Nasza recenzja — Paul Dye „Houston lecimy!”

 

Zapewne każdy słyszał słynne zdanie: Houston, we have a problem. Nie wszyscy jednak wiedzą jak owy problem oraz wiele innych zostało rozwiązanych, a co ważniejsze kto tego dokonał. Kto właściwie stał za pionierskimi wyprawami w kosmos?

Autor książki, Paul Dye, były dyrektor lotów NASA — pełniący tę funkcję najdłużej w historii agencji — z wielką pasją opowiada o kulisach centrum dowodzenia lotów kosmicznych. Myślę, że już sam autor książki jest doskonałą jej zapowiedzią: jego staż w awiacji i misjach kosmicznych to czterdzieści lat doświadczeń zarówno inżyniera jak i konstruktora i pilota! Brał udział w trzydziestu dziewięciu misjach, a w dziewięciu z nich był głównodowodzącym. Już te informacje umieszczone na okładce powinny wystarczyć, aby sięgnąć po publikację. To co w książce jest najcenniejszego, to spojrzenie na historię lotów wahadłowców przez pryzmat niezwykłych faktów dotyczących ludzi, którzy poświęcili wiele lat swojego życia pracy w NASA. Sądzę, że książka jest lekturą obowiązkową dla wszystkich zafascynowanych historią podboju kosmosu. Paul Dye pokazuje potęgę naukowców i inżynierów zaangażowanych w program lotów wahadłowców.

Książka dotyczy niezwykle specjalistycznego, wąskiego tematu, który jednak może fascynować. Autor ma niezwykły talent do snucia opowieści i potrafi zaciekawić tematem: pisze w sposób prosty, bezpośredni i bardzo wciągający. Dye tłumaczy trudne zagadnienia w sposób jasny, co jest niewątpliwym walorem całej opowieści. Łatwo można sobie wyobrazić autora podczas wykładu przepełnionego pasją i fascynacją jaką natychmiast zaraża słuchaczy. Jego opowieść jest oparta na konkretnej wiedzy naukowej (i tak też przedstawiana), ale zawiera ogrom dykteryjek, które sprawiają, że całość staje się opowieścią wyjątkowo pasjonującą. Dye prowadzi czytelnika poprzez podstawowe informacje dotyczące promu kosmicznego, technologii, a wreszcie całego procesu myślowego NASA. Książka, w moim odczuciu, jest napisana zwięźle i przemyślanie – nie ma w niej zbędnych informacji. Czasami czyta się ją jak dobry kryminał i z niecierpliwością wyczekuje na kolejne wątki i wtręty Autora (te bardzo mi się podobały bowiem dają swoiste wytchnienie i dynamikę).

Kiedy czytamy w gazetach lub oglądamy w telewizji relację dotyczącą lotów kosmicznych nie wyobrażamy sobie nawet ogromu wysiłku intelektualnego człowieka, aby mogły się one odbywać. Książka Żelaznego (pseudonim Autora) pokazuje jak wielką potęgą potrafi być ludzka myśl i dokąd może nas zaprowadzić.

Książka liczy 414 stron i składa się z 12 rozdziałów. Myślę, że jej dopełnieniem mogłoby być kalendarium oraz większa liczba fotografii. Uważam, że jest to lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy są ciekawi wiedzy o otaczającym nas świecie.

 

Piękniejsza Strona Nauki dziękuje za egzemplarz recenzencki.

Tomasz Pospieszny

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.