeniem zgodnie ze swoją wewnętrzną postawą szkodzić Niemcom […][2].

Niels Bohr w swoim gabinecie, 1935, domena publiczna

 

Do Berlina przyjechał z żoną Niels Bohr. Zdawał sobie w pełni sprawę z powagi sytuacji i zaprowadził Meitner do kierownika Instytutu Fizyki, Holendra Petera Debye’a (1884–1966), przebywającego i pracującego w Niemczech od 1909 roku[3]. Lise dowiedziała się od Debye’a, że jeszcze jest czas na ucieczkę i nie ma bezpośredniego pośpiechu. Jednak Bohr był innego zdania. Interweniował wcześniej u holenderskiego fizyka Dirka Costera, który rozpoczął natychmiastową akcję ratunkową. Meitner znała Costera i jego żonę od wczesnych lat dwudziestych, kiedy spędziła u nich kilka tygodni zaraz po wojnie światowej. Coster wspólnie z Hendrikiem A. Kramersem (1894–1952) z Leiden rozpoczął kampanię informowania innych fizyków w całej Holandii, że Lise Meitner potrzebuje pilnej pomocy. W liście do swojego kolegi, Adriaana Fokkera (1887–1972) z Haarlem, napisał:

 

Lise Meitner prawdopodobnie wkrótce zostanie wyrzucona z Berlin-Dahlem… Byłoby wspaniale, gdyby mogła pracować przez jakiś czas w Holandii… Być może uda nam się poprosić kolegów do regularnych wpłat dla Lise Meitner… Jeśli mógłby pracować w Groningen, można by również przyznać jej roczny grant f. 500 poza funduszami [Uniwersytetu] Groningen… Chciałbym ją mieć tutaj, ale nie zależy to od mojego osobistego zaangażowania…[4]

 

Lise Meitner i Otto Hahn na krótko przed ucieczką uczonej z Berlina, lato 1938, Archiv der Max Planck-Gesselschaft, Berlin-Dahlem

 

 

Do akcji przyłączył się Debye i Paul Rosbaud, który był od lat zatrudniony na stanowisku redaktora naukowego „Naturwissenschaften”. Znał Lise i Ottona osobiście i widział, że jeśli uczona nie opuści Berlina, zginie. Powiadomił swojego przyjaciela w Szwajcarii, który natychmiast wysłał telegram do Meitner: Przyjedziesz na weekend fizyków od 29 czerwca do 1 lipca?[5] W ten sposób fizycy z Danii, Holandii, Szwajcarii i Niemiec robili wszystko, by pomóc pierwszej damie fizyki jądrowej. Wydaje się, że poza świadomością Meitner rozpoczęła się kampania umożliwiająca jej ucieczkę z hitlerowskich Niemiec. Działalność przyjaciół była imponująca. Tymczasem Coster coraz bardziej niecierpliwił się brakiem decyzji rządu w sprawie wizy dla Meitner. 27 czerwca 1938 roku napisał do Fokkera, że podjął decyzję i nie będzie dłużej czekał na działania rządu holenderskiego. Postanowił udać się do Berlina osobiście, poinformować Meitner o możliwości rocznej pomocy finansowej i przywieść ją do Holandii. Fokker z większym dystansem i spokojem napisał do Costera: Nie panikuj! […]Musisz pozwolić jej spokojnie podjąć samodzielną decyzję[6]. Coster jednak sam podjął decyzję. W tym samym czasie rząd holenderski wydał zgodę, żeby Lise bez wizy mogła przekroczyć granicę, o czym powiadomił bezpośrednio zainteresowanych Coster, który 28 czerwca 1938 roku przyjechał do Berlina. Jednak decyzja o wyjeździe – tak jak przewidywał Fokker – należała do Meitner. Uczona wiedziała już, że nie może dłużej czekać. Należało działać. Plan był prosty: Lise musi wyjechać na wakacje, żeby odpocząć od codziennej pracy i zmartwień. Nic nie mogło wzbudzać podejrzeń. Lise nadal więc chodziła codziennie do instytutu, prowadziła badania, rozmawiała z Hahnem i Strassmannem. Musiała mieć nerwy ze stali. Plan ucieczki znali tylko Hahn, von Laue, Debye i Rosbaud. Tajemnica zwiększała i tak olbrzymie napięcie. Meitner powiedziała żonie Plancka i Elisabeth Schiemann o liście Boscha. Nic więcej. Nie mogło być mowy o żadnych pożegnaniach. 4 lipca sytuacja nagle się pogorszyła. Bosch powiadomił Hahna, że restrykcje związane z wyjazdem za granicę uczonych – zwłaszcza Żydów lub politycznie podejrzanych – będą przestrzegane z najwyższą dokładnością. Lise nie mogła się czuć bezpiecznie nawet w hotelu! Debye spotkał się z Meitner i bez trudu przekonał ją, że natychmiast musi uciekać. Coster pozyskał ponownie zgodę ministerstwa na przyjazd uczonej do Holandii bez wizy. Z wydaną zgodą 11 lipca ruszył ponownie do Berlina. Nazajutrz Otto poinformował Lise, że musi wyjechać do Holandii, że wszystko jest załatwione, nie ma kłopotu z wizą i pieniędzmi, a wyjazd musi nastąpić możliwie najszybciej – następnego dnia! Trudno sobie wyobrazić, co działo się w głowie Lise. Musiała zrobić wszytko, aby rola, którą odgrywała, była do końca przekonywująca. Pozostała więc do godziny dwudziestej w instytucie, robiąc korektę pracy. W dzienniku napisała: wcześnie w Instytucie. Hahn powiedział mi, co zaproponowali Coster–Debye. Spotkanie rano Costera z Hahnem. Praca w Instytucie, aż do ósmej w nocy[7]. Następnie z pomocą Hahna i Rosbauda spakowała dwie małe walizki. Musiała zabrać tylko niezbędne rzeczy, które nie wzbudziłby podejrzeń. W końcu jechała tylko na wakacje. Po wojnie Meitner pisała: Tak, aby nie wzbudzać podejrzeń, spędziłam ostatni dzień mojego życia w Niemczech w Instytucie, aż do 8 w nocy robiąc korektę pracy przekazanej przez młodego współpracownika. Później miałam dokładnie 1,5 godziny, aby spakować kilka niezbędnych rzeczy do dwóch małych walizek[8]. Około godziny dwudziestej trzeciej poszła z Hahnem do jego mieszkania, gdzie spędziła ostatnią bezsenną noc w Niemczech. Następnego dnia rano, w środę 13 lipca, Hahn wraz z Rosbaudem udali się do hotelowego pokoju Lise, żeby zabrać jeszcze jedną małą walizkę. Otto wspominał:

