Nowe, poszerzone i uzupełnione wydanie „Zakochanej w nauce”

Śpieszymy do Państwa z informacją, że Wydawnictwo Sophia uruchomiło właśnie możliwość zakupu najnowszego, 3. wydania książki profesora Tomasza Pospiesznego Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce w ofercie przedpremierowej! Współwydawcą książki jest Polskie Towarzystwo Chemiczne.

 

Zapraszamy do księgarni Wydawnictwa Sophia w serwisie Allegro.pl

 

  • Kupując najnowsze wydanie Zakochanej w nauce zyskujecie Państwo dostęp do najnowszych badań o życiu i pracy Marii Skłodowskiej-Curie. Autor wnikliwie zbadał archiwum córki Uczonej, zdeponowane w paryskim Musée Curie i jako pierwszy publikuje informacje w nim zawarte. Książka liczy aż 560 stron!
  • W najnowszym wydaniu książki jeszcze więcej, bo 170 fotografii – w tym publikowane po raz pierwszy nieznane zdjęcia z kolekcji rodzinnych Skłodowskich i Curie.
  • W przedsprzedaży w prezencie od Wydawnictwa ekskluzywna pocztówka-faksymile fotografii ze zbiorów rodzinny, która została wykorzystana na okładce.
  • Dodatkowy prezent to szmatka do okularów z podobizną Marii Skłodowskiej-Curie.

Książka „Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce” autorstwa Tomasza Pospiesznegoto poszerzone i uzupełnione trzecie wydanie znakomitej biografii uczonej. Nowe wydanie zostało przejrzane, poprawione, poszerzone o tło historyczne i uzupełnione w oparciu o najnowsze badania Autora i zupełnie zapomniane źródła, takie jak m.in. listy rodzinne, niepublikowane wspomnienia sióstr Bronisławy Dłuskiej i Heleny Skłodowskiej-Szalay, pamiętniki brata dra Józefa Skłodowskiego i bratanicy Marii Skłodowskiej-Szancenbachowej, liczne wspomnienia uczennic i uczniów Noblistki, a także kucharki i szofera.

Książka zawiera liczne cytaty, gdyż zamierzeniem autora jest by czytelnik odkrywał Marię Skłodowską-Curie w dużej mierze przez jej własne słowa.

Tomasz Pospieszny sportretował uczoną na tle jej dokonań naukowych, tym nie mniej niezbędne dla zrozumienia fenomenu Marii Skłodowskiej-Curie zagadnienia fizyczne i chemiczne zostały wyjaśnione w możliwie najprostszy sposób, gdyż Autor posiada rzadką umiejętność opowiadania o skomplikowanych procesach z dziedziny chemii jądrowej w sposób niezwykle przejrzysty nawet dla laika.

Ogromną zaletą Zakochanej w nauce jest bogaty wybór zdjęć (w publikacji znajduje się 170 pełnowymiarowych ilustracji; w tym 5 kolorowych), w większości mało znanych. Szeroko zakrojone poszukiwania ikonograficzne, a także współpraca z potomkami rodzin Skłodowskich i Curie, pozwoliły na zaprezentowanie Noblistki i osób z nią związanych w relacjach zarówno naukowych, jak i prywatnych. Dodatkowym ukłonem w stronę Czytelnika jest bardzo rzadkie, kolorowe (nie kolorowane!) zdjęcie Marii Skłodowskiej-Curie z córką Ewą z początku XX wieku, wykonane w technice Omnicolor, z zasobów Musée Curie w Paryżu.

Zadbaliśmy o stronę edytorską i estetyczną publikacji. Oprócz twardej oprawy i obwoluty, dodaliśmy aż dwie plecione tasiemki-zakładki.

 

Książka została wydrukowana na papierze Munken Premium Cream 15 90 g/m2 firmy Arctic Paper.

Ten bezdrzewny, niepowlekany papier o naturalnej powierzchni zapewnia najlepszą czytelność tekstu, a także trwałość książki.

Papier Munken Premium Cream produkcji Arctic Paper Munkedals, posiada brązowy certyfikat Cradle to Cradle Certified®. Program Cradle to Cradle Certified® jest uznanym na całym świecie standardem gospodarki o obiegu zamkniętym.

