Recenzujemy! Anja Røyne „Z czego zrobiony jest świat”

 

Wydawnictwo Muza przygotowało książkę autorstwa norweskiej fizyczki dr Anji Røyne z Physics of Geological Processes, Department of Physics, University of Oslo, która zabiera czytelnika w niezwykły świat pierwiastków chemicznych. Nie powinno to dziwić, gdyż chemia i fizyka są naprawdę fascynującymi naukami, a Autorka w sposób jasny, i co ważniejsze prosty, przedstawia nam niezwykłą historię świata.

Autorka rozpoczyna swoją opowieść od historii stworzenia świata. Dokonuje zabawnego zabiegu, bowiem opisuje ją wzorem biblijnej opowieści – streszcza na przestrzeni siedmiu dni. Jest to niezwykle interesujące, tym bardziej, że swego czasu świetny astrofizyk, popularyzator nauki i autor kilku książek Neil deGrasse Tyson w serialu popularnonaukowym Cosmos: A Spacetime Odyssey przedstawił historię tworzenia świata w oparciu o rok kalendarzowy. Jest to ciekawe zestawienie dwóch spojrzeń na tą samą opowieść.

W kolejnych rozdziałach książki „Z czego zrobiony jest światˮ poznajemy między innymi fascynującą historię:

  •      złota – jednego z najbardziej pożądanych przez człowieka pierwiastków. Autorka opowiada jak doszło do powstania złóż tego metalu oraz w jaki sposób zaczęto wydobywać metal i jak zawładnął wyobraźnią człowieka;
  •       żelaza, które z całą pewnością za sprawą swoich wyjątkowych właściwości fizycznych i chemicznych przyczyniło się do rozwoju cywilizacji w sposób szczególny – jest przecież nie tylko materiałem, z którego są zbudowane konstrukcje, ale jest też ważnym składnikiem hemoglobiny;
  •       miedzi, aluminium (glinu) i tytanu, które całkowicie zdominowały współczesną technologię. To właśnie te pierwiastki wykorzystujemy w produkcji przewodów elektrycznych, komputerów, telefonów komórkowych (Przeciętna komórka może zawierać nawet sześćdziesiąt dwa różne pierwiastki. To aż trzy czwarte spośród osiemdziesięciu trzech nieradioaktywnych pierwiastków, które istnieją na Ziemi. s. 90–91), samochodów elektrycznych etc. Ponadto tytan – wytrzymały, lekki, nietoksyczny – jest wykorzystywany w produkcji implantów;
  •      wapnia i krzemu – pierwiastków bardzo rozpowszechnionych i znanych (budują przecież pancerzyki mikroorganizmów, tworzą piasek), a nader intrygujących;
  •      węgla, którego właściwości są niezwykłe – od odmian alotropowych takich jak diament czy grafit (żeby wymienić tylko dwie), wchodzi w skład każdego żywego organizmu, kauczuku, gumy, plastiku etc. Nawet nie zdajemy sobie sprawy ile zawdzięczamy temu niezwykłemu pierwiastkowi – całe życie;
  •       potasu, azotu i fosforu – trzech pierwiastków bez których trudno się obejść. Należy zgodzić się ze stwierdzeniem Autorki, że bez nich zwyczajnie nie możemy istnieć – są podstawowymi składnikami nawozów; azot i fosfor wchodzą w skład cząsteczek DNA, a potas np. stanowi część sygnałów elektrycznych, które płyną przez nasz układ nerwowy (s. 148).

Trzy ostatnie rozdziały poświęcone są omówieniu zagadnień związanych z energią – sposobami jej pozyskiwania, kontroli i wykorzystania. Czuję jednak pewien niedosyt jeśli chodzi o kwestie związane z energią jądrową oraz pierwiastkami radioaktywnymi. Może te kwestie zostaną poruszone w kolejnej książce dr Anji Røyne.

Oczywiście nie zdradzam wszystkich szczegółów omawianych w książce przez dr Røyne, bowiem chciałbym, aby czytelnik samodzielnie zapoznał się z argumentami i wieloma wątkami poruszonymi przez Autorkę, które tworzą barwną opowieść o fizyce i chemii.

Z pewnością największym minusem książki jest brak umieszczenia w niej kolorowej wkładki z układem okresowym pierwiastków, która ułatwiłaby odszukiwanie pierwiastków oraz uzmysłowiła – zwłaszcza młodszym czytelnikom – dlaczego ich właściwości są takie, a nie inne. Dr Røyne jest przewodnikiem po przepięknym świecie pierwiastków chemicznych, dlatego wielką szkodą dla odbiorców jest brak „mapyˮ, którą można podążać. Z przykrością też muszę zauważyć, że mankamentem jest brak indeksu rzeczowego bardzo ułatwiającego odszukanie informacji interesujących czytelnika.

W moim odczuciu książka „Z czego zrobiony jest światˮ może i powinna stanowić wprowadzenie do innych książek z pogranicza fizyki i chemii. Dr Røyne w sposób przystępny, bardzo rzeczowy, ale zarazem ciekawy omawia w jaki sposób pierwiastki chemiczne wpłynęły na rozwój cywilizacji. Sposób narracji w żadnym razie nie jest nudny – można wyczuć entuzjazm Autorki. Opowiadanie o podstawowych prawach fizyki i chemii w sposób niezwykle przejrzysty sprawia, że książkę czyta się szybko i z zainteresowaniem. Z całą pewnością jest to lektura, która może porwać młodych ludzi szukających swojej drogi zawodowej. Nie zdziwiłbym się, gdyby pod wpływem pasji i entuzjazmu dr Røyne w przyszłości ktoś wybrał nauki ścisłe jako zainteresowanie zawodowe.

Piękniejsza Strona Nauki dziękuje za egzemplarz recenzencki.

            Tomasz Pospieszny

 

Anja Røyne, Z czego zrobiony jest świat. Jak żelazo pomaga nam oddychać, potas pozwala nam widzieć i inne supermoce pierwiastków, Wydawnictwo Muza SA, Warszawa 2020.

ISBN 978-83-287-1364-2

Data premiery: 20 maja 2020.

 

Film „REKTOR” i związki Walerego Goetla z rodziną Skłodowskich

 

Dziś chcielibyśmy Państwu przypomnieć niezwykłą postać – autora wspomnień o pobycie Marii Skłodowskiej-Curie oraz przedstawionych zdjęć uczonej z 1911 roku w Zakopanem – Profesora Walerego Goetla jednego z najwybitniejszych polskich uczonych. Znanego i cenionego geologa, paleontologa i ekologa.

Rok 1911 był dla Marii Skłodowskiej-Curie obfitujący w dramaty i radości. 23 stycznia została odrzucona jej kandydatura do Francuskiej Akademii Nauk. Coraz częściej nękała ją nieprzyjemnymi wizytami Jeanne Langevin, żona Paula Langevina, z którym Maria od pewnego czasu była związana uczuciowo. Jeanne nachodziła ją, wyzywała i groziła śmiercią. Na horyzoncie zaczynał pojawiać się skandal, który mocno odbił się na zdrowiu fizycznym i psychicznym Marii Skłodowskiej-Curie.

 

Józef Skłodowski, Bronisława Dłuska, Maria Skłodowska-Curie i Kazimierz Dłuski w Zakopanem, lato 1911, archiwum rodzinne Piotra Chrząstowskiego

Lato 1911 Maria spędziła wraz z córkami w Polsce, w Zakopanem. Przyjechała do swojej ukochanej siostry Bronisławy Dłuskiej, która wraz z mężem Kazimierzem prowadziła sanatorium dla chorych na gruźlicę. To wówczas uczona wzięła udział w wyprawie do Niewcyrki pod Krywaniem. Uczestniczący w wycieczce profesor Walery Goetel, późniejszy mąż córki Józefa Skłodowskiego – Marii (nazywanej Maniusią), w swoich pamiętnikach pt. Pod znakiem optymizmu (Kraków 1976) wspominał:

 

Okładka wspomnień profesora Walerego Goetla, kolekcja Eweliny Wajs

            W roku 1911 nastąpiło radosne dla doktorostwa Dłuskich wydarzenie – do gościnnego, stylowego domu Dłuskich w Kościeliskach, zwanego „Dyrektorówką”, przyjechała na odpoczynek Maria Skłodowska-Curie za swoimi córkami Ireną i Ewą. Cała paczka, nas, młodych taterników, którzy chadzali po Tatrach z siostrzenicą [Heleną Dłuską] i bratanicą [Maniusią Skłodowską] Marii Curie, zapoznała się wkrótce z paryskimi gośćmi pięknego domu w Kościeliskach.

            Maria Skłodowska-Curie przeżywała wtedy okres pełni rozwoju swej pracy naukowej. Z drobnej, dorodnej postaci tej kobiety promieniowała siła wewnętrzna i skupienie człowieka pochłoniętego wielkimi problemami naukowymi. Jak wielu prawdziwych wielkich naukowców była skromna, bezpośrednia i ujmująca w obejściu. Bił z jej postaci swoisty urok, który zjednywał jej serca wszystkich, a w szczególności nas, wrażliwej i zapalnej młodzieży. Toteż ucieszyliśmy się niezmiernie, gdy pani Maria, gdyż tak ją nazywaliśmy na co dzień, wyraziła chęć pójścia gdzieś, na dłuższą wyprawę w Tatry. Piękno ich pamiętała z lat młodości, a przede wszystkim z roku 1899, kiedy to była w Zakopanem i chodziła po górach ze swoim mężem, Piotrem Curie.