 

Dirk Coster, 1930, domena publiczna

Coster pozostał w Berlinie na noc. Nie mówiąc nikomu, w godzinach wieczornych spakowaliśmy walizkę (tylko Rosbaud i ja byliśmy obecni). O ile dobrze pamiętam, [Lise] spędziła noc przed wyjazdem u nas na Altensteinstrasse; Coster spotkał ją w pociągu. […] Z bojaźnią i drżeniem zastanawialiśmy się, czy dotrze, czy też nie[9].

 

Wszystko miało wyglądać jak typowy letni wyjazd na wakacje. Rosbaud odwiózł ich na dworzec. Podczas podróży Lise ogarnęła panika i błagała przyjaciół, żeby zawrócili. Byli nieubłagani, spokojni i rzeczowi. Na stacji podczas pożegnania Otto wręczył Lise pierścionek. Dałem jej piękny pierścionek z diamentem, który odziedziczyłem po matce, nigdy go sam nie nosiłem, ale zawsze bardzo ceniłem. Chciałem, żeby miała jakieś zabezpieczenie w razie niebezpieczeństwa[10] – wspominał. Lise dodała: Opuszczałam Niemcy na zawsze z 10 markami w torebce[11]. W dzienniku zanotowała: 13 lipca. Wcześnie pożegnałam Hahna. Pierścień. Spotkałam Costera na stacji. W Nieuwe Schans celnik został poinformowany. Godzina osiemnasta Groningen[12]. Coster robił wszystko, żeby się z nimi nie spotkać, ale dyskretnie wsiadł do pociągu, by razem z nią odjechać ku przyszłości. Hahn pisał, że Lise Meitner była szczególnie narażona na niebezpieczeństwo wielokrotnych kontroli […] w pociągach wyjeżdżających za granicę. Od czasu do czasu ludzi, którzy próbowali wyjechać za granicę, aresztowano w pociągach i zawracano[13]. Drobna, przerażona i skupiona kobieta paląca mnóstwo papierosów i wyczekująca najgorszego. Możemy sobie ją wyobrazić siedzącą przy oknie, patrzącą na mijane krajobrazy i wyczekującą chwili aresztowania…

Pierścionek, należący do Charlotte Hahn, który Otto Hahn wręczył Lise Meitner, [za:] A. Norman, „The Amazing Story of Lise Meitner: Escaping the Nazis and Becoming the World’s Greatest Physicist”, Pen and Sword History, London 2021
Po długich siedmiu godzinach pociąg dotarł do granicy z Holandią. Teraz mogło wydarzyć się najgorsze: nazistowscy funkcjonariusze sprawdzali dokumenty, a ona nie miała ważnego paszportu i wizy. Jednak Coster zadbał o wszystko, poprosił wcześniej znajomych urzędników imigracyjnych, aby oficjalne zaproszenie do Hagi było wystarczającym dokumentem wyjazdu Lise zarówno dla nich, jak i dla drugiej strony. Obyło się bez dramatycznych scen – Lise Meitner przekroczyła granicę. Była bezpieczna. Nazajutrz Coster wysłał do Hahna telegram: Dziecko przyszło na świat. 15 lipca Hahn odpowiedział:

 

Droga Rodzino Costerów,

przede wszystkim chcę pogratulować szczęśliwego przybycia najmłodszego członka rodziny. Oczywiście, jestem bardzo zadowolony z nowin, ponieważ jeszcze do niedawna byliśmy nieco zaniepokojeni. Jak będzie nazywać się ukochana córka? Tutaj nie ma za dużo wiadomości. W laboratoriach wszystko idzie swoim zwykłym biegiem, a urlop zaczyna się jutro, dzięki Bogu…[14]

Lise Meitner, lata 30. XX wieku, domena publiczna

Meitner wspominała dramatyczną ucieczkę z nazistowskich Niemiec jako bardzo traumatyczne przeżycie. Właściwie trzeba sobie uświadomić, że niosła ona ze sobą ocalenie lub utratę życia. Zdecydowanie była to najdłuższa podróż w życiu Lise.