Książkę objęto patronatami:

 

 

126. rocznica urodzin Irène Joliot-Curie

Z okazji urodzin drugiej w historii nauki laureatki Nagrody Nobla z chemii zapraszamy do przeczytania fragmentu książki Tomasza Pospiesznego pt. Pasja i geniusz. Kobiety, które zasłużyły na Nagrodę Nobla.

 

Irenka w Saint-Rèmy-lès-Chevreuse, gdzie rodzina spędzała lato, 1904, [za:] Marie Curie. Une femme dans son siècle, Paris 2017, s. 99; opracowanie graficzne Ewelina Wajs
Irène Joliot-Curie przyszła na świat 12 września 1897 roku w Paryżu. Nieco ponad rok później jej rodzice, Maria Skłodowska-Curie i Pierre Curie, ogłosili odkrycie dwóch nowych cudownych pierwiastków radioaktywnych – polonu i radu. Sądzę, że można śmiało wysunąć wniosek, iż Irène urodziła się w przededniu naukowej rewolucji. Z listu Marii do siostry Heleny wiadomo, że poród nastąpił „przynajmniej o 15 dni za wcześnie; przyspieszyło go zmęczenie przy porządkowaniu mieszkania i rzeczy zimowych, dreptałam za wiele przez ostatnie dni1. Poród odebrał teść Marii – Eugènie Curie. Kilka dni później, 27 września, na raka piersi zmarła matka Pierre’a Sophie-Claire. Eugène zamieszkał z rodziną syna i wydaje się, że od tego momentu był „najlepszym przyjacielem dziewczynki, najtkliwszym jej wychowawcą2. Irène, wspominając dziadka, pisała, że był człowiekiem:

[…] o postępowych poglądach, wolnomyślicielem i antyklerykałem3. […] Jestem przekonana, że w niektórych kwestiach politycznych dziadek miałby te same poglądy co ja, ponieważ mój sąd opiera się na prostych zasadach, które on mi wszczepił. Moje nastawienie w stosunku do spraw politycznych i religijnych zawdzięczam w znacznie większym stopniu jemu niż matce4.

Jej siostra Ève Curie wspominała z kolei, że:

[…] jemu to niewątpliwie zawdzięcza późniejsza Irena Joliot-Curie równowagę psychiczną,

on ją nauczył stronić od wszelkiego smutku i bezgranicznie kochać rzeczywistość, on jej przekazał swój antyklerykalizm, a nawet swoje sympatie polityczne5.

Sama uczona zaś dodawała:

W początkach mego wykształcenia ważną rolę odegrał dziadek, dawał mi dużo książek i kazał się uczyć wierszy, które nie bardzo jeszcze rozumiałam, ale których piękno już odgadywałam. Z tych czasów pozostało mi zamiłowanie do uczenia się poezji6.

Irena z dziadkiem Eugeniuszem Curie, [za:] https://www.pourlascience.fr/sd/histoire-sciences/deux-jeunes-gens-complementaires-4516.php, dostęp 12 września 2019
Nie powinno to dziwić, gdyż doktor Curie miał więcej czasu niż synowa, a jednocześnie był bardziej antyklerykalny niż ona. Irène przejęła nieprzejednany stosunek dziadka do religii. Dopóki żyła, nigdy nie weszła do kościoła, nawet żeby podziwiać dzieła sztuki sakralnej7. We wspomnieniach poświęconych matce napisała:

Matka, która nigdy nie była wierząca, mówiła nam niekiedy: „Wychowuję was bez religii. Później, kiedy będziecie dorosłe, będziecie mogły, o ile zechcecie, przyjąć religię, która by wam odpowiadała”. Dziadek, stary wolnomyśliciel, nie ochrzcił swoich synów, co było rzeczą rzadką w tamtym czasie. Na pewno nie mógłby zrozumieć ani uznać, że synowie jego mogliby się nawrócić na jakąś religię. Ja zajmuję to samo stanowisko i chociaż szanuję szczerze wiarę, nie mogłabym współżyć blisko ze swoim dzieckiem, którego pojęcia tak bardzo odbiegałyby od moich8.