            Dr Bronisława Dłuska zajęła się, z właściwą jej prawdziwie piorunującą energią, przygotowaniami do wyprawy. Na naradzie z dr Dłuską ułożyliśmy, jako grono „fachowych” taterników, program wycieczki. Oczarowany pierwotnością przyrody doliny Niewcyrki, leżącej pod Krywaniem, w ówczesnej węgierskiej części Tatr, przemawiałem gorąco za skierowaniem wycieczki w te strony. Propozycja została przyjęta i z końcem sierpnia 1911 roku ruszyliśmy w gronie młodej taternickiej braci, której jako najstarszy wiekiem przewodziłem, w góry.

 

Maria Skłodowska-Curie, jej angielska przyjaciółka, Walery Goetel i Józef Skłodowski. U stóp Marii siedzi Ewa Curie, 1911, fot. Walery Goetel, archiwum rodzinne Piotra Chrząstowskiego

 

            Pierwszego dnia wyszedłszy po południu z Kuźnic, przeszliśmy przez Boczań na Halę Gąsienicową, gdzie nocowaliśmy w starym schronisku, owianym wspomnieniami odkrywczych wypraw taternickich. Korzystając z cudownej księżycowej nocy „wyskoczyliśmy” nad jeden ze Stawów Gąsienicowych. Już wtedy cieszyliśmy się głębokim zachwytem widocznym na spokojnej i opanowanej twarzy pani Marii i na buziach jej córek, poważnej Irenki i żywej pięcioletniej Ewy. […]

            Wkrótce sprawna brać taternicka nazbierała sucharzy w przyległym lesie, rozpakowała zapasy, przyniosła wody z potoku i rozpaliła ogienek, na którym warzyła się „herba” i wszelakie jajecznice, konserwy i grysiki, podstawowe części pożywienia taternickiego.

            Pani Maria brała żywy udział w tych przygotowaniach, nie dając się zdystansować młodzieży. Towarzyszyła również z właściwą sobie ujmującą prostotą przy nacięciu gałązek cetyny, na której rozesłaliśmy worki do spania i koce na szałasowy nocleg.

            Długo w pogodną noc rozbrzmiewały śmiechy i pieśni rozbawionej gromady, z którą wraz cieszyła się i śmiała pani Maria, aż sen zmorzył wesołe bractwo.

            Gdy po obrządkach śniadaniowych i zwinięciu obozu powracaliśmy przez góry do Zakopanego, znowu niestrudzona pani Maria szła swym lekkim, nie zmieniającym się krokiem. Jak gdyby powracając z małej przechadzki, rześka i pogodna przyszła do domu w Kościeliskach, pełna zachwytu dla przeżytego piękna.

 

Maria Skłodowska-Curie z córką Ewą w Tatrach, 1911, fot. Walery Goetel, archiwum rodzinne Piotra Chrząstowskiego

 

            I taką pozostała mi we wspomnieniu, na tle Tatr, ta wspaniała kobieta, jedna z najpiękniejszych postaci, jakie spotkałem w życiu…

 

W październiku 1911 roku Maria pojechała do Brukseli na pierwszy kongres Solvaya poświęcony Teorii promieniowania i kwantom. Pod nieobecność uczonej w Paryżu wybuch skandal – gazety pisały o romansie Marii i Paula Langevina. Ich nieobecność w Paryżu wzbudzała dodatkowe emocje. 7 listopada (w dniu urodzin) Maria otrzymała telegram, w którym poinformowano ją, że otrzymała Nagrodę Nobla z chemii. Została pierwszą kobietą wyróżnioną Nagrodą Nobla z chemii, pierwszym i jak dotąd jedynym człowiekiem posiadającym dwie Nagrody Nobla z dwóch różnych dyscyplin naukowych.

 

Maria  i Walery Goetlowie, 1913, Archiwum rodzinne Piotra Chrząstowskiego

Maniusia Skłodowska poślubiła Walerego Goetla 10 czerwca 1913 roku w Warszawie. Maria Skłodowska-Curie nie mogła przyjechać na ślub bratanicy. W 1916 roku parze urodziła się córka Wanda.

 

Film  którego reżyserką i autorką scenariusza jest Monika Skwirtniańska opowiada o życiu, pasji i pracy wybitnego geologa, paleontologa i ekologa profesora Walerego Goetla. Barwną i niezwykle ciekawą postać profesora poznajemy m. in. na kanwie wspomnień jego wnuków Jadwigi i Piotra Chrząstowskich.

Walery Goetel przyszedł na świat 14 kwietnia 1889 roku w Suchej (dzisiaj Sucha Beskidzka). W 1918 roku habilitował się na Uniwersytecie Jagiellońskim otrzymując stanowiska docenta geologii. Prowadził wykłady z geologii tektonicznej, stratygrafii i geologii ziem polskich. Od 1920 roku był profesorem nadzwyczajnym Akademii Górniczej, gdzie w latach 1920–1925 objął kierownictwo Katedry Geologii Ogólnej i Paleontologii. W 1922 roku został profesorem zwyczajnym, a w latach 1925–1956 pełnił funkcję kierownika Katedry Geologii Ogólnej. W latach 1930–1934 pełnił funkcję dziekana Wydziału Górniczego, 1937–1939 prorektora Akademii Górniczej i wreszcie 1939/1940 oraz 1945–1951 rektora AG. Profesor Goetel był też kierownikiem Katedry Geologii na Wydziale Geologiczno-Poszukiwawczym. Co znamienne poza wykładami z geologii i paleontologii wykładał ochronę środowiska naturalnego człowieka i zasobów przyrody.

Twórczość naukowa profesora jest niezwykle imponująca: jest on autorem 250 prac obejmujących zagadnienia związane z geologią regionalną, tektoniką czy mineralogią ogólną etc. Profesor Goetel jest także twórcą Tatrzańskiego i Pienińskiego Parku Narodowego. W 1965 roku wprowadził termin sozologia obejmujący naukę o czynnej ochronie środowiska naturalnego.

Był członkiem korespondentem Polskiej Akademii Nauk, członkiem rzeczywistym PAN, członkiem korespondentem Union Internationale pour la Protection de la Nature w Brukseli. Otrzymał doktoraty honoris causa Akademii Górniczej w Ostrawie, AGH oraz Politechniki Krakowskiej. Profesor Walery Goetel był między innymi Kawalerem Krzyża Komandorskiego Orderu Polonia Restituta i Kawalerem Krzyża Komandorskiego z Gwiazdą Orderu Polonia Restituta. Został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi, Wielkim Srebrnym Medalem Societe d’Aclimatation de France, Nagrodą Fundacji im. Jurzykowskiego, Krzyżem Komandorskim Francuskiej Legii Honorowej, Orderem Sztandaru Pracy I klasy, Komandorią Orderu Lwa Białego Czechosłowacji. Jako jedyny Polak otrzymał najwyższe odznaczenie przyznawane w dziedzinie ochrony przyrody Międzynarodową Nagrodą im. Tienhovena Uniwersytetu w Bonn.

Profesor Walery Goetel zmarł 6 listopada 1972 roku w Krakowie. Został pochowany na Cmentarzu Rakowickim w Alei Zasłużonych.

Serdecznie dziękujemy Panu dr. inż. Piotrowi Chrząstowskiemu za udostępnienie fotografii z archiwum rodzinnego oraz filmu pt. Rektor. Posłuchajmy opowieści o Wyjątkowym Człowieku…

Cecilia Payne-Gaposchkin i tajemnica gwiazd

/   Tomasz Pospieszny   /

 

Nocne niebo fascynowało ludzkość od zarania dziejów. Ludzie wpatrywali się w magiczne świecące punkty na niebie tłumacząc ich obecność na różne znane sobie sposoby. Przez wiele wieków nikt nie przypuszczał, że gwiazdy zawierają olbrzymie ilości wodoru. Jako pierwsza hipotezę tę wysunęła w swojej rozprawie doktorskiej Cecilia Payne-Gaposchkin. Należy jednak pamiętać, że U mężczyzn doktorat postrzegany jest jako inwestycja. U kobiet jako fanaberia… Niestety jej sugestie odrzucono, dopiero w 1929 roku genialna myśl uczonej została powszechnie uznana.

Cecilia Payne w wieku 6 lat, 1906, [za:] https://www.harvardsquarelibrary.org/biographies/cecilia-payne-gaposchkin-3/
Cecilia Helena Payne-Gaposchkin przyszła na świat 10 maja 1900 roku w Wendover w Anglii. Jej matka Emma Leonora Helena (z domu Pertz) pochodziła z Prus z bardzo szanowanej rodziny, zaś ojciec Edward John Payne był londyńskim adwokatem, historykiem i muzykiem. Cecilia miała młodszego brata Humfry’ego (1902–1936), który został archeologiem oraz siostrę Leonorę Florence Mary (1904–1996), która została uznaną pianistką. Gdy Cecilia miała cztery lata Edward Payne zginął tragicznie. Jego ciało znaleziono w kanale w Wendover, a okoliczności śmierci pozostają niejasne. Emma Payne z dnia na dzień została głową rodziny i została zmuszona do samodzielnego wychowywania rodziny.