 

Pojechałam pociągiem do Holandii, rzekomo na tygodniowy urlop. Na granicy holenderskiej, gdy pięcioosobowy nazistowski patrol wojskowy przechodzący przez wagon wziął mój austriacki paszport, którego ważność dawno wygasła, zaczęłam bać się o życie. Byłam tak przerażona, że prawie zamarło mi serce. Wiedziałam, że naziści ogłosili sezon polowania na Żydów, że polowanie trwa. Siedziałam tam 10 minut i czekałam, 10 minut, które wydawały mi się godzinami. Potem wrócił jeden z nazistowskich funkcjonariuszy i bez słowa oddał mi paszport. 10 minut później wysiadłam na terytorium holenderskim, gdzie spotkałam kilku holenderskich kolegów[15].

 

Zorganizowanie ucieczki oraz sama podróż Lise Meitner na trwałe wryły się w pamięć jej przyjaciół. Nie bez znaczenia pozostaje wielka odwaga i determinacja Dirka Costera. Wolfgang Pauli w telegramie do niego pisał: Uczyniłeś się sławnym z uprowadzenia Lise Meitner jak [z odkrycia] hafnu[16]. Otto Hahn we wspomnieniach napisał: Nigdy nie zapomnę 17 lipca 1938 r.[17] Nigdy nie zapomniała go także Meitner. Ocaliła życie, lecz straciła pracę, dom, tożsamość narodową, niezależność. Została więźniem systemu. W Niemczech uznano, że profesor Lise Meitner, która była członkiem naukowym Instytutu od 1914 r. i od początku kierowała jego Wydziałem Fizyczno-Radioaktywnym, przeszła z dniem 1 października 1938 r. w stan spoczynku[18].

 

_________________________________

 

[1] P. Rife, „Lise Meitner…”, op. cit., str. 161.

[2] K. Hoffmann, „Wina i odpowiedzialność…”, op. cit., str. 133.

[3] Peter Debye sam niebawem musiał zatroszczyć się o swoją pozycję, otrzymał bowiem propozycję przyjęcia obywatelstwa niemieckiego lub napisania prohitlerowskiej książki. Miał to być akt lojalności wobec Hitlera. Debye odrzucił obie propozycje i pod pretekstem gościnnych wykładów wyjechał do USA.

[4] P. Rife, „Lise Meitner…”, op. cit., str. 166.

[5] Ibidem.

[6] Ibidem, str. 169.

[7] R. Sime, „Lise Meitner…”, op. cit., str. 204.

[8] Ibidem.

[9] F. Krafft, „Lise Meitner…”, op. cit., str. 836.

[10] R. Rhodes, „Jak powstała bomba atomowa”, op. cit., str. 210.

[11] R. Sime, „Lise Meitner…”, op. cit., str. 204.

[12] Ibidem.

[13] P. Rife, „Lise Meitner…”, op. cit., str. 172.

[14] F. Krafft, „Lise Meitner…”, op. cit., str. 836.

[15] R. Rhodes, „Jak powstała bomba atomowa”, op. cit., str. 210.

[16] R. Sime, „Lise Meitner…”, op. cit., str. 205.

[17] O. Hahn, „My Life”, op. cit., str. 149. Błąd Hahna. Musiało chodzić o 13 lipca [patrz:] K. Hoffmann, „Wina i odpowiedzialność…, op. cit., str. 133.

[18] K. Hoffmann, „Wina i odpowiedzialność…”, op. cit., str. 133.

Dama z lampą — 112. rocznica śmierci Florence Nightingale

Trudno sobie wyobrazić szpitale bez pielęgniarek. Personelu stojącego zazwyczaj za lekarzem, a mającego ogromną wiedzę, doświadczenie i oddanie względem pacjenta. To one wykonują zastrzyki, podają leki, zmieniają kroplówki. Znają imiona pacjentów, słuchając ich opowiadań często też wiedzą czym się zajmowali, kto ich odwiedza. Pielęgniarki były i są niezwykle ważne w przywracaniu do zdrowia i życia tych, którzy z całkowitą ufnością oddają się ich opiece. Trudno sobie wyobrazić, że współczesne pielęgniarstwo stworzyła właściwie jedna kobieta – Florence Nightingle. Oto jej niezwykła historia, która w dobie epidemii staje się żywą i wciąż aktualną.

 

 

Kopia akwareli Wiliama White’a z 1836 roku przedstawiającej siostry Florence i Parthenope Nightingale, National Gallery of Portraits, [za:] U.S. National Library of Medicine
Florence Nightingale, fot. J. C. Schaarwachter, Wellcome Library, London, CC BY 4.0

Jej rodzicami byli Frances („Fanny”) Nightingale z domu Smith i William Edward Nightingale, urodzony jako William Edward Shore. Jego matka, Mary z domu Evans, była siostrzenicą Petera Nightingaleʼa, dzięki czemu William odziedziczył posiadłość w Lea Hurst i przyjął nazwisko oraz herb Nightingale. Rodzice nigdy nie żałowali czasu i pieniędzy na edukację córek. Warto zauważyć, że William sam kształcił córki. Uczył je języków obcych, historii i matematyki. Latem, które cała rodzina spędzała w Londynie dziewczynki często towarzyszyły rodzicom podczas najważniejszych wydarzeń towarzyskich. Jednak to, co Florence pociągało najbardziej, była nauka – zwłaszcza matematyka. Nie powinno też dziwić, że po ojcu odziedziczyła poglądy liberalno-humanitarne.