Bronisława Dłuska w liście do Ludwika Wertensteina pisała, że Irène:

[…] namiętnie kochała matkę i uważała ją za swoją wyłączną własność. Nikt inny nie miał

na nią wpływu z wyjątkiem dziadka, dr. Eugeniusza Curie, który po śmierci żony zamieszkał

z rodzicami Ireny. Był to człowiek niezwykle wykształcony i niezmiernej dobroci. […] Mając

dużo wolnego czasu, dziadek opiekował się troskliwie i mądrze małą Ireną. Uczył ją czytać

i pisać, chodził z nią na spacery i rozmawiał całymi godzinami. Wpływ matki i dziadka odbił

się wcześnie na dziecku, urabiając w nim poważny stosunek do życia i do lekceważenia błahszych jego stron9.

Maria była oddaną, kochającą i troskliwą matką. W listopadzie 1897 roku w jednym z listów do Władysława Skłodowskiego pisała:

Nadal karmię moją małą królewnę, ale niedawno obawialiśmy się, że będę musiała przestać. W ciągu ostatnich trzech tygodni Irena nagle spadła na wadze, wyglądała niezdrowo, była bez ochoty do życia i smutna. Teraz idzie jednak ku lepszemu. Jeśli Irena będzie normalnie przybierała na wadze, będę nadal karmić ją sama. Jeśli nie, wezmę mamkę, mimo przykrości, jaką mi to sprawi, i mimo kosztów: za nic na świecie nie chciałabym zaszkodzić rozwojowi mojego dziecka10.

Maria z Ireną, ok. 1904, Musee Curie (coll. ACJC)

Natomiast w grudniu 1898 roku do Bronisławy Dłuskiej donosiła, że z Irène „robi się coraz większy łobuz, co do żywienia jest bardzo wybredna i, oprócz tapioki na mleku, nic prawie regularnie jeść nie chce, nawet jajek”11. W notatniku notowała etapy rozwoju córki:

Styczeń 1898 roku: Chowa się dobrze i zaczyna przekręcać się w łóżeczku na bok.

Luty: Zaczyna bać się obcych ludzi i rzeczy, podniesionych głosów itp.12

20 lipca: […] robi „pa” rączką – zupełnie już dobrze chodzi na czworakach i mówi „gogli – gogli – go”. Przez cały dzień przebywa w ogrodzie w Sceaux, na dywanie. Tacza się po nim, wstaje, siada…

15 sierpnia: […] wyrznął się siódmy ząbek, na dole z lewej strony. Może się utrzymać, stojąc pół minuty bez niczyjej pomocy. Od trzech dni kąpiemy ją w rzece. Krzyczy przy tym, ale dzisiaj (czwarta kąpiel) przestała krzyczeć i zaczęła się bawić, uderzając rączkami o wodę. Bawi się z kotem i goni go z bojowymi okrzykami. Nie boi się już obcych. Dużo śpiewa.

Z krzesła potrafi sama wdrapać się na stół.

17 października: […] chodzi bardzo dobrze, zupełnie już nie biega na czworakach.

5 stycznia 1899 roku: […] ma piętnaście zębów13.

Maria i Piotr Curie z córką Ireną oraz Jean i Henrietta Perrinowie z córką Aliną, ok. 1900, [za:] http://www.bg.agh.edu.pl/MSC/msc.php?page=04C_PiotrCurie, dostęp 5 września 2020
Należy pamiętać, że w czasie gdy Irène stawiała dzielnie pierwsze kroki i poznawała świat na swój własny dziecięcy sposób, jej rodzice poznawali mistyczny świat atomów. Wnuczka Marii Hélene Langevin-Joliot podkreśliła:

Moja matka […] mówiła, że były dwie Marie, jedna ta z laboratorium i druga w domu. W domu pełniła rolę matki, która troszczy się o dzieci. Piotr dużo mniej zajmował się córkami,

więc w ich domu panował tradycyjny w owych czasach podział ról. Oczywiście mieli w domu pomoc, kogoś, kto gotował, pilnował dzieci. Ojciec Piotra mieszkał z nimi i w dużej mierze przejął opiekę nad dziećmi, szczególnie moją matką, co było ogromnie ważne, zwłaszcza po śmierci Piotra14.