Cecilia w wieku sześciu lat została posłana do miejscowej szkoły, która została otwarta po drugiej stronie ulicy, na której mieszkała. Szkołę prowadziła panna Elizabeth Edwards. Zapewniała ona uczniom dobre wykształcenie. Payne-Gaposchkin po latach napisała:

            W ciągu sześciu lat spędzonych w jej szkole panna Edwards zapewniła mi dobre wykształcenie. Czasami myślę, że nauczyła mnie wszystkiego, co musiałam wiedzieć. W wieku 12 lat mówiłam po francusku i niemiecku, znałam podstawy łaciny i miałam pełną znajomość arytmetyki. Geometria i algebra były częścią naszej nauki i szczególnie podobało mi się rozwiązanie równań kwadratowych.

Cecilia była bardzo muzykalna i wykazywała duże zdolności w grze na pianinie, jednak muzyka nie odegrała żadnej roli w jej szkolnej edukacji. Payne była leworęczna i musiała pisać prawą ręką (był czas, kiedy uczniów leworęcznych zmuszano do pisania prawą ręką!). Ponadto, zaczynała odczuwać pewne pierwsze oznaki szowinizmu.

Kiedy skończyła dwanaście lat rodzina przeprowadziła się do Londynu, gdzie jej brat mógł podjąć naukę w lepszej szkole. Payne uczęszczała do St. Mary’s College w Paddington. Niestety nie była w stanie studiować matematyki ani przedmiotów ścisłych, gdyż była to szkoła kościelna, w której przykładano dużą wagę do nauki religii. Zajęło mi wiele dziesięcioleci zanim mogłam przezwyciężyć urazy i wątpliwości, które powstały z dobrych intencji, ale w bigoteryjnej atmosferze – pisała po latach uczona.

 

Od najmłodszych lat Payne marzyła, aby zostać naukowcem. Szczególnie interesowała się botaniką. Niestety bez odpowiednich książek i pomocy dobrych nauczycieli jej marzenia zaczynały z wolna gasnąć. Starała się jednak na tyle na ile mogła czytać książki, które ją interesowały. Pożyczała je najczęściej od krewnych i znajomych matki. Kiedy przeczytała Principia Newtona zakochała się w matematyce. W drugim roku nauki poznała Dorothy Dalglish – nauczycielkę nauk przyrodniczych, która zauważyła niezwykłe zdolności i zainteresowania uczennicy. Zaczęła jej pożyczać książki z fizyki i zabierać na wycieczki do muzeów. Niestety sytuacja rodziny Payne’ów zmieniła się diametralnie, kiedy wybuchła pierwsza wojna światowa. Ponieważ matka Cecili urodziła się w Niemczech rodzina z dnia na dzień stała się politycznie podejrzana. Ponadto Dalglish poważnie zachorowała i musiała zrezygnować z nauczania. Przyszła uczona w Autobiografii napisała:

Kolejne lata były czasem zagubionym i nieszczęśliwym. Upierałam się, że muszę uczyć się zaawansowanej matematyki i niemieckiego (bo to byłoby konieczne dla naukowca), a żadna inna dziewczyna w szkole nie miała takich potrzeb ani wymagań. […] W końcu jeden z uprzejmych nauczyciel uczył mnie niemieckiego. Podjęłam się studiów rachunku różniczkowego i geometrii, a matematyka nabrała [dla mnie] pewnego rodzaju mistycznego znaczenia.

St. Paul Girls School w Londynie, b.d., Domena publiczna

Gustav Holst, b.d., [za:] https://www.gramophone.co.uk/features/article/gustav-holst-beyond-the-planets
Niestety w ostateczności została zmuszona do opuszczenia szkoły. Pod koniec pobytu w szkle usłyszała od wyjątkowo złośliwego nauczyciela matematyki, że nigdy nie zostanie naukowcem. W 1918 roku wstąpiła do St. Paul’s Girls’ School, gdzie bardzo zachęcono ją do poznawania świata nauki. Bez większego nacisku zachęcano ją także do rozwijania talentów muzycznych. Nauczyciel muzyki Gustav Holst – słynny kompozytor – zachęcał Cecilię do zostania muzykiem. Było to niezwykle kuszące, ale ostatecznie miłość Payne do nauki zwyciężyła. Uwielbiała fizykę. Oczarowały ją całkowicie mechanika, dynamika, elektryczność i magnetyzm, optyka, termodynamika i… podstawy astronomii. W 1919 roku otrzymała stypendium Mary Eward for Sciences i we wrześniu rozpoczęła studia uniwersyteckie w Newnham College w Cambridge. Z równą pasją studiowała fizykę i matematykę, co chemię i botanikę. Jednak z czasem stwierdziła, że botanika jest rozczarowująca. Po roku nauki oddała się całkowicie studiowaniu fizyki. Kiedy wysłuchała wykładu Nielsa Bohra pochłonęły ją studia nad budową atomu. Jednakże prawdziwy zwrot miał dopiero nastąpić. Jego „sprawcą” został sir Arthur Eddington.

Spotkanie fizyków w Lejdzie w Holandii w 1923 roku;  1. rząd [siedzą] Artur Eddington i Henrik Lorentz, 2. rząd [stoją] Albert Einstein, Paul Ehrenfest i Willem de Sitter; Domena publiczna
Dzień po wysłuchaniu jego wykładu całkowicie skoncentrowała się na fizyce. To, co tam usłyszałam, całkowicie zmieniło mój obraz świata. Kiedy wróciłam do domu, byłam w stanie odtworzyć z pamięci każde słowo, które usłyszałam – wspominała. Zainteresowałam się astronomią po wykładzie Eddingtona na temat wyników obserwacji potwierdzających ogólną teorię względności. W tym okresie przygotowywałam się do egzaminu kwalifikacyjnego z nauk przyrodniczych. Postanowiłam zdawać egzamin z matematyki, żeby móc studiować pod kierunkiem Eddingtona… Mogę […] nawet powiedzieć, że w rzeczywistości zakochałam się w nim – dodawała.

Harlow Shapeley, b.d., Domena publiczna

Zaczęła uczęszczać na wszystkie wykłady i kursy z astronomii, studiować książki i artykuły naukowe. Rozpoczęła prowadzić obserwacje astronomiczne w Obserwatorium Newnham College. W 1923 roku zdobyła licencjat z nauk przyrodniczych, bowiem oficjalnie nie była studentką astronomii. W tym samym roku wysłuchała wykładu Harlowa Shapleya – dyrektora Harvard College Observatory. Po wykładzie poprosiła go o krótką rozmowę, która stała się zwrotna w jej życiu. Shapley zachęcił ją do spędzenia roku w Obserwatorium Harvarda. Rekomendację (po rozmowie z kandydatką) wystawił sam Eddington – Zdobyła szeroką wiedzę z zakresu fizyki, w tym astronomii i posiada cenne cechy, jest pełna energii i entuzjazmu dla swojej pracy. […] Wierzę, że jest typem osoby, która, mając taką możliwość, poświęci całe swoje życie astronomii i nie będzie chciała po kilku latach pracy uciekać, aby wziąć ślub. W 1924 roku Cecila Payne wyjechała z Anglii, aby zmienić oblicze astronomii.

Shapley bardzo szybko poznał talent i pasję swojej studentki. Przekonał ją do napisania rozprawy doktorskiej. Później uczona wspominała:

[Shapley] bardzo zachęcał [do pracy], był bardzo miły i pomocny, zawsze był zainteresowany tym, co wszyscy robili i myśleli. […] To, co naprawdę mnie zainspirowało, to ogłoszenie, które przeczytałam, zanim opuściłam Cambridge w Anglii, na temat Nagrody Adamsa na następny rok – przedmiotem było badanie materii w wysokich temperaturach. […] Pomyślałam sobie: „Napiszę artykuł na temat badań i obserwacji materii w wysokich temperaturach” […]. Nie spodziewałam się zdobyć Nagrody Adamsa; Wątpiłam, czy kobieta się kwalifikuje. Ale powiedziałam sobie: „Przynajmniej mam zamiar przyczynić się do tego przedmiotu tak dobrze i wartościowo, jak praca teoretyczna, którą ktoś zamierza napisać i odebrać nagrodę.” Więc byłam dość ambitna, teraz wydaje się to zabawne.

 

Trzy pokolenia kobiet z obserwatorium astronomicznego Harvardu; 1. rząd [siedzą]: Agnes M. Hoovens, Mary B. Howe, Harvia H. Wilson, Margaret Walton, Antonia C. Maury, Florence Cushman; 2. rząd: Lillian L. Hodgdon, Annie J. Cannon, Evelyn F. Leland, Ida E. Woods, Mabel A. Gill; 3. rząd: Margaret Harwood, Cecilia Payne, Arville D. Walker, Edith F. Gill, 1925, Harvard College Observatory History in Images, Harvard University Archives
Cecilia Payne, Harvard, 1926, Domena publiczna

W latach osiemdziesiątych XIX wieku astronomowie z Harvard College opracowali klasyfikację gwiazd według ich widm, która opierała się na siedmiu typach oznaczanych: O, B, A, F, G, K i M (zawdzięczamy to przede wszystkim pracy Annie Jump Cannon). Uważano, że sekwencja ta odpowiada temperaturze powierzchni gwiazd. Za O uchodziły gwiazdy najgorętsze, zaś M odpowiadała najmniejsza temperatura. W swojej rozprawie doktorskiej Cecilia Payne wykorzystała linie widmowe wielu różnych pierwiastków chemicznych oraz pracę indyjskiego astrofizyka Meghnada Saha. Wyprowadził on równanie odnoszące się do stanów jonizacji pierwiastków w gwieździe w zależności od temperatury. Ponadto Payne ustaliła, że gwiazdy składają się głównie z wodoru, który według jej badań był najczęściej występującym we wszechświecie pierwiastkiem, oraz z helu. W 1925 roku Cecilia Payne została pierwszą kobietą, która uzyskała stopień doktora astronomii Radcliffe College.