 

Lata 1837–1839 były bardzo intensywne w życiu rodziny Florence. Cała rodzina udała się w podróż po Europie. Był to wówczas bardzo popularny element kształcenia kulturowego młodych dam. Florence ta podróż otworzyła umysł i serce na potrzeby innych. Odwiedzając różne kraje notowała w swoim dzienniku statystyki dotyczące populacji czy liczby szpitali. To właśnie wtedy zdała sobie sprawę, że chce poświęcić życie pielęgniarstwu. Jako doskonała partia – bogata dziewczyna z wyższej sfery i bywalczyni balów – szybko znalazła się w kręgu zainteresowań młodych kawalerów. Zdała sobie jednak sprawę, że życie nie powinno być zwieńczone zamążpójściem i ciągłym bywaniem na salonach. W wieku siedemnastu lat poczuła silne pragnienie poświęcenia życia służbie innym. W pamiętniku napisała: Przemówił do mnie Bóg i powołał do swojej służby. Kiedy powiedziała o swoim powołaniu rodzicom wprawiła ich nie tyle w osłupienie, co w przerażenie! Szczególnie źle tą informację zniosły jej matka i siostra, które nie mogły pojąć, jak Florence mogła się zbuntować przeciwko przewidywanej dla kobiety roli żony i matki.

W XIX wieku pielęgniarstwem trudniły się głównie zakonnice, które raczej niosły ukojenie duchowe. Poza tym do tego zawodu rekrutowały się kobiety z nizin społecznych, najczęściej prostytutki – bez przygotowania zawodowego i z problemem alkoholowym. Równie często skazanym zamieniano karę więzienia na pracę na oddziałach szpitalnych. Szpitale zaś były obskurne, brudne i stanowiły raczej poczekalnię na cmentarz. Rodzina Florence uważała, że ich córka w żadnym razie nie powinna wykonywać tak haniebnego zajęcia. Zabroniono jej publicznie mówić o niedorzecznych pomysłach.

 

Florence ok. 1854 roku, fot. Kilburn, domena publiczna

 

Florence była wytrwała i uparcie trwała przy swoim – ciągle czytała publikacje na temat zdrowia i szpitali. W końcu w 1850 roku udało jej się osiągnąć zgodę matki na czteromiesięcznego kursu pielęgniarskiego w Instytucie Diakonis Protestanckich w Kaiserswerth nad Renem, prowadzonym przez pastora Teodora Fliednera. To właśnie w Niemczech nauczyła się podstaw pielęgniarstwa oraz obserwacji pacjenta i zasad dobrej organizacji szpitala. Swe umiejętności doskonaliła później również w szpitalach paryskich. Wreszcie w 1852 roku mogła sama decydować o sobie. Zrezygnowała z małżeństwa z ukochanym mężczyzną (według biografów ostatni list od niego nosiła przy sobie do końca życia) i została przełożoną zakładu dla chorych kobiet z towarzystwa na Harley Street w Londynie. Ojciec dał jej roczny stały dochód w wysokości 500 funtów, co pozwoliło Florence na prowadzenie wygodnego życia i kontynuowanie kariery. Nie trzeba było długo czekać, aby dała się poznać jako doskonała organizatorka i administratorka. W pierwszej kolejności poprawiła opiekę nad chorymi. Później zajęła się podnoszeniem wydajność szpitala i poprawiła warunki pracy zarówno pielęgniarek jak i lekarzy. Poleciła między innymi zamontować dzwonki przy łóżkach chorych, aby mogli w razie potrzeby wezwać pielęgniarkę. Dzięki jej staraniom zaprojektowano i zainstalowano windy ręczne, dzięki którym szybko i sprawnie dostarczano posiłki na oddziały. Wreszcie to właśnie Florence Nightingle zawdzięczamy doprowadzenie do szpitali instalacji wodnokanalizacyjnej. Szkoliła także pielęgniarki, wciąż dbała o ich wysokie morale, dzięki czemu zawód pielęgniarki stał się synonimem kobiety o nieposzlakowanej reputacji. Jej wielkim marzeniem było stworzenie i otwarcie szkoły dla pielęgniarek. Niestety na przeszkodzie stanął konflikt polityczny – wojna krymska.

 

Florence Nightingale w szpitalu polowym na Krymie, ilustracja [za:] https://www.historyextra.com/period/victorian/project-nightingale-who-was-florence-influence-legacy-big-data/

Armia brytyjska z ogromnym entuzjazmem wyruszyła na Krym. Nikt nie nie zdawał sobie sprawy, że była nie przygotowana do walki z potęgą Rosji. W szpitalach polowych żołnierze przebywali w okropnych warunkach: spali na ziemi na sianie pośród szczurów, brakowało bandaży, leków, środków znieczulających. Szybko wybuchły epidemie cholery, tyfusu i czerwonki, które zbierały ogromne żniwo. Brakowało także personelu medycznego. Śmiertelność wynosiła 42%. Wpływowy przyjaciel Florence, sekretarz w Ministerstwie Wojny, Sidney Herbert zwrócił się do niej z prośbą o zorganizowanie grupy wykwalifikowanych pielęgniarek. Na odzew nie musiał długo czekać. Za własne pieniądze zakupiła potrzebne leki i środki opatrunkowe i 21 października 1854 roku wraz z 38 pielęgniarkami, które sama przeszkoliła wyjechała w samo centrum piekła. W przepełnionym szpitalu w Scutari zastała chaos organizacyjny, brud oraz epidemię tyfusu, dyzenterii oraz szkorbut. Florence potrafiła pracować po dwadzieścia godzin bez przerwy. Często samotnie w nocnej służbie, chodziła z lampą naftową w ręku od jednego żołnierza do drugiego. Podawała im leki i posiłek. Trzymała za rękę i pocieszała. Uważała, że rany fizyczne goją się szybciej, gdy pacjenci mają zapewniony komfort psychiczny. Był to początek legendy „Damy z Lampą” lub „Anioła z Krymuˮ jak o niej mówiono. W ciągu zaledwie dwóch miesięcy Nightingale poprawiła warunki sanitarne, zorganizowała kuchnię oraz pralnię szpitalną. Codziennie osobiście obchodziła każdą salę. Na efekty jej pracy nie trzeba było długo czekać – śmiertelność zmniejszyła się do 2% (chociaż podobno był to chwyt propagandowy). Nightingale zwracała uwagę nie tylko na potrzeby sanitarne i medyczne, ale również psychologiczne. Pielęgniarki podtrzymywały na duchu żołnierzy, pomagały im w pisaniu listów do bliskich, organizowały zajęcia rekreacyjne. Sama Florence zapadła prawie na wszystkie choroby jakie niosła wojna. W wyniku jednej z nich straciła wszystkie włosy.