Irène podobnie jak jej ojciec niewiele mówiła, była uparta, nieśmiała i skryta, myślała wolno, ale dogłębnie, cechowała ją wielka inteligencja. Uczennica Marii Eugénie Cotton podaje, że kiedy Irène w gabinecie przyrodniczym w Sevres zobaczyła gipsowy odlew ciosu mamuta, zapytała ją, czy kiedykolwiek widziała mamuta. Gdy Cotton wyjaśniła, że mamuty żyły bardzo dawno, zaintrygowana Irene powiedziała: „No to spytam się dziadzi, jest stary. Musiał przecież kiedyś je widzieć15. Dziadek nauczył ją też wrażliwości. Kiedyś zobaczyła obraz Rembrandta przedstawiający starą biedną kobietę i wykrzyknęła, zanosząc się płaczem: „Och, moja biedna staruszko!16. Wykazywała dziecinną nieśmiałość i zuchwałość. Kiedy Maria zapraszała nielicznych przyjaciół do domu, Irène ukrywała się za jej spódnicą i od czasu do czasu upominała się „Musisz zwrócić na mnie uwagę17. Zagadywana na plaży przez znajomą matki powiedziała ostrożnie: „Nie bardzo cię znam18. Nie bez powodu Maria nazywała ją małą królewną lub małym dzikusem19.

Irena i Ewa Curie, 1908, Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, [za:] http://www.bg.agh.edu.pl/MSC/msc.php?page=04C_PiotrCurie, dostęp 5 września 2020
Od wczesnych lat wykazywała znaczne zainteresowanie i zdolności do nauki. Splendor, który spadł na rodzinę Curie w 1903 roku w związku z przyznaniem Marii i Pierre’owi Nagrody Nobla z fizyki, dotknął także bezpośrednio sześcioletnią Irène. Dziennikarze podchodzili pod ogród państwa Curie i ukradkiem próbowali rozmawiać z ich córką. Zapytana przez jednego z nich: „Gdzie są twoi rodzice?”, odpowiedziała poważnie: „W laboratorium20. Hélene Langevin-Joliot wspominała:

Mama opowiadała mi, że uwielbiała spędzać czas z rodzicami, ale nie zawsze było to możliwe. Lubiła też bawić się z dziećmi, a Nagroda Nobla była jedną z jej ulubionych zabawek21.

Eugénie Cotton pisała z kolei, że Irène:

[…] do ósmego roku życia wzrastała w szczęśliwym domu rodzinnym. Rodziców swoich, rzecz prosta, widywała za dnia bardzo rzadko, ale wieczorami, w niedzielę, podczas wakacji otoczona była ich czułą miłością i pozostały jej piękne wspomnienia wspólnych spacerów w lesie, nad morzem. Często obijały się o jej uszy wyrazy takie jak laboratorium, rad, polon, emanacja. […] [Irene] bawiła się pięknym złotym medalem Davy’ego, który otrzymali jej rodzice, widziała, jak rad świeci w ciemności […]22.

 

 

 

Bibliografia

1. K. Kabzińska, M.H. Malewicz, J. Piskurewicz, J. Róziewicz, Korespondencja polska Marii Skłodowskiej-Curie. 1881−1934, Instytut Historii Nauki PAN, Polskie Towarzystwo Chemiczne, Warszawa 1994, s. 27.

2. E. Curie, Maria Curie, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1997, s. 160.

3. I. Joliot-Curie, Wspomnienia o Marii Skłodowskiej-Curie, „Postępy Fizyki” 6, 1955, s. 40–65.

4. Tamże, s. 57.

5. S. Quinn, Życie Marii Curie, Prószyński i S-ka, Warszawa 1997, s. 358.

6. I. Joliot-Curie, Wspomnienia, dz. cyt., s. 44.

7. S. Bertsch McGrayne, Nobel Prize Women in Science. Their Lives, Struggles, and Momentous Discoveries, wyd. 2, Joseph Henry Press, Washington 2006, s. 121.