Henry Norris Russel, ok. 1921, Domena publiczna

Szkic jej pracy zawierający te wyniki, został wysłany do wiodącego astronoma tamtych czasów Henry’ego Norrisa Russella. Uczony po zapoznaniu się z pracą Payne stwierdził, że to wyraźnie niemożliwe. Russell uważał, że gwiazdy powinny mieć podobny skład chemiczny jak Ziemia. Payne bojąc się gniewu i astronomów i wyszydzenia w środowisku naukowym w wnioskach rozprawy napisała:

            Ogromne ilości pochodzące od tych pierwiastków w gwiezdnej atmosferze prawie na pewno nie są rzeczywiste. Prawdopodobnie wynik można wziąć pod uwagę, dla wodoru jako kolejny aspekt jego anormalnego zachowania… a hel… prawdopodobnie odbiega z podobnych przyczyn.

Cecilia Payne i jej bliska przyjaciółka Frances Woodworth Wright, lata 30. XX wieku, Sara Schechner & Ken Launie Collections, [za:] https://wolba.ch/gazette/cecilia-and-sergei-american-astronomers/

Kiedy we wrześniu 1925 roku przyjechała do Cambridge Eddington powiedział – No, tak może być na powierzchni gwiazd, ale nie wie pani, czy tak jest wewnątrz. Okazało się, że to Cecilia Payne miała rację. Astronomowie Otto Struve i Velta Zebergs określili później jej rozprawę jako bez wątpienia najbardziej błyskotliwą rozprawą doktorską, jaka kiedykolwiek została napisana w dziedzinie astronomii. Należy jednak oddać sprawiedliwość Russellowi i Eddingtonowi, którzy ostatecznie przyznali rację Payne. Russell pisząc o atmosferze Słońca twierdził, że zawiera ona 60 części wodoru (w objętości), 2 części helu, 2 tlenu, 1 część metali i 0,8 części wolnych elektronów, z których niemal wszystkie pochodzą z jonizacji metali. Późniejsze badania zmieniły podane przez niego liczby, ale nie podważyły tezy, że najbardziej rozpowszechnionym pierwiastkiem chemicznym w gwiazdach jest wodór, a po nim hel.

 

Cecilia i Siergiej, lata 30. XX wieku, Sara Schechner & Ken Launie Collections, [za:] https://wolba.ch/gazette/cecilia-and-sergei-american-astronomers/
W 1931 roku Payne została obywatelką USA. Latem 1932 roku jej najbliższa przyjaciółka z obserwatorium Adelaide Ames utonęła w wypadku kajakowym. W maju 1933 roku zginął w wypadku jej bliski przyjaciel Bill Waterford i zmarła Betty Leaf – przyjaciółka z Anglii. Payne rzuciła się w wir pracy. W 1933 roku wyjechała do Europy, by spotkać się z rosyjskim astronomem Borisem Gerasimowiczem pracującym wcześniej w Obserwatorium Harvarda, a z którym planowała napisać książkę o gwiazdach zmiennych. Odwiedziła też Berlin i Getyngę, gdzie miało się odbyć spotkanie Astronomische Gesellschaft. Na zjeździe poznała Siergieja Gaposchkina, który próbował opuścić Europę ze względu na narastającą falę faszyzmu. Po powrocie do Stanów Zjednoczonych Payne załatwiła dla Gaposchkina wizę. Przyjechał do Stanów Zjednoczonych w listopadzie 1933 roku. Fascynacja i pasja szybko przerodziła się w miłość. Uczeni pobrali się w marcu 1934 roku. Mieli troje dzieci, Edwarda (ur. 1935), Katherine (ur. 1937) i Petera (ur. 1940). Od 1935 roku Payne-Gaposchkin zaczęła publikować wyniki badań wspólnie z mężem. W 1938 roku napisali razem książkę Gwiazdy zmienne. Wspólnie opublikowali też około 350 prac. W 1938 roku otrzymała tytuł Astronoma, została pierwszą kobietą profesorem astronomii na Uniwersytecie Harvarda. W 1965 roku przeszła na emeryturę. Nie przestała jednak pracować – od 1967 roku aż do swojej śmierci zajmowała stanowisko w Smithsonian Astrophysical Observatory.

 

Cecilia Payne-Gaposchkin otrzymała wiele wyróżnień i nagród m. in.: Nagrodę Annie Jump Cannon American Astronomical Society (1934), wybrano ją na członkinię American Philosophical Society (1936), członkinię American Academy of Arts and Sciences (1943). Przyznano jej również doktoraty honorowe: Wilson College (1942), Smith College (1943), Western College (1951), Colby College (1958), Women’s Medical College of Philadelphia (1961). W 1976 roku Amerykańskie Towarzystwo Astronomiczne przyznało jej Nagrodę Henry’ego Norrisa Russella.

Cecilia i Siergiej na spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego w Mexico City; skan z American Institute of Physics, Emilio Segre Visual Archives, [za:] https://wolba.ch/gazette/cecilia-and-sergei-american-astronomers/
W sierpniu 1979 roku zdiagnozowano u uczonej nowotwór płuc. Cztery miesiące później, 7 grudnia Cecilia Payne-Gaposchkin zmarła spokojnie w swoim domu.

            Młodzi ludzie, w szczególności młode kobiety, często proszą mnie o radę. Oto ona – nie rozpoczynaj kariery naukowej dla pieniędzy czy sławy. Są łatwiejsze sposoby by je zdobyć. Podejmij się jej tylko jeśli wiesz, że nic innego nie da ci satysfakcji. Nic innego nie będziesz z tego miała… – mówiła. Cecilia Payne-Gaposchkin miała nie tylko satysfakcję, ale też ogromne sukcesy, które dały jej nieśmiertelność na niezapisanych kartach nauki.

 

Literatura zalecana:

[1] C. Payne-Gaposchkin, K. Haramundanis, Cecilia Payne-Gaposchkin: An Autobiography and Other Recollections, Cambridge University Press, 1984.

[2] V. Rubin, Cecilia Payne-Gaposchkin. [w]: N. Byers, G. Williams, (eds.). Out of the Shadows: Contributions of 20th Century Women to Physics, Cambridge University Press, 2006.

[3] A. I. Miller, Imperium gwiazd, Albatros Wydawnictwo A. Kuryłowicz, Warszawa, 2006.

[4] P. Frances (red.), Encyklopedia Wszechświata, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2006, s. 203–231.

[5] M. Hoskin (red.), Historia astronomii, Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2015, str. 206–261.

[6] D. Moore, What Stars Are Made Of: The Life of Cecilia Payne-Gaposchkin, Harvard University Press, 2020.

Recenzujemy! Książki Beaty Kenig

Z nieukrywaną ciekawością rozpocząłem czytanie książek autorstwa Beaty Kenig traktujących o historii astronomii, fizyki i chemii. Autorka jest założycielką Fundacji Wega, która – jak podaje na swojej stronie – ma na celu popularyzację wiedzy o ludziach nauki oraz zachęcanie młodych ludzi do zainteresowania się naukami ścisłymi. Ponadto propaguje ona wiedzę o kobietach i mężczyznach wyjaśniających prawa Natury. Jest to niezwykle godne uwagi, bowiem nauki ścisłe bardzo często są postrzegane jako trudne i niedostępne. Tym czasem Beata Kenig udowadnia, że wcale tak nie jest.

Pierwsza z rekomendowanych książek nosi tytuł O kosmosie słów kilka, czyli o znanych i mniej znanych astronomach i astronomkach i opowiada pasjonującą historię odkrywania kosmosu. Autorka w pierwszej części książki w bardzo przystępny sposób omówiła podstawy astronomii i w niezwykle ciekawy sposób wyjaśniła, dlaczego jest to tak ważna i ciekawa nauka. Jest to swoiste kompendium, które każdy powinien znać. Swój ciekawy wykład Autorka uzupełnia ciekawymi i niezwykle zabawnymi rysunkami. Jest to szczególnie cenne, bowiem pokazuje czytelnikowi najważniejsze prawa w sposób prosty. A jak wiadomo, to co proste zapamiętuje się najłatwiej.

W drugiej części książki poznajemy Johannesa Keplera, Marię Cunitz (ma swoją ławeczkę w Świdnicy), Jana Heweliusza i jego żonę Elżbietę Koopman, rodzeństwo Williama i Caroline Herschelów, Marie Mitchell… Autorka opisuje także historię współczesnych uczonych – doskonale nam znanych – np. Alberta Einsteina, Arthura Eddingtona czy Stephena Hawkinga. Najbardziej cieszy mnie jednak fakt, że w książce jest opowiedzianych wiele historii kobiet – często zapomnianych, lekceważonych, a odgrywających niezwykłą rolę w tworzeniu historii nauki. Czytelnik pozna między innymi pasjonujące historie życia i pracy Cecili Payne-Gaposchkin, Very Rubin, Nancy Roman, Katherine Johnson, Jocelyn Bell Burnell czy Joan Feynman.