Florence Nightingale, fot. Goodman, Wellcome Library, London, CC BY 4.0

 

W 1856 roku powróciła do Anglii jako bohaterka narodowa. Jeden z jej biografów napisał:

Na Krymie rangę bohaterów uzyskały dwie postacie – żołnierz i pielęgniarka. W obu wypadkach dokonało się przewartościowanie w ich publicznej ocenie i w obu wypadkach przewartościowanie to miało miejsce za sprawą panny Nightingale… To ona nauczyła oficerów i urzędników traktować prostych żołnierzy po chrześcijańsku. Już nigdy pielęgniarka nie będzie kojarzyć się nam z obrazem podpitej, rozpustnej wiedźmy… W samym środku wojennego brudu, męki i porażek panna Nightingale dokonała prawdziwej rewolucji.

 

Florence Nightingale and Sir Harry Verney z grupą uczennic pielęgniarstwa w Claydon House, Wellcome Library, London, CC BY 4.0

 

Florence Nightingale zdawała sobie sprawę, że potrzebne były całościowe zmiany w metodach dokształcenia pielęgniarek oraz uzmysłowienie brytyjskiemu społeczeństwu jak wygląda wojna. Z pomocą przyjaciół z „The Times” opisała jak brytyjski rząd i armia traktują swoich żołnierzy. Po powrocie do Anglii występowała ostro przeciw dowództwu wojskowemu. Stoję przy ołtarzu zabitych ludzi i, póki żyję, będę za nich walczyć – napisała w 1856 roku. Mając poparcie premiera i królowej Wiktorii, oskarżała wysokich rangą sekretarzy Ministerstwa Wojny o fatalne przygotowanie wyprawy wojennej. Zaproponowała wiele daleko idących zmian, jednak ministerstwo większość z nich odrzuciło. Wdzięczność i pamięć okazywali jej żołnierze, którzy przy wsparciu społeczeństwa, zebrali fundusze, dzięki którym w 1860 roku Florence mogła założyć pierwszą świecką szkołę pielęgniarek The Nightingale Training School przy Szpitalu św. Tomasza w Londynie. Wkrótce podobne placówki otwarto w USA, Kanadzie i Australii. Dzięki jej staraniom kandydatki do zawodu pielęgniarki mieszkały w szkolnych internatach. Swoją olbrzymią wiedzą dzieliła się w licznych podręcznikach, publikacjach naukowych i wystąpieniach. Napisała pierwszy podręcznik pielęgniarstwa w historii: Uwagi o pielęgniarstwie. Mało kto dziś pamięta, że matka współczesnego pielęgniarstwa była także zafascynowana matematyką i analizą statystyczną. Została pierwszą członkinią Królewskiego Towarzystwa Statystycznego. Wykorzystywała metody statystyczne między innymi do analizy przyczyn zgonów żołnierzy podczas wojny krymskiej.

 

Florence Nightingale, fot. Millbourn, Wellcome Library, London, CC BY 4.0
Florence Nightingale, fot. Millbourn, Wellcome Library, London, CC BY 4.0

 

Z czasem zaczęła coraz bardziej niedomagać. W Turcji nabawiła się najprawdopodobniej zakaźnej, przewlekłej choroby bakteryjnej – brucelozy. Nigdy w pełni nie wyzdrowiała. Z czasem zaczynała tracić wzrok, miała też poważne kłopoty z poruszaniem się, sporo przybrała na wadze. W 1896 roku na stałe pozostawała już w łóżku. Florence Nightingale zmarła spokojnie we śnie w swoim pokoju przy 10 South Street w Londynie, 13 sierpnia 1910 roku, w wieku dziewięćdziesięciu lat. Została pochowana na cmentarzu w kościele św. Małgorzaty w East Wellow, Hampshire.

Pomnik Florence Nightingale we Florencji, 2017 fot. Manuelarosi, domena publiczna

W 1913 roku w krużganku bazyliki Santa Croce we Florencji we Włoszech odsłonięto pomnik tej, która uczyniła z pielęgniarstwa zawód szlachetny i wzniosły. Zawód, który dziś podziwiamy i za który dziękujemy.

 

Zalecana literatura:

[1] F. Nightingale, Notes on Nursing: Commemorative Edition, Wolters Kluwer, London 2019.

[2] C. Reef, Florence Nightingale: The Courageous Life of the Legendary Nurse, Clarion Books, New York 2016.

[3] M. Bostridge, Florence Nightingale: The Making of an Icon, Farrar, Straus and Giroux, New York 2008.

[4] L. McDonald, Florence Nightingale At First Hand, Continuum, London 2010.

[5] F. Nightingale, Uwagi o pielęgniarstwie. Profesjonalne towarzyszenie choremu, Esteri Edra Urban & Partner, Wrocław 2011.