8. I. Joliot-Curie, Wspomnienia, dz. cyt., s. 57.

9. E. Wajs-Baryła, List Bronisławy Dłuskiej do Ludwika Wertensteina z charakterystyką Ireny Joliot-Curie – po otrzymaniu Nagrody Nobla, „Nauka Polska. Jej Potrzeby, Organizacja i Rozwój” 27 (52), 2018, s. 13–24.

10. S. Quinn, Życie Marii Curie, dz. cyt., s. 189.

11. E. Curie, Maria Curie, dz. cyt., s. 173.

12. S. Quinn, Życie Marii Curie, dz. cyt., s. 189.

13. E. Curie, Maria Curie, dz. cyt., s. 173–174.

14. A. Albrecht, Maria Skłodowska-Curie. Listy, Drzewo Babel, Warszawa 2012, s. 47.

15. S. Bertsch McGrayne, Nobel Prize Women in Science, dz. cyt., s. 122.

16. Tamże, s. 122.

17. Tamże.

18. Tamże.

19. W. Conkling, Radioactive! How Irene Curie and Lise Meitner Revolutionized Science and Changed the World, Algonquin Young Readers, Chapel Hill 2016, s. 20.

20. S. Bertsch McGrayne, Nobel Prize Women in Science, dz. cyt., s. 122.

21. Cytat z filmu: Wyjście z cienia – historia Ireny i Fryderyka Joliot-Curie, reż. R. Reed, USA 2009.

22. E. Cotton, Rodzina Curie i promieniotwórczość, Wiedza Powszechna, Warszawa 1965, s. 97.

134. rocznica urodzin Jadwigi Szmidt

 

Jadwiga Szmidt, b.d., [za:] N. Pigeard-Micault, Les femmes du laboratoire de Marie Curie, Paris 2013, s. 269

Jadwiga Szmidt jest kobietą, która jak inne opisane w felietonach na łamach Piękniejszej Strony Nauki, poświęciły swoje życie dla nauki. Jak wiele z nich musiała opuścić dom rodzinny, aby móc poznawać tajniki najpiękniejszej tajemnicy Matki Przyrody – tajemnice fizyki i chemii. Szmidt miała możliwość uczyć się od najlepszych. Pracowała zarówno z Marią Skłodowską-Curie jak i Ernestem Rutherfordem.

Jadwiga Szmidt przyszła na świat 8 września 1889 roku w Łodzi w polskiej rodzinie. Wiadomo, że jej ojciec miał na imię Ryszard. Co dość istotne była wychowana w wierze ewangelickiej. Jej ścieżka edukacyjna była dość typowa dla czasów, w których przyszło jej żyć. Początkowe nauki pobierała w Warszawie, a następnie w 1905 roku rozpoczęła studia nauczycielskie w Żeńskim Instytucie Pedagogicznym w Petersburgu. Nauczanie było wtedy jedną z niewielu opcji dostępnych dla kobiet zainteresowanych nauką.

Paul Ehrenfest (1880–1933), ok. 1911 roku, domena publiczna

Po ukończeniu studiów w 1909 roku (inne źródła podają 1911 rok) Szmidt przyjęła etat w Żeńskim Gimnazjum Tagantsewa w Sankt Petersburgu, gdzie przez dwa lata uczyła fizyki. To właśnie tutaj Jadwiga poznała i zaprzyjaźniła się między innymi z Paulem Ehrenfestem i jego żoną Tatianą Afanasjewą [felieton Tomasza Pospiesznego o Tatianie], Abramem Joffem czy Dmitrijem Roschdestwenskim. Warto odnotować, że poza zwykłymi zajęciami prowadziła także zajęcie laboratoryjne. W 1911 roku wyjechała do Paryża na półroczne szkolenie nauczycieli na Sorbonie. Dzięki wstawiennictwu Jana Danysza, Szmidt, pomimo braku licencjatu, otrzymała zgodę na odbycie stażu w semestrze wiosennym w laboratorium Marii Skłodowskiej-Curie. Jak się później okazało był to dość wyjątkowy czas dla laboratorium Curie, gdyż w tym samym czasie co ona pracowały tam również May Sybil Leslie (angielska chemiczka; zajmowała się chemią toru i aktynu), Ellen Gleditsch (norweska radiochemiczka; ustaliła okres półtrwania radu i pomogła udowodnić istnienie izotopów) i Eva Ramstedt (szwedka chemiczka; specjalistka z zakresu radiologii). Szmidt zaprzyjaźniła się szczególnie z Leslie i Gleditsch, a ich znajomość przetrwała przez długie lata.