Drugą książką jest Fizyka dla laika, czyli o paniach i panach, którzy objaśniali naukę. W tym tomie Autorka skupiła się na fizyce. Poznajemy jej klasyczne aspekty tworzone przez Galileusza, Newtona, Pascala, Faraday’a i Maxwella oraz te (szczególnie mnie fascynujące), które powstały po odkryciu Röntgena, Becquerela, małżonków Curie… Z niezwykłą atencją przeczytałem rozdziały poświęcone radioaktywności, Marii Skłodowskiej-Curie, Ernestowi Rutherfordowi, Harriet Brooks, Irenie Joliot-Curie, Nielsowi Bohrowi i Lise Meitner. Wisienką na torcie jest rozdział poświęcony Józefowi Rotblatowi – polskiemu laureatowi Nagrody Nobla, który z niezrozumiałych dla mnie względów nie jest wpisany w poczet polskich laureatów tej prestiżowej nagrody.

Z wielką przyjemnością rekomenduję Państwu książki Beaty Kenig. Można je czytać w każdym wieku i zawsze odkrywać wielką historię nauki na nowo. Jeśli ktoś chce wiedzieć więcej koniecznie musi sięgnąć po obie książki. Ja z niecierpliwością czekam na kolejną.

Tomasz Pospieszny

 

Beata Kenig, O kosmosie słów kilka, czyli o znanych i mniej znanych astronomach i astronomkach, Wydawnictwo Fundacji Wega, Chotomów 2018

ISBN 978-83-94-88973-9

Beata Kenig, Fizyka dla laika, czyli o paniach i panach, którzy objaśniali naukę, Wydawnictwo Fundacji Wega, Chotomów 2019

ISBN 978-83-94-88970-8

Marietta Blau i cząstki elementarne

 

29 kwietnia 1894 roku w Wiedniu przyszła na świat jedna z najwybitniejszych fizyczek XX wieku – Marietta Blau. Uczona położyła podwaliny pod współczesną fizykę cząstek elementarnych. Do jej największych osiągnięć naukowych należy opracowanie niezwykle przydatnej metody wykorzystującej klisze fotograficzne do detekcji cząstek. Dzięki jej badaniom i pomysłowości po raz pierwszy zastosowano fotograficzne emulsje jądrowe, które były użyteczne do obrazowania i dokładnego pomiaru własności cząstek takich jak cząstki alfa czy protony, a także badania zdarzeń jądrowych o wysokiej energii. Jako pierwsza Blau użyła emulsji jądrowych do wykrywania neutronów. Dodatkowo stworzyło to metodę dokładnego badania reakcji wywołanych przez zjawiska promieniowania kosmicznego. Jej prace znacznie przyspieszyły rozwój fizyki cząstek. Warto zaznaczyć, że na przykład z kształtu toru pozostawionego przez cząstkę można wyznaczyć jej pęd – te cząstki, które mają duży pęd poruszają się po liniach prostych, natomiast cząstki o małym pędzie po zwartych spiralnych. Znajomość pędu i pewnego rodzaju promieniowania emitowanego przez naładowane cząstki można wyznaczyć ich masę. Właśnie pod takie badania podwaliny położyła swoim geniuszem Marietta Blau. Niestety nigdy nie otrzymała Nagrody Nobla, chociaż była nominowana cztery razy do nagrody z fizyki i raz z chemii. Za użycie światłoczułej emulsji oraz wytworzenie emulsji jądrowej, dzięki której można badać procesy jądrowe otrzymał w 1950 roku Nagrodę Nobla z fizyki Cecil Powell. Profesor Ruth Lewin Sime podkreśla, że gdyby Blau otrzymała Nagrodę Nobla z Powellem w 1950 roku (Wambacher zmarła w kwietniu tego roku), zapewniłoby jej to miejsce w historii nauki. Ponieważ jednak nie dzieliła z nim nagrody, ona i jej praca zostały całkowicie zapomniane.

Trudno się nie zgodzić z opinią, że uczona jest najbardziej tragiczną postacią w historii wokół promieni kosmicznych. Jej życie i twórczość charakteryzowały przeciwności losu, ale jej osiągnięcia i wyniki pracy przewyższają osiągnięcia wielu innych osób, którym przyznano Nagrodę Nobla w kontekście promieni kosmicznych.

Niestety życie nie szczędziło i innych upokorzeń uczonej – dyskryminowano ją jako kobietę, a także jako Żydówkę. Utrudniano rozwój kariery naukowej, często pracowała bez żadnego wynagrodzenia. Jej najbliższa uczennica i współpracownica Hertha Wambacher jako zatwardziała nazistka zdradziła ją i ukradła jej wyniki badań. Marietta Blau spędziła wiele lat na emigracji w Meksyku i Stanach Zjednoczonych, żyjąc samotnie i oddając się nauce. Pod koniec życia miała znaczne kłopoty ze wzrokiem.

Marietta Blau zmarła w południe, 27 stycznia 1970 roku na chorobę nowotworową. Zgodnie z ze swoim życzeniem została skremowana, a urnę złożono w grobie ojca na centralnym cmentarzu Wiednia. Jej życie było poświęcone nauce, a [ona] była pełna dobroci i miłosierdzia – powiedział brat uczonej.

 

Jedna z plansz naszej wystawy poświęcona jest Marietcie Blau. Kliknięcie w poniższy obrazek pozwala na pobranie planszy w formacie pdf.

Kobiety, które zmieniły świat

Na zaproszenie redaktor Marzeny Florkowskiej byliśmy gośćmi radia Kraków. W audycji z cyklu „Wieczorny gość” rozmawialiśmy o kobietach, które zmieniły świat. Były pionierkami w swojej dziedzinie nauki, dokonywały przełomowych odkryć, walczyły o prawo do nauki i pracy naukowej, przełamywały sterotypy i walczyły o swoje miejsce w zmonopolizowanym przez mężczyzn świecie nauki. Serdecznie zapraszamy na opowieść o Marii Skłodowskiej-Curie, Clarze Immerwahr-Haber, Milevie Marić-Einstein, Lise Meitner, Irenie Joliot-Curie i Marii Goeppert-Mayer.

 

 

Harriet Brooks i radon

Współpracownik wielkiego Ernesta Rutherforda, a prywatnie szwagier Harriet Brooks, Arthur Stewart Eve napisał – Miss Brooks opublikowała kilka artykułów na temat różnych zjawisk radioaktywnych. Była ona jednym z najbardziej popularnych i pracowitych pracowników w początkowym okresie badania zjawiska [radioaktywności].

Harriet Brooks należy bez wątpienia do grona najwybitniejszych fizyczek jądrowych badającą przemiany jądrowe i radioaktywność. Współpracowała i uczyła się od najwybitniejszych uczonych epoki – Josepha Johna Thomsona, Ernesta Rutherforda i Maria Skłodowskiej-Curie. Rutherford bardzo wysoko cenił jej zdolności i talent. Uważał, że Brooks dorównuje zdolnościami i geniuszem Marii Curie. To właśnie dzięki niemu Brooks uważana jest za pierwszą kanadyjską uczoną zajmującą się fizyką jądrową. Uczona przeprowadziła serię eksperymentów mających na celu określenie charakteru radioaktywnych emisji z toru. Należy do pierwszych osób, które odkryły gaz szlachetny radon i próbowały określić jego masę atomową. Rutherford w 1901 roku opublikował wyniki wspólnej pracy z Brooks w „Natureˮ. W pracy napisał: W tych eksperymentach pomogła mi Miss H.T. Brooks, a wyniki wskazują, że emanacja z radu jest w rzeczywistości gazem radioaktywnym. Według wielu historyków nauki było to niezwykle ważne odkrycie. Odkrycie to miało kluczowe znaczenie dla postępu badań radioaktywnych. W tym czasie uważano, że pierwiastki promieniotwórcze zachowują swoją tożsamość podczas uwalniania promieniowania. Rozpoznanie gazu o niższej masie cząsteczkowej wskazywało, że nie może on być po prostu gazową formą toru. Ten właśnie wynik skłonił Rutherforda, wraz z Frederickiem Soddym, do późniejszego zrozumienia, że nastąpiła transmutacja jednego pierwiastka w drugi. Jednak istotny pionierski krok Brooks w odkryciu tego procesu był długo pomijany.

Uczona w laboratorium Rutherforda zaobserwowała tak zwane zjawisko odrzutu. Kiedy atomy radioaktywne wyrzucają z siebie promienie alfa, doznają odrzutu, tak jak działo armatnie po wystrzeleniu pocisku. Odrzucone atomy pozostają w preparacie i dalej ulegają przemianie alfa. Obserwacja Brooks została przeoczona, a efekt został odkryty na nowo cztery lata później przez Ottona Hahna i Lise Meitner.

W 1907 roku uczona wycofała się z życia naukowego i poświęciła się rodzinie. Harriet Brooks zmarła w otoczeniu najbliższych, w wieku pięćdziesięciu sześciu lat 17 kwietnia 1933 roku. Ernest Rutherford w „Natureˮ, napisał o niej: […] była kobietą o wielkim wdzięku i zdolnościach, była mile widzianą ozdobą każdego laboratorium badawczego i pozostawiła w nim wszystko, co wiązało się z jej żywym wrażeniem wspaniałej osobowości i charakteru.

 

Harriet Brooks jest jedną z bohaterek naszej wystawy  „Pasja & Geniusz”. Serdecznie zapraszamy do pobrania planszy poświęconej Harriet w formacie pdf. Wystarczy kliknąć w poniższy obrazek.