Psammodes sklodowskae

Dr. hab. Marcin Kamiński z Muzeum i Instytut Zoologii PAN i dr Olivia Gearner z Purdue University we współpracy z DITSONG MUSEUMS OF SOUTH AFRICA odkryli nowy gatunek chrząszcza 🪲, który nazwali „Psammodes sklodowskae” na cześć Marii Skłodowskiej-Curie 💙
Niewielki chrząszcz, długości od 2 do 2,5 cm, licznie występuje na wydmach zachodniego wybrzeża RPA 🇿🇦
Zupełnym przypadkiem publikacja odkrycia w czasopiśmie „Cladistics” The Willi Hennig Society miała miejsce 4 lipca 2022 roku —w 88. rocznicę śmierci Madame Curie.

Premiera! Drogi Józiu. Listy Marii Skłodowskiej-Curie do rodziny w Polsce

 

Ekskluzywne i wyjątkowe wydanie niepublikowanych dotąd listów Madame Curie z lat 1913–1928 do brata Józefa i jego rodziny – żony Jadwigi i córki Maniusi. Listy zawierają także dopiski córek Noblistki — Ireny i Ewy oraz krótki list dr Bronisławy ze Skłodowskich Dłuskiej.

Dodatkowo w książce zamieszczono pięć unikatowych listów pisanych do małego Józia w latach 1873–1877 przez rodziców – Bronisławę i Władysława Skłodowskich.

 

W środku fotografie listów oraz liczne zdjęcia z prywatnych albumów potomków rodzin Skłodowskich z Krakowa (ze zbiorów prywatnych) i Curie z Paryża (ze zbiorów Musee Curie).

Madame Curie, 1910, rys. Maniusia Skłodowska
Ewa Curie, 1911, rys. Maniusia Skłodowska

Książka zawiera także kilka szkiców zrobionych w domu Marii Skłodowskiej-Curie w Sceaux pod Paryżem w 1910 i 1911 roku przez Maniusię Skłodowską, bratanicę Uczonej.

Maniusia studiowała w Paryżu nauki ścisłe, a potem malarstwo w pracowni Olgi Boznańskiej. W tym czasie mieszkała razem z Marią i jej córkami Ewą i Ireną.

Wszystkie prezentowane w publikacji listy zostały dodatkowo przetłumaczone na język francuski i dodane do książki w formie appendixu.

Publikacja Drogi Józiu. Listy Marii Skłodowskiej-Curie do rodziny w Polsce to druga po książce Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce pozycja w serii wydawniczej „MS” Wydawnictwa Sophia.

W serii tej ukażą się wkrótce dalsze pozycje:
  • Władysław Skłodowski, Pamiętnik.
  • Józef Skłodowski, Wspomnienia.
  • Maria Skłodowska-Szancenbachowa, Aby ocalić od zapomnienia.
  • Ewelina Wajs-Baryła, Bronisława Dłuska. Całe życie dla innych.
  • Tomasz Pospieszny, Irena Joliot-Curie. Radowa dziedziczka.

PREMIERA!

Książka „Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce” autorstwa Tomasza Pospiesznego to poszerzone i uzupełnione wznowienie – w oparciu o pierwszą książkową publikację Autora pt. „Nieskalana sławą. Życie i dzieło Marii Skłodowskiej-Curie” (Novae Res, Gdynia 2015) i jej ponowne wydanie pt. „Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce” (Wydawnictwo Po Godzinach, Warszawa 2020).

Obecne wznowienie zostało przejrzane, poprawione, poszerzone o tło historyczne i uzupełnione w oparciu o najnowsze badania. Autor wykorzystał zupełnie zapomniane źródła, takie jak m.in. listy do siostry Bronisławy i jej wspomnienia, pamiętniki brata dra Józefa Skłodowskiego i bratanicy Marii Skłodowskiej-Szancenbachowej, liczne wspomnienia jej uczniów, a także kucharki i szofera.

Książka zawiera liczne cytaty, gdyż zamierzeniem Autora jest by czytelnik odkrywał
i poznawał Marię Skłodowską-Curie w dużej mierze przez jej własne słowa, a także słowa jej współczesnych. Uczona sportretowana została na tle swoich dokonań naukowych, tym nie mniej niezbędne dla zrozumienia fenomenu Marii Skłodowskiej-Curie zagadnienia fizyczne i chemiczne zostały wyjaśnione w możliwie najprostszy sposób. Autor posiada rzadką umiejętność opowiadania o skomplikowanych procesach z dziedziny chemii jądrowej w sposób niezwykle przejrzysty nawet dla laika.

Ogromną zaletą książki jest bogaty wybór zdjęć (w publikacji znajduje się 128 pełnowymiarowych ilustracji), w większości mało znanych. Szeroko zakrojone poszukiwania ikonograficzne pozwoliły na zaprezentowanie Noblistki i osób z nią związanych w relacjach zarówno naukowych jak i prywatnych. Dodatkowym ukłonem w stronę Czytelnika jest bardzo rzadkie, kolorowe (nie kolorowane!) zdjęcie Marii Skłodowskiej-Curie z córką Ewą z początku XX wieku, wykonane w technice Omnikolor, z zasobów Musée Curie w Paryżu.