Po powrocie do Petersburga Jadwiga ponownie zaczęła nauczać fizyki, ale jak sie wydaje jej pobyt w laboratorium Marii Curie obudził w niej chęć do pracy naukowej. Po rozmowie z profesorem Aleksandrem Lwowiczem Grishunem, który uczył ją Żeńskim Instytucie Pedagogicznym w Petersburgu, i jego aprobacie, zaczęła badania związane z optotechniką w kierowanym przez niego laboratorium.

Fizycy z Petersburga; pierwszy rząd: D. S. Roschdestwenski; drugi rząd od lewej: P. Ehrenfest, G. Weihardt, G. P. Perlitz, T. Afanasjewa-Ehrenfest; trzeci rząd: W. Bursian, A. Ioffe, J. Krutkov, W. Chulanowski, L. Isakow, A. Dobiasz, J. Szmidt, C. Baumgart, 1912, domena publiczna

 

Członkowie kręgu fizyków w Petersburgu; siedzą od lewej: P. Ehrenfest, A. Ioffe, D. Rozchdeswenski, T. Afanasjewa-Ehrenfest; stoją: W. Chulanowski, G. Weihardt, L. Isakow, G. Perlitz, W. Bursian i J. Szmidt, 1912, domena publiczna

May Sybil Leslie (1887–1937), b.d., [za:] N. Pigeard-Micault, Les femmes du laboratoire de Marie Curie, Paris 2013, s. 159
W 1913 roku Szmidt odbyła podróż do laboratorium Ernesta Rutherforda w University of Manchester. Rok pobytu w Wielkiej Brytanii był dla niej niezwykle produktywny, zwłaszcza że nie posiadała formalnego dyplomu z fizyki i chemii. Prawdopodobnie wynikało to w dużej mierze ze sposobu w jaki Rutherford prowadził laboratorium. Wiadomo, że pomimo ukrytych bezwzględnych założeń kulturowych tamtych czasów, szczery i entuzjastyczny Rutherford wspierał kobiety zajmujące się nauką. Wiele kobiet prowadziło badania w jego laboratoriach w McGill i Manchesterze. [Rutherford] Przebywając jeszcze w Cambridge, zawsze wspomagał sprawę kobiet na uniwersytecie. Zaraz po tym, jak objął tam profesurę, sytuacja kobiet uległa radykalnej zmianie. Upierał się, aby były pełnoprawnymi członkiniami uniwersytetu. W przeciwieństwie do Thomsona, który był konserwatystą i obstawał przy pewnych ograniczeniach, Rutherford uważał, że kobiety mogą pracować na równi z mężczyznami. Fotografie grupowe badaczy z Laboratorium Cavendisha z lat 1921 i 1923 pokazują po jednej kobiecie na 29 i 25 osób, w 1932 roku – 2 na 39 osób. Jak widać, była to trudna walka. Szmidt rozpoczęła badania związane z porównaniem promieniowania gamma emitowanego przez różne pierwiastki promieniotwórcze, a następnie jego absorpcji przez różne gazy. Ta z pozoru prosta praca okazała się niemal ostatnią dla uczonej. Okoliczności wypadku, który omal nie uśmiercił badaczki podaje jeden z pracowników laboratorium Rutherforda: […] wypadek miał miejsce, gdy [Szmidt] sama w laboratorium próbowała otworzyć zamkniętą butelkę toksycznego gazu – dwutlenku siarki. Ulatniający sie gaz prawie ją udusił i miała wiele szczęście, że przeżyła.