 

Anna Wessels Williams — pogromczyni błonicy

 

             Kiedy mówimy o bakteriologii natychmiast przychodzą nam na myśl Ludwik Pasteur i Robert Koch. Pierwszy z nich jako pogromca wścieklizny, a drugi gruźlicy. Kiedy jednak zaczniemy się zastanawiać nad rolą kobiet, które odegrały istotną rolę w tworzeniu tej nauki trudno wymienić chociaż jedną. A warto pamiętać, że mocno rozpowszechnioną, osiągającą niemalże epidemiczne poziomy chorobę – błonicę ludzkość zwalczyła dzięki pracy Anny Wessels Williams. Uczona mówiła, że pragnie przeniknąć tajemnice życia, zrozumienia: co, dlaczego, kiedy, gdzie i jak. Ta cecha nasilała się z biegiem lat, aż w końcu stała się prawdziwą pasją. Ta pasja nie opuściła jej nigdy.

Luis Paseteur [fot. E. Pirou, Wellcome Collection] i Robert Koch, domena publiczna, CC BY 4.0

Anna Wessels Williams przyszła na świat 17 marca 1863 roku w Hackensack w New Jersey. Jej rodzicami byli Jane Van Saun i William Williams. Ojciec był nauczycielem w szkole prywatnej i to najprawdopodobniej on był wprowadził w świat nauki Annę. Dziewczynka była niezwykle ciekawa wszystkiego co ją otaczało. Fascynowała ją przyroda, w szczególności rośliny. Mając dwanaście lat po raz pierwszy w życiu zobaczyła mikroświat dokonując obserwacji pod mikroskopem szkolnym. Po ukończeniu publicznego liceum zapisała się do New Jersey State Normal School i wybrała studia związane z kierunkiem pedagogicznym. Po ukończeniu studiów w 1883 roku przez pewien czas pracowała w szkole.

New Jersey State Normal School w Montclair, 1910, domena publiczna

Jej życie uległo gwałtownej zmianie w 1887 roku. Williams była świadkiem wydarzenia, na które nie miała wpływu, ponieważ nie posiadała wystarczającej wiedzy i doświadczenia. Młodsza siostra uczonej Millie urodziła martwe dziecko sama ledwo unikając śmierci. Anna uważała, że gdyby asystująca przy porodzie akuszerka posiadała większą wiedzę i umiejętności praktyczne można by uniknąć tragedii. Postanowiła zrezygnować z zawodu nauczycielki i podjąć studia medyczne. Zapisała się do Żeńskiego College’u Medycznego przy Nowojorskim Szpitalu dla Kobiet i Dzieci, gdzie wykładały między innymi lekarka i feministka, walcząca o prawa kobiet oraz zniesienie niewolnictwa – Elizabeth Blackwell i uważana za najwybitniejszą lekarkę swoich czasów, pierwsza kobieta, która otrzymała członkostwo amerykańskiej Akademii Medycyny – Mary Putnam Jacobi. Jacobi były niezwykle energiczna, błyskotliwa i bardzo wymagająca względem studentów. Jednocześnie potrafiła okazać zrozumienie i dawać Annie wsparcie i porady. Pomogła jej też w podjęciu kilku kluczowych decyzji. Williams wspominała, że jej mentorka często ujawniała naszą niewiedzę, ale w taki sposób, że nie byliśmy przygnębieni, ale zachęcani do jej zmniejszenia.

Elizabeth Blackwell, ok. 1877 [Encyclopedia Britannica] i Mary Puttnam Jacobi, ok. 1897, domena publiczna
Anna ukończyła studia w 1891 roku i rozpoczęła karierę naukową. Otrzymała etat wykładowczyni patologii i higieny. W latach 1892–1893 doskonaliła swoje umiejętności na stażach zagranicznych, między innymi na uniwersytetach medycznych w Wiedniu, Heidelbergu, Lipsku i Dreźnie. Po latach wspominając początki swojej kariery napisała:

            Zaczynałam karierę w sposób, który wcześniej praktycznie nie był obierany przez żadną kobietę. W owym czasie miałam ogromną wiarę w siłę każdej ludzkiej indywidualności, dla której wystarczająca była wola i umiejętności niezależnie od płci, rasy, religii czy jakiegokolwiek innego czynnika. Dlatego uważałam, że kobiety powinny mieć równe szanse z mężczyznami, aby bez żadnych przeszkód doskonalić własne zdolności.

 

Emil Behring, 1897, domena publiczna

W 1894 roku, po powrocie do Nowego Jorku, zgłosiła się na ochotnika do niedawno otwartego laboratorium diagnostycznego New York City Department of Health, gdzie pracowała przez kolejne trzydzieści dziewięć lat! Błonica osiągnęła wówczas poziom epidemiczny pośród dzieci pochodzących z biednych rodzin. Choroba ta przenosiła się drogą kropelkową. Jej pierwszymi objawami była podwyższona temperatura i dreszcze, ale szybko dochodziło do porażenia mięśni, zaburzeń pracy serca i układu nerwowego. W 1890 roku niemiecki bakteriolog Emil von Behring wraz z japońskim asystentem Shibasaburo Kitasato (który po latach określił czynnik zakaźny dżumy) opracował antytoksynę (potocznie „surowicę”, czyli substancję zawierającą przeciwciała) przeciwko błonicy i tężcowi. Został pierwszym laureatem Nagrody Nobla z medycyny. Komitet Noblowski w uzasadnieniu napisał, że dzięki [jego pracom] otwarta została nowa droga dla medycyny, a lekarze otrzymali ważną broń w walce przeciw chorobie i śmierci. Nic dziwnego, że zainteresowanie zwalczaniem chorób wywoływanych przez bakterie było głównym wyzwaniem i motywacją dla badaczy.

 

 

William H. Park, 1928, [za:] The Lillian and Clarence de La Chapelle Medical Archives, NYU Health Sciences Library
Williams rozpoczęła współpracę z dyrektorem Williamem Halockiem Parkiem. Zainteresowanie skierowała na szczep bakterii, który dawałby odpowiednio silną toksynę, co z kolei zapewniłoby efektywniejsze aktywowanie antytoksyny. Odpowiednia antytoksyna mogłaby być produkowana na skalę masową. Kiedy Park wyjechał na wakacje Anna wyizolowała i zidentyfikowała nowy szczep bakterii z łagodnego przypadku błonicy migdałków. Generował on toksynę pięćset razy silniejszą od stosowanej wcześniej. Szczep ten nazwano później Park-Williams nr 8. Odkrycie to okazało się kluczowe dla rozwoju skutecznej antytoksyny o wysokiej wydajności. W ciągu zaledwie roku antytoksyna znalazła się w masowej produkcji, a wydziały zdrowia publicznego rozdawały ją bezpłatnie lekarzom w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Wkrótce odkrycie uczonej przypisano Parkowi, a nazwę szczepu skrócono do Park nr 8. Williams nie oburzała się. Uważała, że odkrycia rzadko są dokonywane przez jedną osobę. Miała powiedzieć – To moje szczęście i honor być w tak szczególny sposób powiązaną z doktorem Parkiem. Zresztą należy podkreślić, że Park były skromnym i uczciwym kolegą. W 1939 roku zauważył – W pojedynkę niczego nie dokonałem.

 

Badania naukowe były dla Williams najważniejsze, zaś praca z pacjentami często ją rozczarowywała. Praca była często ekscytująca, ale przede wszystkim rozczarowująca i przygnębiająca. Spotkałam taką masę brudnych, lekkomyślnych i nieodpowiedzialnych ludzi, że doszłam do wniosku, że nie byli gotowi na to, co mogliśmy im dać – napisała we wspomnieniach.

 

Mary B. Kirkbridei Meyer Harris szczepią pożywkę pałeczkami błonnicy, 1901/1902 [za:] New York State Department of Health Wadsworth Center
W 1895 roku Williams została zatrudniona jako pracownik laboratorium, a rok później wyjechała do Paryża do Instytutu Pasteura, gdzie chciała prowadzić badania nad szkarlatyną. Zaskoczył ją jednak sposób pracy w Paryżu. Pracownicy instytutu pracowali w samotności, nie dzielili się swoim doświadczeniem ani spostrzeżeniami, nie prowadzono dyskusji nad zawiłymi problemami badawczymi. Mało tego nie użyczano sobie preparatów i sprzętu laboratoryjnego. Uczonej nie udało się powtórzyć sukcesu jaki przyniosły jej badania nad błonicą. Udało się jej z kolei zaangażować w badania nad wścieklizną. Po powrocie do Nowego Jorku prowadziła prace mające na celu poprawienie diagnostyki i zapobieganie tej chorobie. W 1898 roku wyniki jej badań umożliwiły wprowadzenie skutecznej szczepionki. Mimo to wielu pacjentów nadal umierało w męczarniach z powodu długiego (około dziesięciodniowego) okresu diagnostycznego. Anna zorientowała się, że wirus niszcząc układ nerwowy i mózg pozostawia właśnie w tych tkankach swój ślad. Rozpoczęła bardzo żmudne badania, wielokrotnie powtarzając eksperymenty, obserwacje i weryfikując wyniki.

 

Adelchi Negri, ok. 1910, The National Library of Medicine

Podobne badania prowadził na uniwersytecie w Pawii mikrobiolog i patolog Adelchi Negri, który niezależnie od Anny ogłosił wyniki swych prac. W 1904 roku opisał on powstawanie specyficznych komórek mózgowych powstających w wyniku wścieklizny. Dziś komórki te nazywa się ciałkami Negriego… Co ciekawe uczony uważał, że czynnikiem etiologicznym wścieklizny były pierwotniaki. Williams nie poddała się jednak i kontynuowała badania nad wściekłością. W 1905 roku opracowała test diagnostyczny, który dawał wyniki w ciągu kilku minut, a nie dni. Był on używany przez kolejne trzydzieści lat, kiedy to został ulepszony.