Na naszym rynku wydawniczym mało jest rzetelnych biografii polskich uczonych.
O Marii Skłodowskiej-Curie napisano wiele, jednak autorzy zazwyczaj skupiają się na wybranych, zazwyczaj sensacyjnych wątkach, takich jak: romans, geniusz czy feminizm. Tomasz Pospieszny
w oparciu o bogaty materiał źródłowy kompleksowo łączy wszystkie wątki i aspekty życia uczonej – nie unikając żadnego z tematów – daje najpełniejszy z możliwych portret Marii. Udowadnia, że na kształtowanie się umysłu uczonej i dokonania na polu naukowym oprócz wrodzonych uzdolnień ogromny wpływ miały: dom rodzinny, środowisko, przeżycia, wydarzenia polityczne, kontekst historyczny i napotkani ludzie. To wielowymiarowe i jakże pełne ujęcie życia i dzieła Noblistki jest długo oczekiwaną biografią, na którą zasługuje największa polska naukowiec-kobieta.

Mimo licznych przypisów i bogatej literatury źródłowej, książka nadal wpisuje się w nurt popularnonaukowy i skierowana jest do szerokiego grona odbiorców.

Dużą uwagę poświęciliśmy stronie edytorskiej książki, przygotowując wydanie w oprawie twardej, szytej nićmi, z materiałową tasiemką-zakładką, na papierze bezdrzewnym Munken Premium w odcieniu cream, co stanowi dodatkowy walor tej publikacji.

Wśród badaczy biografii Marii Skłodowskiej-Curie najważniejszą do tej pory pozycją, swoistą encyklopedią życia uczonej, była książka autorstwa Susan Quinn pt. Życie Marii Curie, która ukazała się w 1997 roku. Od tej pory minęło 25 lat i wiele wątków wymagało zweryfikowania. Książka Tomasza Pospiesznego nie tylko weryfikuje aktualny stan badań, ale także przedstawia zupełnie nowe źródła i fakty. Sądzę, że książka Zakochana w nauce stanie się nowym, pełnym kompendium wiedzy o Marii Skłodowskiej-Curie dla wszystkich zainteresowanych jej sylwetką oraz pozycją obowiązkową dla badaczy.

Biografia Marii Skłodowskiej-Curie otwiera serię wydawniczą „MS”, w której w Wydawnictwie Sophia w 2022 roku ukażą się także: prywatne listy Marii Skłodowskiej-Curie do rodziny w Polsce oraz pamiętniki Władysława Skłodowskiego, Józefa Skłodowskiego i Marii Skłodowskiej-Szancenbachowej.

Autor: Tomasz Pospieszny

Tytuł: Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce

Wydawca: Wydawnictwo Sophia

Data premiery: 5 kwietnia 2022

Format: 16,5 x 23,5 cm.

Oprawa: twarda, szyta.

Wydawca: Wydawnictwo Sophia

ISBN 978-83-963601-0-6

Sklep Wydawnictwa Sophia na Allegro — https://bit.ly/Sophia_ksiegarnia

Dedykowana strona www — https://bit.ly/seria_MS

Kontakt — tel. 884 302 470 | kontakt@wydawnictwosophia.pl 

Patroni medialni: Radio Kraków, Piękniejsza Strona Nauki, portal Nuclear.pl.

Patron honorowy: Prezydent Miasta Poznania Pan Jacek Jaśkowiak.

Patroni: Polskie Towarzystwo Chemiczne, Polska Akademia Nauk Archiwum w Warszawie, Fundacja KobietyNauki, Narodowy Instytut Onkologii – Państwowy Instytut Badawczy im. Marii Skłodowskiej-Curie, Instytut Francuski w Warszawie, czasopismo „Foton”, Muzeum Łazienki Królewskie, Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi, Teatr Papahema.

Nasza wystawa w na Wydziale Chemii UAM w Poznaniu

 

Wczoraj o godzinie 11.00 na Wydział Chemii UAM odbyło się uroczyste otwarcie wystawy pt. „Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce”.
Na zaproszenie dziekana, prof. dr. hab. Macieja Kubickiego, do Poznania przyjechał dr inż. Piotr Chrząstowski – potomek rodu Skłodowskich, który opowiedział o żyjących potomkach Marii i Piotra Curie.
Profesor Tomasz Pospieszny zaznaczył, że w bieżącym roku przypada kilka istotnych rocznic związanych z życiem Uczonej: 100. rocznica pierwszej podróży do USA oraz pierwszej wizyty w wolnej Polsce, a także 110. rocznica przyznania Nagrody Nobla z dziedziny chemii. Wyjątkowość dnia podkreśliła 115. rocznica pierwszego wykładu Madame Curie na Wydziale Nauk Ścisłych paryskiej Sorbony. Maria wygłosiła ten wykład 5 listopada 1906 roku o godzinie 13.30.
Składamy serdeczne podziękowania władzom Wydziału Chemii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz organizatorom i gościom za niezwykle serdeczne przyjęcie i niepowtarzalną atmosferę.

Zapraszamy do obejrzenia krótkiego materiału filmowego, wyemitowanego przez Wielkopolską Telewizję Kablową w dniu otwarcia.