Ellen Gleditsch (1879–1968), ok. 1935, Oslo Museum, sygn. OB.F05906c

Poza pracą, której Szmidt oddawała się bez reszty w Manchesterze miała okazję spotkać się ze swoją przyjaciółką Ellen Gleditsch. Uczona w drodze powrotnej ze Stanów Zjednoczonych do Norwegii chciała się zatrzymać w Anglii. Wzmiankę o tym znajdujemy w jednym z listów Ritherforda do Boltwooda, który pisał: Dowiedziałem się od panny Schmidt, że panna Gleditsch przyjedzie z tutaj w przyszłym tygodniu. Jadwiga z wielką radością oczekiwała przyjaciółki. Wyznała jej, że pomimo sukcesów naukowych i wspaniałej pracy nie mogłaby zdecydować się na życie w Manchesterze. Ellen w liście Boltwooda pisała: Wydaje się, że pannie Szmidt niełatwo było się przystosować do angielskiego trybu życia. Często kusiło mnie, by śmiać się z jej historii. Moja obecność [w laboratorium] dodała jej odwagi, aby pójść na popołudniową herbatę, co robiła bardzo rzadko. Jak się jednak wydaje z późniejszej korespondencji uczonej, była ona bardzo zadowolona z pobytu w Anglii i wykazywała wyraźną chęć powrotu do laboratorium Rutherforda. Przez kilka następnych lat korespondowała z Rutherfordem. W jednym z listów pisała: Właśnie widziałam sierpniowy [numer] Phil.[osophical] Mag.[azine], gdzie został opublikowany mój artykuł. […] Ten artykuł nie był tego warty, ale bardzo dziękuję… Mam wielką nadzieję, że kiedyś wrócę do badań. Pod koniec jej pobytu w Manchesterze odwiedziła ją Leslie, która pracowała w tym czasie w fabryce w Liverpoolu. Natomiast w drodze powrotnej do Petersburga Szmidt przez pewien czas przebywała u Gleditsch w Oslo.

Ernest Rutherford (1891–1934), b.d., domena publiczna

Podczas pierwszej wojny światowej także wymieniała listy z Rutherfordem. W jednym z nich dziękowała mu za artykułu dotyczący śmierci genialnego fizyka Henryʼego Moseleya, który zginął w bitwie pod Gallipoli. Pisała także, że jej zdrowie poprawiło się i że jej praca z uchodźcami wojennymi zajmowała jej cały czas i uniemożliwiła wznowienie badań. Co interesujące Szmidt w ramach opieki nad uchodźcami organizowała polskie szkoły. Można wnioskować, że Rutherford został jej wielkim mistrzem i naukowym wzorem. Zresztą uczony miał bardzo dobre podejście do współpracy z kobietami. Traktowała je na równi z mężczyznami, a czasami uważał, że w niektórych pracach laboratoryjnych są zdecydowanie lepsze. Przejmował się swoimi podopiecznymi, nawet jeśli już opuścili jego laboratorium. W liście do Ellen Gleditsch pisał: Od czasu do czasu czytam [w listach] od panny Szmidt zdawkowe informacje dotyczące jej zdrowie. Czuję się trochę zaniepokojony tymi uwagami. Myślę, że nie ma pojęcia, jak dbać o siebie. Pomimo odległości Szmidt nadal interesowała się radioaktywnością. W grudniu 1915 roku pisała do Rutherforda: Panna Gleditsch poinformowała mnie, że okres półtrwania radu jest bliski 1660 lat. W innym liście informowała, ze zdała z powodzeniem egzaminy końcowe i będzie mogła starać się o dyplom jeśli przedstawi oryginalny problem badawczy z zakresu matematyki, fizyki lub astronomii. W 1916 roku Jadwiga powróciła do badań naukowych w Instytucie Politechnicznym w Sankt Petersburgu pod kierunkiem Abrama Ioffego. Uczony w liście do żony chwalił nową pracownicę pisząc: Jestem bardzo zadowolony z Jadwigi […]. Ma szeroką wiedzę, dobre rozumowanie w rozwiązywaniu problemów, wykazuje także szczególne umiejętności laboratoryjne.