 

W 1905 roku uczona została mianowana na stanowisko pierwszego asystenta dyrektora laboratorium. Rozpoczęła i koordynowała prace badawcze nad chorobami wenerycznymi, ospą, zapaleniem opon mózgowych, zapaleniem płuc czy grypą. Badając infekcje oczu, w szczelności jaglicę, opracowała niezwykle dokładny test diagnostyczny, dzięki któremu uratowano wzrok wielu ludziom.

 

Podczas pierwszej wojny światowej Williams była jedną z niewielu kobiet pracujących nad identyfikacją patogenu odpowiedzialnego za pandemię grypy. Nie ograniczała się jednak do analizy próbek wysyłanych z frontu. We wrześniu 1918 roku wraz z Parkiem została wezwana do obozu wojskowego na Long Island w celu zbadania choroby na pierwszej linii frontu. We wspomnieniach pisała:

Nigdy nie zapomnę moich uczuć, kiedy uczestniczyłam w pierwszej sekcji zwłok. W większości przypadkach śmierć nastąpiła tak szybko, że nie pozostawiła śladów choroby na ciałach.

Polowy szpital zakaźny w Camp Funston w Kansas w USA, 1918, National Museum of Health and Medicine

Wspólnie z Parkiem napisała dwie książki – w 1905 roku bardzo popularną „Mikroorganizmy chorobotwórcze, w tym bakterie i pierwotniaki: praktyczny podręcznik dla studentów, lekarzy i pracowników służby zdrowiaˮ oraz w 1929 roku „Kto jest kim wśród mikrobówˮ.

 

Anna Wessels Williams i okładka książki, którą napisała wspólnie z Williamem Parkiem, US National Library of Medicine

 

Poza nauką Williams uwielbiała latać samolotami wyczynowymi oraz prowadzić bardzo szybko samochody – o czym może świadczyć ogromna liczba zachowanych mandatów. Uczona lubiła ryzyko i szybowanie w przestworzach.

Nigdy nie wyszła za mąż, chociaż w młodości sporo o tym myślała. W dzienniku napisała: Małżeństwo! Oczywiście, że chcę związać się z tym jedynym –ale kto to jest? To jest pytanie. Jak mogę być pewna? W 1908 roku napisała, że prawdopodobnie jest to w dużej mierze moja wina [życie w samotności], ale nie wiem, czy całkowicie tego żałuję, biorąc pod uwagę życie, które muszę prowadzić. Kiedyś dodała, że wolała być raczej samotna niż szczęśliwa z powodu braku wiedzy.

W 1934 roku pomimo olbrzymich zasług dla bakteriologii światowej burmistrz Nowego Jorku zmusił ją do przejścia na emeryturę. Kolejne dwadzieścia lat Williams mieszkała ze swoją siostrą w Westwood, New Jersey, gdzie zmarła w 1954 roku w wieku dziewięćdziesięciu lat. Jej współpracownik William Hallock Park zmarł piętnaście lat wcześniej, w 1939 roku w Nowym Jorku.

Anna Wessels Williams pomimo ogromnych zasług pozostaje zapomniana i nieznana. Nieliczni tylko specjaliści pamiętają o jej wielkim naukowym dziele. Sądzę, że jest jednym z najważniejszych bakteriologów na świecie, o którym warto pamiętać.

 

Literatura zalecana:

[1] John Barry, Anna Wessels Williams, MD: Infectious Disease Pioneer and Public Health Advocate, American Association of Immunologists (AAI). Retrieved 28 July 2018.

[2] Anna Wessels Williams, Autobiography, Chapter 22, str. 27–34, 1935. quod.lib.umich.edu. Retrieved 2019-10-24. Courtesy of: 79-M182-81-M157, Carton 2, Harvard University, The Radcliffe Institute for Advanced Study, Schlesinger Library, Cambridge.

[3] Regina Morantz-Sanchez, Sympathy and science: women physicians in American medicine, The University of North Carolina Press, Chapel Hill & London 2000.

[4] Rachel Swaby, Upór i przekora. 52 kobiety, które zmieniły naukę i świat, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2017.

[5] Martha J. Bailey, Bibliographical sketches of significant contributions of women in science from historical accounts through 1900, American Women In Science: A Biographical Dictionary, Santa Barbara, California, ABC-CLIO, 1994.

[6] Marilyn Bailey Ogilvie, Women in Science: Antiquity Through the Nineteenth Century: A Biographical Dictionary with Annotated Bibliography, Cambridge, MA, MIT Press, 1986.

[7] Hans Zinsser, William Hallock Park, 1863-1939, Journal of Bacteriology, 1939, 38 (1): str.1–3.

Dama z lampą. W dwustulecie urodzin Florence Nightingale – pionierki pielęgniarstwa

/   Tomasz Pospieszny   /

 

 

 

Trudno sobie wyobrazić szpitale bez pielęgniarek. Personelu stojącego zazwyczaj za lekarzem, a mającego ogromną wiedzę, doświadczenie i oddanie względem pacjenta. To one wykonują zastrzyki, podają leki, zmieniają kroplówki. Znają imiona pacjentów, słuchając ich opowiadań często też wiedzą czym się zajmowali, kto ich odwiedza. Pielęgniarki były i są niezwykle ważne w przywracaniu do zdrowia i życia tych, którzy z całkowitą ufnością oddają się ich opiece. Trudno sobie wyobrazić, że współczesne pielęgniarstwo stworzyła właściwie jedna kobieta – Florence Nightingle. Oto jej niezwykła historia, która w dobie epidemii staje się żywą i wciąż aktualną.

 

Kopia akwareli Wiliama White’a z 1836 roku przedstawiającej siostry Florence i Parthenope Nightingale, National Gallery of Portraits, [za:] U.S. National Library of Medicine
Florence Nightingale przyszła na świat 12 maja 1820 roku w dobrze sytuowanej angielskiej rodzinie we Florencji w Toskanii we Włoszech. Rodzice nadali jej imię właśnie na cześć miasta, w którym się urodziła. Zresztą był to chyba niepisany zwyczaj, bowiem jej starsza o rok siostra Frances Parthenope otrzymała imię dla uczczenia Parthenope, greckiej osady będącej dziś częścią Neapolu. Obie dziewczynki były owocem długiej podróży poślubnej rodziców po Europie. Rok po urodzeniu Florence rodzina powróciła do Anglii. Można śmiało stwierdzić, że jej pochodzenie nie zapowiadało, a nawet powodowało nieprawdopodobnym, żeby w przyszłości miała oddać swoje życie ubogim i cierpiącym.

Florence Nightingale, fot. J. C. Schaarwachter, Wellcome Library, London, CC BY 4.0

Jej rodzicami byli Frances („Fanny”) Nightingale z domu Smith i William Edward Nightingale, urodzony jako William Edward Shore. Jego matka, Mary z domu Evans, była siostrzenicą Petera Nightingaleʼa, dzięki czemu William odziedziczył posiadłość w Lea Hurst i przyjął nazwisko oraz herb Nightingale. Rodzice nigdy nie żałowali czasu i pieniędzy na edukację córek. Warto zauważyć, że William sam kształcił córki. Uczył je języków obcych, historii i matematyki. Latem, które cała rodzina spędzała w Londynie dziewczynki często towarzyszyły rodzicom podczas najważniejszych wydarzeń towarzyskich. Jednak to, co Florence pociągało najbardziej, była nauka – zwłaszcza matematyka. Nie powinno też dziwić, że po ojcu odziedziczyła poglądy liberalno-humanitarne.

 

Lata 1837–1839 były bardzo intensywne w życiu rodziny Florence. Cała rodzina udała się w podróż po Europie. Był to wówczas bardzo popularny element kształcenia kulturowego młodych dam. Florence ta podróż otworzyła umysł i serce na potrzeby innych. Odwiedzając różne kraje notowała w swoim dzienniku statystyki dotyczące populacji czy liczby szpitali. To właśnie wtedy zdała sobie sprawę, że chce poświęcić życie pielęgniarstwu. Jako doskonała partia – bogata dziewczyna z wyższej sfery i bywalczyni balów – szybko znalazła się w kręgu zainteresowań młodych kawalerów. Zdała sobie jednak sprawę, że życie nie powinno być zwieńczone zamążpójściem i ciągłym bywaniem na salonach. W wieku siedemnastu lat poczuła silne pragnienie poświęcenia życia służbie innym. W pamiętniku napisała: Przemówił do mnie Bóg i powołał do swojej służby. Kiedy powiedziała o swoim powołaniu rodzicom wprawiła ich nie tyle w osłupienie, co w przerażenie! Szczególnie źle tą informację zniosły jej matka i siostra, które nie mogły pojąć, jak Florence mogła się zbuntować przeciwko przewidywanej dla kobiety roli żony i matki.

 

W XIX wieku pielęgniarstwem trudniły się głównie zakonnice, które raczej niosły ukojenie duchowe. Poza tym do tego zawodu rekrutowały się kobiety z nizin społecznych, najczęściej prostytutki – bez przygotowania zawodowego i z problemem alkoholowym. Równie często skazanym zamieniano karę więzienia na pracę na oddziałach szpitalnych. Szpitale zaś były obskurne, brudne i stanowiły raczej poczekalnię na cmentarz. Rodzina Florence uważała, że ich córka w żadnym razie nie powinna wykonywać tak haniebnego zajęcia. Zabroniono jej publicznie mówić o niedorzecznych pomysłach.