Collegium Chemicum Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Fot. Jacek Wyrzykiewicz

 

Od lewej: prof. B. Brycki, J. Brycka, prof. I. Kowalczyk, E. Wajs, dr I. Taborska, dr inż. P. Chrząstowski, dr. inż. H. Koenig i prof. T. Pospieszny. Fot. Piękniejsza Strona Nauki
Profesor Tomasz Pospieszny przemawia podczas otwarcia wystawy, fot. H. Koenig.
Dr inż. Piotr Chrząstowski opowiada o żyjących potomkach Marii Skłodowskiej-Curie. Fot. H. Koenig
Wizytówka Madame Curie podarowana Marii ze Skłodowskich Goetel-Szancenbachowej przez Uczoną. Ze zbiorów rodzinnych Piotra Chrząstowskiego
Celebrowanie urodzin Marii Skłodowskiej-Curie. Od lewej: dr inż. Piotr Chrząstowski, Ewelina Wajs i prof. Tomasz Pospieszny. Fot. T. Skrzydło

 

Wystawa — „Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce” w Collegium Chemicum Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu

Tomasz Pospieszny & Ewelina Wajs

Scenariusz wystawy pt. Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce powstał w oparciu o treść książki pod tym samym tytułem autorstwa prof. Tomasza Pospiesznego z Wydziału Chemii UAM. Wystawa skupia się na życiu odkrywczyni polonu i radu, kobiety, która swoimi badaniami wprowadziła ludzkość w erę atomu. Żaden z wątków biograficznych Uczonej nie został pominięty. Maria Skłodowska-Curie została sportretowana na wielu płaszczyznach i w wielu życiowych sytuacjach, przez co przestaje być poważną postacią z pomnika. W ten sposób widzimy Ją jako pilną uczennicę, dobrą córkę, zakochaną kobietę, czułą żonę, troskliwą matkę i babcię, namiętną kochankę, a także genialną uczoną. Poznając koleje losu Marii Skłodowskiej-Curie odkrywamy Jej drugie, skrzętnie ukrywane i znane tylko najbliższym oblicze: Mani, Maniusi, Marii czy Mé, jak nazywały ją córki. Autorami wystawy są Tomasz Pospieszny i Ewelina Wajs-Baryła, którzy wspólnie od lat tworzą projekt edukacyjny Piękniejsza Strona Nauki promujący udział kobiet w tworzeniu nauk ścisłych.

Marii Skłodowskiej-Curie nie trzeba nikomu przedstawiać. Dzięki przenikliwości i pracowitości odkryła, wyizolowała i scharakteryzowała dwa pierwiastki chemiczne, które swoimi niezwykłymi właściwościami fizycznymi odmieniły spojrzenie społeczności fizyków i chemików na materię. Dzięki wizjonerskiemu geniuszowi, po raz pierwszy – już w 1900 roku – Uczona przewidziała, że atom nie jest czymś trwałym i niezmiennym – przewidziała, że atomy jednych pierwiastków mogą przekształcać się w inne! Należy podkreślić, że był to czas, kiedy wielu wybitnych uczonych poddawało w wątpliwość istnienie atomów w ogóle.

Maria Skłodowska-Curie jest pierwszą kobietą, której przyznano Nagrodę Nobla najpierw z fizyki (1903 r.), a później z chemii (1911 r.). Do dziś pozostaje jedyną podwójną laureatką tej nagrody w dwóch różnych dyscyplinach naukowych. Jest pierwszą kobietą profesorem nauk ścisłych na Sorbonie, jako jedna z pierwszych kobiet weszła na Rysy i zrobiła prawo jazdy na samochody ciężarowe. Od 1995 roku jest pierwszą nie-Francuzką spoczywającą w paryskim Panteonie w dowód uznania Jej zasług, które oddała ludzkości. Warto też pamiętać, że poza nauką Uczona aktywnie działała w Międzynarodowej Komisji Współpracy Intelektualnej przy Lidze Narodów, a podczas pierwszej wojny światowej siadała za kierownicą niejednego samochodu przerobionego na ambulans radiologiczny, aby nieść pomoc rannym żołnierzom. Dzięki Jej wytrwałości i uporowi powstały Instytuty Radowe – najpierw w Paryżu, a później w Warszawie.

Maria Skłodowska-Curie wciąż cieszy się nieustającą popularnością. W 2009 roku brytyjski magazyn „New Scientist” uznał Ją za najwybitniejszą kobietę naukowca wszech czasów. Z kolei rok 2011 został ustanowiony przez trzy organizacje międzynarodowe – ONZ, WHO i UNESCO – Rokiem Chemii, a jego patronką wybrano Uczoną. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ogłosił rok 2011 Rokiem Marii Skłodowskiej-Curie. W ogłoszonym z kolei w 2018 roku plebiscycie brytyjskiego „BBC History Magazine” uznano Marię Skłodowską-Curie za najbardziej wpływową kobietę w historii. Niezmiernie cieszy fakt, że kobieta, której przyszło żyć w epoce narodzin nauki o atomie i w której marzenia alchemików o przemianie materii w złoto zostały ziszczone, jest nadal popularna. Geniusz, pracowitość, upór w dążeniu do obranego celu, ale także słabość charakteru nadawały Marii Skłodowskiej-Curie ludzki, a nie pomnikowy wymiar.

Na wystawę zaprasza Dziekan Wydziału Chemii UAM prof. dr hab. Maciej Kubicki. Wernisaż wystawy odbędzie się 5 listopada o godz. 11.00 w holu Collegium Chemicum. Gościem honorowym będzie dr inż. Piotr Chrząstowski – potomek rodu Skłodowskich (prawnuk Józefa Skłodowskiego, brata Marii Skłodowskiej-Curie, wnuk prof. Walerego Goetla jednego z twórców i wieloletniego rektora AGH w Krakowie).

Wystawę będzie można oglądać do 22 grudnia 2021 roku. Organizatorami wystawy są dr Iwona Taborska i prof. UAM dr hab. Tomasz Pospieszny.

Książkę  Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce autorstwa prof. Tomasza Pospiesznego można zakupić na  oficjalnej stronie Wydawnictwa Po Godzinach.