Seminarium Abrama Joffego w Instytucie Politechnicznym w Petersburgu: czwarty z lewej Joffe, obok niego prawdopodobnie Jadwiga Schmidt, 1915, domena publiczna

W 1923 roku Szmidt poślubiła Aleksandra Czernyszewa, wybitnego rosyjskiego elektrofizyka. Małżeństwo dawało jej wiele radości nie tylko na gruncie życia codziennego, ale także (a może przede wszystkim) pracy naukowej. Jak podają niektórzy historycy nauki Szmidt-Czernyszew była jedną z niewielu kobiet w dziedzinie fizyki atomowej, która wyszła za mąż i kontynuowała badania [naukowe]. W tym czasie kontynuowanie pracy na ogół oznaczało pozostanie samotnym lub poślubienie wspierającego naukowca; normalnym oczekiwaniem było to, że kobieta porzuci naukę po ślubie. Wspólnie zostali prekursorami technologii telewizyjnej i uzyskali patent na oscyloskop. W 1923 roku małżonkowie chcieli wyjechać do Paryża na Zjazd Elektrotechników. Jadwiga potrzebowała rekomendacji znanej osobistości, napisała więc list do Marii Skłodowskiej-Curie, w którym czytamy między innymi: Dla osiągnięcia wizy francuskiej należy się powołać na osoby we Francji, które mogłyby poręczyć za mnie. Czy Szan. Pani pozwoli powołać się na Nią? Byłabym Jej niewypowiedziane wdzięczną, nie mam bowiem znajomych we Francji, a zaś powołanie się na imię tak chlubnie znane w nauce wszechświatowej bezwarunkowo przyśpieszy formalności. Jednocześnie proszę o pozwolenie wręczenia Szan. Pani w Paryżu mych skromnych prac, z których dwie wykonane u prof. Rutherforda. Od kilku lat pracuję z mężem, pomagając mu w pracach w dziedzinie prądów elektronowych. Maria doskonale pamiętała Jadwigę i wspomniane pozwolenie wydała.

Od 1924 roku Szmidt została dyrektorem laboratorium elektropróżniowego. Jej kariera kwitła. W 1929 roku małżonkowie odbyli owocną podróż do Stanów Zjednoczonych, gdzie dali serię wykładów. Oprócz działalności naukowej Jadwiga Szmidt miała olbrzymie zdolności językowe. Biegle posługiwała się językami polskim, niemieckim, angielskim, francuskim, rosyjskim i włoskim. Tłumaczyła wiele prac na rosyjski, w tym książkę Michaela Faradaya „Eksperymentalne badania elektrycznościˮ. Niestety nie doczekała jej rosyjskiego wydania.

M. Faraday, Eksperymentalne badania elektryczności, tłum. A. Czernyszew i J. Schmidt-Czernyszew, Moskwa 1947; strona tytułowa tomu pierwszego, [za:] Rosyjska Biblioteka Narodowa
Pod koniec 1930 roku życie uczonej uległo pogorszeniu. Terror wprowadzany przez Stalina zmuszał uczonych, aby przeprowadzili badania pod dyktando programu partii komunistycznej i zerwali kontakty z zachodnimi badaczami. Jadwiga znalazła się na liście podejrzanych, gdyż współpracowała i korespondowała z uczonymi z zachodu. Niestety z późnych lat trzydziestych nie zachowały się żadne informacje dotyczące życia uczonej. Prawdopodobnie cierpiała podczas czystek stalinowskich i być może dzięki protekcji Ioffego ocaliła życie. W 1938 roku Aleksander przeniósł się do Moskwy, a Jadwiga pozostała w Leningradzie. Małżeństwo zostało zmuszone do kontaktów korespondencyjnych. W jednym z listów do męża pisała: Dlaczego wcześniej nie skontaktowałem się z mądrym lekarzem […]; mój stan pogorszył się również dlatego, że do mnie nie napisałeś. Czego nie przypuszczałem! Można zatem wnioskować, że zaczęła poważnie chorować. Niestety nie wiemy co spowodowało chorobę.

Dokładna data i przyczyna śmierci uczonej nie jest znana. Jadwiga Szmidt-Czernyszew zmarła w kwietniu 1940 roku w Leningradzie. Jej mąż Aleksander umarł 18 kwietnia tego samego roku w Moskwie. Wielu historyków nauki uważa, że śmierć obu małżonków w tym samym miesiącu, to coś więcej niż przypadek i mało prawdopodobne, by nastąpiła z przyczyn naturalnych. Przyczyna śmieci małżonków do dziś pozostaje owiana tajemnicą.