 

Florence ok. 1854 roku, fot. Kilburn, domena publiczna

 

Florence była wytrwała i uparcie trwała przy swoim – ciągle czytała publikacje na temat zdrowia i szpitali. W końcu w 1850 roku udało jej się osiągnąć zgodę matki na czteromiesięcznego kursu pielęgniarskiego w Instytucie Diakonis Protestanckich w Kaiserswerth nad Renem, prowadzonym przez pastora Teodora Fliednera. To właśnie w Niemczech nauczyła się podstaw pielęgniarstwa oraz obserwacji pacjenta i zasad dobrej organizacji szpitala. Swe umiejętności doskonaliła później również w szpitalach paryskich. Wreszcie w 1852 roku mogła sama decydować o sobie. Zrezygnowała z małżeństwa z ukochanym mężczyzną (według biografów ostatni list od niego nosiła przy sobie do końca życia) i została przełożoną zakładu dla chorych kobiet z towarzystwa na Harley Street w Londynie. Ojciec dał jej roczny stały dochód w wysokości 500 funtów, co pozwoliło Florence na prowadzenie wygodnego życia i kontynuowanie kariery. Nie trzeba było długo czekać, aby dała się poznać jako doskonała organizatorka i administratorka. W pierwszej kolejności poprawiła opiekę nad chorymi. Później zajęła się podnoszeniem wydajność szpitala i poprawiła warunki pracy zarówno pielęgniarek jak i lekarzy. Poleciła między innymi zamontować dzwonki przy łóżkach chorych, aby mogli w razie potrzeby wezwać pielęgniarkę. Dzięki jej staraniom zaprojektowano i zainstalowano windy ręczne, dzięki którym szybko i sprawnie dostarczano posiłki na oddziały. Wreszcie to właśnie Florence Nightingle zawdzięczamy doprowadzenie do szpitali instalacji wodnokanalizacyjnej. Szkoliła także pielęgniarki, wciąż dbała o ich wysokie morale, dzięki czemu zawód pielęgniarki stał się synonimem kobiety o nieposzlakowanej reputacji. Jej wielkim marzeniem było stworzenie i otwarcie szkoły dla pielęgniarek. Niestety na przeszkodzie stanął konflikt polityczny – wojna krymska.

 

Florence Nightingale w szpitalu polowym na Krymie, ilustracja [za:] https://www.historyextra.com/period/victorian/project-nightingale-who-was-florence-influence-legacy-big-data/

Armia brytyjska z ogromnym entuzjazmem wyruszyła na Krym. Nikt nie nie zdawał sobie sprawy, że była nie przygotowana do walki z potęgą Rosji. W szpitalach polowych żołnierze przebywali w okropnych warunkach: spali na ziemi na sianie pośród szczurów, brakowało bandaży, leków, środków znieczulających. Szybko wybuchły epidemie cholery, tyfusu i czerwonki, które zbierały ogromne żniwo. Brakowało także personelu medycznego. Śmiertelność wynosiła 42%. Wpływowy przyjaciel Florence, sekretarz w Ministerstwie Wojny, Sidney Herbert zwrócił się do niej z prośbą o zorganizowanie grupy wykwalifikowanych pielęgniarek. Na odzew nie musiał długo czekać. Za własne pieniądze zakupiła potrzebne leki i środki opatrunkowe i 21 października 1854 roku wraz z 38 pielęgniarkami, które sama przeszkoliła wyjechała w samo centrum piekła. W przepełnionym szpitalu w Scutari zastała chaos organizacyjny, brud oraz epidemię tyfusu, dyzenterii oraz szkorbut. Florence potrafiła pracować po dwadzieścia godzin bez przerwy. Często samotnie w nocnej służbie, chodziła z lampą naftową w ręku od jednego żołnierza do drugiego. Podawała im leki i posiłek. Trzymała za rękę i pocieszała. Uważała, że rany fizyczne goją się szybciej, gdy pacjenci mają zapewniony komfort psychiczny. Był to początek legendy „Damy z Lampą” lub „Anioła z Krymuˮ jak o niej mówiono. W ciągu zaledwie dwóch miesięcy Nightingale poprawiła warunki sanitarne, zorganizowała kuchnię oraz pralnię szpitalną. Codziennie osobiście obchodziła każdą salę. Na efekty jej pracy nie trzeba było długo czekać – śmiertelność zmniejszyła się do 2% (chociaż podobno był to chwyt propagandowy). Nightingale zwracała uwagę nie tylko na potrzeby sanitarne i medyczne, ale również psychologiczne. Pielęgniarki podtrzymywały na duchu żołnierzy, pomagały im w pisaniu listów do bliskich, organizowały zajęcia rekreacyjne. Sama Florence zapadła prawie na wszystkie choroby jakie niosła wojna. W wyniku jednej z nich straciła wszystkie włosy.

Florence Nightingale, fot. Goodman, Wellcome Library, London, CC BY 4.0

 

W 1856 roku powróciła do Anglii jako bohaterka narodowa. Jeden z jej biografów napisał:

Na Krymie rangę bohaterów uzyskały dwie postacie – żołnierz i pielęgniarka. W obu wypadkach dokonało się przewartościowanie w ich publicznej ocenie i w obu wypadkach przewartościowanie to miało miejsce za sprawą panny Nightingale… To ona nauczyła oficerów i urzędników traktować prostych żołnierzy po chrześcijańsku. Już nigdy pielęgniarka nie będzie kojarzyć się nam z obrazem podpitej, rozpustnej wiedźmy… W samym środku wojennego brudu, męki i porażek panna Nightingale dokonała prawdziwej rewolucji.

 

Florence Nightingale and Sir Harry Verney z grupą uczennic pielęgniarstwa w Claydon House, Wellcome Library, London, CC BY 4.0

 

Florence Nightingale zdawała sobie sprawę, że potrzebne były całościowe zmiany w metodach dokształcenia pielęgniarek oraz uzmysłowienie brytyjskiemu społeczeństwu jak wygląda wojna. Z pomocą przyjaciół z „The Times” opisała jak brytyjski rząd i armia traktują swoich żołnierzy. Po powrocie do Anglii występowała ostro przeciw dowództwu wojskowemu. Stoję przy ołtarzu zabitych ludzi i, póki żyję, będę za nich walczyć – napisała w 1856 roku. Mając poparcie premiera i królowej Wiktorii, oskarżała wysokich rangą sekretarzy Ministerstwa Wojny o fatalne przygotowanie wyprawy wojennej. Zaproponowała wiele daleko idących zmian, jednak ministerstwo większość z nich odrzuciło. Wdzięczność i pamięć okazywali jej żołnierze, którzy przy wsparciu społeczeństwa, zebrali fundusze, dzięki którym w 1860 roku Florence mogła założyć pierwszą świecką szkołę pielęgniarek The Nightingale Training School przy Szpitalu św. Tomasza w Londynie. Wkrótce podobne placówki otwarto w USA, Kanadzie i Australii. Dzięki jej staraniom kandydatki do zawodu pielęgniarki mieszkały w szkolnych internatach. Swoją olbrzymią wiedzą dzieliła się w licznych podręcznikach, publikacjach naukowych i wystąpieniach. Napisała pierwszy podręcznik pielęgniarstwa w historii: Uwagi o pielęgniarstwie. Mało kto dziś pamięta, że matka współczesnego pielęgniarstwa była także zafascynowana matematyką i analizą statystyczną. Została pierwszą członkinią Królewskiego Towarzystwa Statystycznego. Wykorzystywała metody statystyczne między innymi do analizy przyczyn zgonów żołnierzy podczas wojny krymskiej.

 

Florence Nightingale, fot. Millbourn, Wellcome Library, London, CC BY 4.0
Florence Nightingale, fot. Millbourn, Wellcome Library, London, CC BY 4.0

 

Z czasem zaczęła coraz bardziej niedomagać. W Turcji nabawiła się najprawdopodobniej zakaźnej, przewlekłej choroby bakteryjnej – brucelozy. Nigdy w pełni nie wyzdrowiała. Z czasem zaczynała tracić wzrok, miała też poważne kłopoty z poruszaniem się, sporo przybrała na wadze. W 1896 roku na stałe pozostawała już w łóżku. Florence Nightingale zmarła spokojnie we śnie w swoim pokoju przy 10 South Street w Londynie, 13 sierpnia 1910 roku, w wieku dziewięćdziesięciu lat. Została pochowana na cmentarzu w kościele św. Małgorzaty w East Wellow, Hampshire.

Pomnik Florence Nightingale we Florencji, 2017 fot. Manuelarosi, domena publiczna

W 1913 roku w krużganku bazyliki Santa Croce we Florencji we Włoszech odsłonięto pomnik tej, która uczyniła z pielęgniarstwa zawód szlachetny i wzniosły. Zawód, który dziś podziwiamy i za który dziękujemy.

Zalecana literatura:

[1] F. Nightingale, Notes on Nursing: Commemorative Edition, Wolters Kluwer, London 2019.

[2] C. Reef, Florence Nightingale: The Courageous Life of the Legendary Nurse, Clarion Books, New York 2016.

[3] M. Bostridge, Florence Nightingale: The Making of an Icon, Farrar, Straus and Giroux, New York 2008.

[4] L. McDonald, Florence Nightingale At First Hand, Continuum, London 2010.

[5] F. Nightingale, Uwagi o pielęgniarstwie. Profesjonalne towarzyszenie choremu, Esteri Edra Urban & Partner, Wrocław 2011.